Pamiętamy, skąd nasz ród

    Pamiętamy, skąd nasz ród

    Grażyną Orłowską-Sondej

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Odwiedziłam wiele szkół na Dolnym Śląsku i młodzi ludzie często dopiero wtedy zapytali swojego dziadka i babcię, skąd pochodzą, gdzie są ich korzenie.
    Z Grażyną Orłowską-Sondej, dziennikarką TVP Wrocław, rozmawia Jacek Antczak

    W najbliższy piątek na wrocławskim Rynku organizuje Pani wielki koncert związany z akcją, w którą zaangażowały się w tym roku tysiące młodych ludzi. Za Pani sprawą Dolnoślazacy ratują polskie cmentarze na Kresach. Jak to się zaczęło?
    W 1999 r. pojechałam z darami do Kołomyi. Mieszkający tam Polacy podziękowali, ale powiedzieli, że najbardziej potrzebują ratunku dla cmentarza. Akurat wtedy ogromna, 5-hektarowa nekropolia miała zostać zaorana i zniknąć na zawsze.

    Uratowaliście ten cmentarz?
    Po kwestach na cmentarzach we Wrocławiu, Oławie, Legnicy, Bystrzycy i w wielu miejscach Dolnego Śląska, gdzie mieszkają potomkowie kołomyjan, zebraliśmy 10 tysięcy dolarów. Dołożyli się sponsorzy i fundacje. Uratowaliśmy nagrobki, powstało ogrodzenie i brama z orłem w koronie. Dziś jest tam tablica: "Społeczeństwo Dolnego Śląska uratowało ten cmentarz".

    Akcja rozwinęła się na kolejne cmentarze.
    Później ratowaliśmy Żytomierz, czwartą pod względem wielkości nekropolię Rzeczypospolitej, i inne cmentarze, którym grozi odejście w nicość, m.in w Drohobyczu, Berdyczowie, Tuligłowach. Wspomagamy też wiele akcji, które Dolnoślązacy, często potomkowie ludzi, którzy mieszkali w tych miejscowościach, prowadzą na własną rękę.

    W tym roku do akcji wciągnęliście młodych ludzi?
    Już od kilku lat studenci, uczniowie, młodzi nauczyciele jeżdżą z nami na Kresy i fizycznie pracują - remontują, sprzątają, porządkują - zaniedbane i zniszczone nekropolie. Na Kresach Rzeczypospolitej zostało około 5 milionów polskich grobów. Niektóre z tych, które sfilmowałam 10 lat temu, już nie istnieją, inne niszczeją, znikają na naszych oczach. Pomyśleliśmy, że jeśli dziś nie zrobimy pospolitego ruszenia, to pamięć o naszych przodkach odejdzie, nie będzie już czego ratować. Pomniki są dewastowane, tablice pourywane i nie wiadomo, kto tam spoczywa. A przecież coraz mniej ludzi na Kresach mówi po polsku, więc choć te kamienie powinny nam mówić nam, skąd nasz ród. W wielu miejscach nasi dziadowie i pradziadowie żyli od siedmiu wieków. Tego nie można przekreślić.

    Młodych ludzi to interesuje, wiedzą o tym?
    Nie zawsze. Odwiedziłam wiele szkół na Dolnym Śląsku i często dopiero wtedy zapytali swojego dziadka i babcię, skąd pochodzą, gdzie są ich korzenie. Nasza akcja "Ocal mogiłę pradziada" jest okazją, by młodzi ludzie przeżyli niezwykłą lekcję historii. Przecież przez historię rodzinną poznają dzieje całego narodu. Na Dolnym Śląsku przyznaje się do kresowego pochodzenia około miliona ludzi. A oni mają dzieci, wnuki... W naszej akcji, wpłacając po złotówce na ratowanie cmentarzy, wzięło udział 60 tysięcy osób. Za te pieniądze 3 lipca grupa ponad 50 młodych ludzi wyjedzie na 19 cmentarzy, które będziemy "remontować". W piątek na Rynku podsumujemy tę akcję i podziękujemy młodzieży, nauczycielom i samorządowcom, którzy wspierają ten szlachetny, patriotyczny cel.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Słów kilka

      Marek Błażejowski (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

      Działania pani Grażyny Orłowskiej Sondej od dawna budzą moją wielką sympatię, kibicuję im. Pamiętać, to bardzo ważna cecha. Tylko bowiem na przeszłości można sensownie budować teraźniejszość....rozwiń całość

      Działania pani Grażyny Orłowskiej Sondej od dawna budzą moją wielką sympatię, kibicuję im. Pamiętać, to bardzo ważna cecha. Tylko bowiem na przeszłości można sensownie budować teraźniejszość. Dlatego przy okazji tej publikacji chciałbym polecić dwie bardzo ciekawe książki, które stosunkowo niedawno pojawiły się w sprzedaży (niestety, tylko w niektórych księgarniach, ale to chyba syndrom naszych czasów, że bylejakość dominuje, a wartościowe rzeczy trzeba wyszukiwać). Pierwsza to kolejna opowieść profesora Stanisława Niciei "Kresowe Trójmiasto. Truskawiec-Drohobycz-Borysław", świetna rzecz. Druga książka to chyba ewenement na rynku, rzecz Anny Fastnacht-Stupnickiej "Zostali we Lwowie". Jest to opowieść o Polakach, którzy po zakończeniu II wojny światowej zostali we Lwowie. Nie wiem czy ktoś wcześniej w taki sposób pisał o tych ludziach, którzy przeszli hitlerowskie i sowieckie piekło. Nie poddali się... Naprawdę niezwykłe historie.
      Na koniec jeszcze raz wielkie podziękowanie dla pani Grażyny Orłowskiej Sondej, no i dla wrocławskiej telewizji, która znajduje czas na jej tak ważne programy. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama