Gazeta Wrocławska » Rocznica katastrofy Smoleńskiej: Zapis dramatu Tu-154...

Rocznica katastrofy Smoleńskiej: Zapis dramatu Tu-154 [STENOGRAMY]

Data dodania: 2010-06-01 15:00:44 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-04-10 11:51:13

123KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ujawniło stengoramy z rozmów w kokpicie polskiego Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Ostatnie co zostało zarejestrowane to krzyk pilotów. Ze stenogramami rozmów wcześniej zapoznała się Rada Bezpieczeństwa Narodowego.

1/3
Rocznica katastrofy Smoleńskiej: Zapis dramatu Tu-154 [STENOGRAMY]

(© AP)

CO WIEMY PO DWÓCH LATACH OD KATASTROFY POD SMOLEŃSKIEM? [KALENDARIUM]
MAGDALENA BOCHENEK: NIGDY NIE POJADĘ DO SMOLEŃSKA
OBCHODY ROCZNICY 10 KWIETNIA W WOJ. ŚLĄSKIM - ZOBACZ PROGRAM
TO ONI ZGINĘLI 10 KWIETNIA 2010 ROKU W SMOLEŃSKU

[b]ZOBACZ STENOGRAMY ROZMÓW PILOTÓW Tu-154[/b]

Kopie zawartości tzw.
∨ Czytaj dalej
czarnych skrzynek przywiózł w poniedziałek z Moskwy minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. Szef MSWiA powiedział, że przywieziona nagrana wersja elektroniczna "wymaga obróbki, ponieważ jest to surowy zapis, czyli bardzo dużo szumów, z których trzeba wyłowić to, co jest istotną treścią".

Stenogramy znajdziesz także w zakładce Pliki.

Stenogramy najpierw poznali członkowie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, posiedzenie której zbojkotowali Jarosław Kaczyński i Grzegorz Napieralski, później zgodnie zostały umieszczone na stronie internetowej MSWiA. Od wczoraj o katastrofie wiemy bezsprzecznie o wiele więcej, jednak na odpowiedź na kluczowe pytania (w tym o ewentualne naciski na załogę, aby pomimo złej pogody lądowała w Smoleńsku) będziemy musieli jeszcze poczekać.

1


W 40-stronicowym zapisie rozmów z kabiny pilotów Tu-154 bardzo duża część wypowiedzianych zdań jest zakwalifikowana jako "niezrozumiała", a osoby je wypowiadające jako "nierozpoznane" (w stenogramach oznaczone literą A). Wiadomo, że są to zdania wypowiadane przez kilka różnych osób, zarówno członków załogi, jak i pasażerów, którzy byli w kabinie. Badającym stenogramy tylko w dwóch przypadkach udało się zidentyfikować głosy osób spoza ścisłej załogi. Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia - w kabinie był gen. Andrzej Błasik, głównodowodzący Sił Powietrznych RP, oraz Mariusz Kazana, dyrektor protokołu dyplomatycznego. Kazana informowany przez kpt. Protasiuka, że "w tych warunkach nie damy rady usiąść" odpowiedział "to mamy problem". Załoga przekazała tę informację o godz. 10:26 (8:26 czasu polskiego). Kazana w tym czasie poinformował o tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, gdyż po czterech minutach wrócił do kabiny i powiedział: "Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić". Ciekawe, że o godz. 10:18, czyli przed wizytą w kokpicie Kazany, kpt. Protasiuk w dość podobny sposób informuje o trudnych warunkach atmosferycznych inną osobę (A). Protasiuk: - Wyszła mgła, nie wiadomo, czy wylądujemy. A: - A jeśli nie wylądujemy, to co? Protasiuk: - Odejdziemy. Czy tą osobą był gen. Błasik? Możliwe, ale trudno sobie wyobrazić, aby szef SP RP nie wiedział, co zrobi załoga, jeżeli mgła nie pozwoli na lądowanie. Nie można więc wykluczyć, że kabinę pilotów odwiedzał ktoś oprócz Błasika i Kazany, tym bardziej, że o godz. 10:23 pada kolejne pytanie o lądowanie: "Panie kapitanie, czy jak już wylądujecie (niezr.), czy mogę się spytać?".

2


Ze stenogramów wynika, że załoga była kilkakrotnie informowana o bardzo słabej widoczności w okolicach smoleńskiego lotniska. Na 35 minut przed katastrofą z ust niezidentyfikowanej osoby pada zdanie "To będzie makabra. Nic nie będzie widać". O godz. 10:11 drugi pilot mjr Robert Grzywa mówi "Nie, no ziemię widać. Może nie będzie tragedii...". Piloci byli na pewno świadomi, że warunki są wyjątkowo złe na długo przed podejściem do lądowania. Jednak najbardziej aktualne i konkretne informacje o warunkach atmosferycznych w Smoleńsku, załodze przekazali piloci Jaka-40, który wcześniej lądował na Siewiernyj. Na kilkanaście minut przed katastrofą poinformowali oni pilotów Tu-154: "Widać jakieś 400 m i podstawy są poniżej 50 metrów, grubo (...) Nam udało się tak w ostatniej chwili wylądować". Dokładnie w tym samym czasie, w trakcie rozmowy z załogą Jaka, Tu-154 otrzymał komunikat z wieży: "Warunków do lądowania nie ma". Załoga wiedziała także, że Ił-76 po dwukrotnym podejściu do lądowania, odszedł na lotnisko zapasowe. Należy dodać, że minimum do lądowania w tych warunkach to 1500 m widzialności i 400 m podstawy.

3


Najdramatyczniejsze nagrania pochodzą z ostatniej fazy lotu. Ze stenogramów wynika, że piloci aż do wysokości 20 m nie widzieli ziemi. Najprawdopodobniej zorientowali się, że nie trafią na pas dopiero, gdy samolot uderzył skrzydłami w drzewa. Zagadkowa jest też prędkość schodzenia - od wysokości 300 m Tu-154 zniżał się z prędkością 10 m/s, co jest mniej więcej dwa razy szybciej niż przy standardowych lądowaniach.Piloci ignorują też komunikaty dźwiękowe systemu TAWS, który już na wysokości 100 m nakazuje przerwanie manewru (komenda "pull up"). Na 14 sekund przed katastrofą mjr Grzywa mówi: "odchodzimy", jednak ze stenogramów trudno zinterpretować znaczenie tego słowa. Załoga kontynuuje lądowanie. Na wysokości 50 m wieża żąda przerwania schodzenia (komenda: "Horyzont 101"). Zapis urywa się o godz. 10:41 (8:41 czasu polskiego).

Andrzej Grzegrzółka

1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

katastrofa

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gosiA (gość), 14.07.10, 17:43:41

rZĄD NAPRAWDĘ MA COS NA SUMIENIU SKORO WYPUSZCZA NIEPOTWIERDZONE WIADOMOSCI KU UCIESZE PALIKOTA

odpowiedzi (0)

skomentuj

KATASTROFA SMOLEŃSKA.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

PROKURATOR (gość), 07.06.10, 15:16:12

DLACZEO WSZYSTKIE MEDIA MÓWIĄ O ZAPISACH Z CZARNYCH SKRZYNEK?Przecież chodzi o KOPIE,POWTARZAM KOPIE,Z CZARNYCH SKRZYNEK,DOKONANE PRZEZ ROSJAN W PRAWIE 2 MIESIĄCE PO KATASTROFIE!Jak się ma do czynienia z tak "wiarygodnym" partnerem jak rosyjskie służby specjalne/przyponinam los Litwinienki,Politkowskiej,Gajdara,gen Lebiedzia i wielu,wielu innych/to należało domagać się zwrotu natychmiastowego czarnych skrzynek/samolot jest naszą własnością/i przejąć śledztwo--nawet gdyby Rosjanie nie wyrazili na to zgody.Nasz Rząd byłby w porządku.Ale "nasz"Rząd zaufał całkowicie FSB i P.Putinowi i podżerował ich dzialania.Czyżby miał w tym interes???A na marginesie-państwo Dziennikarze-nie wiecie,że w sądzie wartość mają TYLKO ORYGINAŁY,NIE KOPIE!!!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

ruscy winni

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

szymonek (gość), 07.06.10, 11:40:42

Ruscy winni
Szymonek powiedział/a 07/06/2010 @ 12:20 am 20Rate This Przez długi weekend czytałem Pole Laske Alefa Sterna i w najbliższych dniach przedstawię Wam moje wnioski. W związku z opublikowaniem zapisu z czarnych skrzynek i nałożenia ich na parametry lotu i związanymi z tym nieścisłościami nasunęły mi się takie przemyślenia. Po pierwsze Zajrzyjcie do Poli na stronę 265 (notabene odejmujac jeden od każdej z tych cyfr – a jedność dość często pojawia się w tej książce- otrzymujemy numer 154 sic!) “Aeroakustyk na ziemi namierza współrzędne aerokara. Aerobus się zbliża do aerodromu. Nie może lądować. Nie chcą mu tam pomóc.” – tu moim zdaniem wszystko jest jasne nie trzeba niczego tłumaczyć!!!! i dalej “W Aeroklubie sprawdzają aerocasco. Szukają informacji o aeronaucie. Dają współrzędne lotu aeronawigacją.” i dalej “Aeroautor niczym Aerator szukając aeroportu zdecydował się na polu miedzy drzewami lądować.” ewidentnie widać, ze na ziemi źle go naprowadzają pilot nie może znaleźć lotniska wcześniej jest, ze nie chcą mu tam pomoc – samolot nie może lądować – tzn. ze jest uszkodzony – silnik? ster? aeroautor – to autopilot? Dla mnie ewidentnie autopilot i to – to jest uszkodzone i to powoduje katastrofę!!!!!!!!! – ruscy wstawili jakiś czip lub specjalny program podczas remontu samolotu – przejęli remonte controle !!!!!!! Zajrzyjcie na stronę 76 – “I by w chlewie tym remont, na czas wprowadzić remote control nad remontem kontrolę.” !!!!!!!!!! Z kolei na stronie 83 w samym środku strony jest zdanie “Uwierz mi, łzy! Bo sama już nie wie, na co tyle żre, i po co, i dlaczego.” – zwróćcie uwagę na dwa wyrazy dokładnie w książce w odległości jednej czwartej od jednej i drugiej strony – “sama” “żre” tak w Samarze był serwisowany tu 154!!!!!! Tu-154M, 20 marca wrócił z remontu prowadzonego w Moskwie. Po powrocie, w samolocie stwierdzono problemy z nowo zamontowanym systemem łączności satelitarnej, a także nawigacyjnym firmie Awiakor (sic!)!!!!!!! Dalej na stronie 241 jest fragment “godzić na to, co sama wyprawiam. Znów jakieś automatyzmy mną kierują” – jak wytłumaczyć słowo automatyzm????????? – moim zdaniem ewidentna wskazówka – ze to wina autopilota!!!!!! Może rzeczywiście pilot próbuje lądować awaryjnie????? No i kiedy orientuje się, ze nie może przejąć sterow – bo tak jakby cały czas cala operacja jest na autopilocie – bo jak rozumieć autora -pilota???? Myślę ze chodzi o autopilota ewidentnie- po prostu Alef Stern wskazuje ze ktoś przejął stery samolotu Tu 154 poprzez autopilota!!!!!!! - tym samym pilot nie mógł wylądować na lotnisku nikt nie chciał pomóc – świetnie zaplanowana operacja służb!!!!!!! “Ziemię zrył. Odbił się. Napowietrzył potem znów pikował.” – i to pikowanie rzeczywiście samolot spada w zastraszającym tempie a przecież takie samoloty podchodzą do lądowania powoli? Wszystko to dziwne? Jak to teraz pisze to wpadłem na jeszcze jeden pomysł!!!! Trzeba przeanalizować numer samolotu – fabryczny numer To numer samolotu 085837 (90A-837) warto wnikliwie sprawdzić strony 08, 58,37 90 i 83 !!!!!
Autor: szymonek 2010-06-07 11:18:07

odpowiedzi (0)

skomentuj

cenzura

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

opiniak (gość), 06.06.10, 11:26:26

Nie widze powodu by cenzurować, zakreślac te ostatnie słowa. One nie oznaczaja przekleństwa tylko bezradność i w pewien sposób oddają grozę sytuacji. Okrzyk kurwaaaa... to krzyk bezradności. Odniose się jeszcze do milczenia dowódcy. Pewnie było tak. Jeden przylazł do kabiny, drugi przylazł - a dajcie wy mi wszyscy świety spokój.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tu 154 spadł a nie lądował

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Janosik (gość), 05.06.10, 17:46:17

Tu 154 spadł a nie lądował dziwi mnie interpretacja Stenogramów
Do 1600 m od lotniska lecieli na 100 m wys. Baryczny i nagle spadli ze 100 m na minus 20 w 8 sekund na dyst. 350 m
Według Komisji TU uderzył w drzewo na wys. minus 15 metrów
Spokojnie !!! Spróbuj liczyć 90 80 60 50 40 30 20 w 6,0 sek.
Włącz stoper i nie powtarzaj słów Moniki Olejnik Spokojnie licz
Uparcie i Skrycie fachofcy - odwracają uwagę od ostatnich 16 sekund ze 100 m spadł na - 20 m w 8 sekund i nie mogli nic zrobić
A Rosjanin nie poszedł na Kawę bo po 3 sekundach od nurka dal sygnał Horyzont 101

odpowiedzi (0)

skomentuj

Mieli ZAKAZ LADOWANIA !!!!!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Dnss (gość), 04.06.10, 18:12:16

Wiec chcieli pokazac rosjanom co to nie oni...co POLAK nie potrafi? No to patrz! To byla wina kogos kto kazal im ladowac! Prostasiuk mowil wyraznie ze nie dadza rady. Ale ktos na pokladzie samolotu zadecydowal za pilota! NIKT NIE MOZE WCHODZIC DO KABINY PILOTA....wiec to byla wina POLAKOW, a nie maszyny czy Rosjan. Pilot jest szefem......jak widac NIE JAK MA NAD SOBA WYZSZYCH RANGA !

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tak WP a w

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 04.06.10, 08:33:15

a w Wylatowie wylatuje UFO i robi kręgi zbożowe.
Ufosz mi? Uff, uff.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pytanie nr 1

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

s. (gość), 04.06.10, 08:03:28

Cytat:
Dlaczego "lądowali" na kilometr przed lotniskiem - wszystkim trzem naraz odbiło? Pierwszemu i drugiemu pilotowi, i nawigatorowi? Prawdopodobieństwo bliskie zeru.


Odległość od lotniska znał tylko nawigator, kompletnie zielony. Reszta pewnie miała nadzieję że nawigator wie co robi. Zgubnym było "Zajęliście 500 metrów?" "Na razie 1000, schodzimy" - wtedy pospieszyli się na te 500m i całą krzywą podejścia szlag trafił...

odpowiedzi (0)

skomentuj

PONIZANIE NARODU POLSKIEGO !!!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

SYLWESTER (gość), 04.06.10, 03:05:43

KGB PUTIN I WROGOWIE POLSKI !, dokąd będziecie "ogłupiać" Naród Polski ?.
Polscy Profesjonaliści już dawno oświadczyli, cyt; " BEZ PODANIA ORGINALNEJ ZAWARTOSCI
CZARNYCH SKRZYNEK, WYJASNIENIE PRZYCZYN KATASTROFY SAMOLOTU PREZYDENCKIEGO
Tu-154M JEST NIEREALNE ! ".
A obecnie Polska Naczelna Prokuratura wysłała stronie Putina (to nie strona rosyjska prowadzi
Dochodzenie tylko KGB Putina) kilka wniosków o przekazanie Polsce Orginalnych Czarnych Sk
rzynek !. To co otrzymaliśmy NIE MA WARTOSCI PROCESOWEJ !!! .
Rząd "Polski" winien natychmiast podać się do Dymisji, bo narusza Polską Racje Stanu i nie
działa dla DOBRA INTERESU NARODOWEGO !!!. To jest SKANDAL !
"Premier" Thuzk i "Marszałek" Komoruski zapomnieli (?) że Polskie Siły Zbrojne należą do NATO
a , że to był samolot wojskowy, to i Komisja NATO winna uczestniczyć w tym śledztwie !.
Jak długo KGB Putina będzie poniżało Polskę i Polaków ?
Co na to, członkowie "PO" ?. Jesteście Polakami ?
CZESC PAMIECI WSZYSTKICH OFIAR KATYN 2 !

odpowiedzi (0)

skomentuj

Z sieci - TAJNE KODY, JAWNE PYTANIA

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

WP (gość), 03.06.10, 22:19:14

Z sieci - TAJNE KODY, JAWNE PYTANIA - Jedna z najważniejszych informacji, związana z katastrofą smoleńską została podana w dzienniku "Washington Times" w artykule Billa Gertza z 13 maja br. Autor powołując się, na "źródła w wywiadzie NATO" pisał, że "najbardziej znaczące jest to, że Rosjanie prawdopodobnie uzyskali ultra - tajne kody używane przez armie NATO do komunikacji satelitarnej". Zdaniem Gertza „jeśli rosyjskie służby specjalne były w stanie odzyskać karty kodowe telefonów satelitarnych, będą w stanie rozkodować teraz całą natowską komunikację sprzed katastrofy”. "To przełom dla rosyjskich służb" – informował dziennikarz, dodając, że "niemal na pewno natychmiast po katastrofie wydano wojskom państw NATO nowe kody". Informacja "Washington Times" jest istotna z kilku powodów. Przede wszystkim wskazuje, że dowództwo NATO bardzo trzeźwo ocenia działania Rosjan tuż po katastrofie prezydenckiego Tupolewa i nie ma wątpliwości, że służby FR wykorzystały dostęp do tajnych danych znajdujących się, na pokładzie samolotu. Przewidywania ogromnych strat wywiadowczych dla Sojuszu są w pełni uzasadnione. Jeśli kody natowskie zostały złamane, Rosjanie mogli uzyskać informacje z ostatnich miesięcy a nawet lat, dotyczące planów obronnych, a nawet tożsamość agentów lub źródeł podsłuchu NATO. Pojawia się również pytanie: czy poszukiwaniem przez Rosjan nośników tajnych danych znajdujących się na pokładzie samolotu, nie należałoby tłumaczyć manipulacji dotyczących ustalenia faktycznego czasu katastrofy? - Zatajenie przez kilkanaście minut informacji o wypadku, pozwoliłoby służbom rosyjskim na swobodne działania i uzyskanie dostępu do tajnych kodów, nim szefostwo NATO uruchomiło procedury zabezpieczające. Ten czas mógł być potrzebny nie tylko dla zatarcia śladów wskazujących na prawdziwe przyczyny tragedii, ale również w celach wywiadowczych. Wagę informacji ujawnionej przez waszyngtoński dziennik podkreśla także natychmiastowa reakcja przedstawicieli grupy rządzącej oraz kuriozalne oświadczenie płk. Krzysztofa Duszy, dyrektora gabinetu szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, który oświadczył, że na pokładzie Tu-154M, który rozbił się, pod Smoleńskiem, był zwykły telefon satelitarny; nie było tam "tajnych kodów", "urządzeń ani materiałów kryptograficznych". Takie dementi na publikację prasową w języku służb oznacza, że obawy NATO były w pełni zasadne.
Wcześniej rzecznik rządu Paweł Graś zapewniał, że na pokładzie samolotu nie było żadnych tajnych dokumentów ani nośników, na których byłaby zawarta wiedza dotycząca bezpieczeństwa państwa. Zapewniał też, że cały sprzęt elektroniczny ofiar katastrofy w Smoleńsku zabezpieczyli rosyjscy i polscy prokuratorzy wraz z przedstawicielami ABW oraz SKW. W sprzeczności z tym oświadczeniem, stała informacja przekazana w dniu 12 maja przez Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, który przyznał, że polska prokuratura nie ma telefonu stacjonarnego z pokładu prezydenckiego samolotu i stara się go odzyskać, także z użyciem służb specjalnych. Dlaczego Rosjanie nie wydali prezydenckiego telefonu, i z jakich powodów służby specjalne wykazują zainteresowanie nie kodowanym aparatem – nikt nie wyjaśnił. Są podstawy, by w tej, szczególnej kwestii dotyczącej bezpieczeństwa tajnych łączy wykazać zasadny sceptycyzm, co do oświadczeń polskich służb. Wynika on z dwóch powodów. Zdarzenia z ostatnich lat dowiodły, że formacje służb specjalnych "odzyskane" przez środowiska dawnej SB i WSI nie potrafią zapewnić nawet minimum bezpieczeństwa państwa i poza dbałością o interesy własne i swoich mocodawców nie wykazują zainteresowania obroną spraw polskich. Dość wymienić zaniedbania w sprawie geologa zamordowanego przez Talibów, zaginięcie szyfranta Zielonki, braki w ochronie kontrwywiadowczej przetargów stoczniowych czy liczne afery z udziałem szefów służb i niemniej częste przecieki tajnych informacji. Są jednak i bardziej konkretne przesłanki, by uspokajające oświadczenia szefów służb traktować z dużą rezerwą. 18 listopada ubiegłego roku "Rzeczpospolita" podała informację o problemach finansowych firmy Tech Lab 2000, z powodu których spółka ta została zmuszona do zastawienia na rzecz spółki Biatel S.A. dokumentacji technicznej i certyfikacyjnej urządzeń wchodzących w skład systemu Sylan, to zaś – mogło doprowadzić do utraty kontroli nad systemem szyfrującym, używanym przez kancelarię premiera i prezydenta. Sylan to system niejawnej łączności, stosowany w telefonach szyfrujących, w których poufność przekazywanych informacji zapewniana jest dzięki nowoczesnym technikom kryptograficznym. Z wypowiedzi oficera ABW, „znającego sprawę” wynikało że pracownicy firmy Biatel mogli zapoznać się z tą technologią, za co odpowiedzialność – zdaniem ABW – ponosiłby zarząd spółki Tech - Lab 2000. Artykuł w "Rzeczpospolitej" kończył się konkluzją komentującego sprawę płk. Mieczysława Tarnowskiego, (byłego wiceszefa ABW), który stwierdzał, że "jeśli będą dowody na wyciek technologii, Sylan zostanie wycofany z użytku. – W ten sposób stracimy bardzo dobrą, całkowicie polską technologię". Dowiedzieliśmy się również, że w sierpniu 2009 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powiadomiła prokuraturę o podejrzeniu ujawnienia tajemnicy służbowej. Zawiadomienie to miało związek z udzieleniem przez firmę Biatel pożyczki firmie Tech - Lab 2000 na mocy umowy z 2008 roku, opiewającej na kilka milionów złotych, w zastaw której 14 października 2009 Prokuratura Okręgowa w Warszawie zdecydowała o wszczęciu śledztwa w tej sprawie. Tech - Lab 2000 to stosunkowo niewielka firma powstała w 1993 roku, jako spółka Instytutu Technologii Elektronowej. W 1995 roku kilku młodych naukowców Instytutu odkupiło udziały, będące w posiadaniu ITE i rozpoczęło samodzielną działalność. Wśród światowych innowacji Tech Lab 2000 można wymienić miniaturowe sprzętowe generatory ciągu losowego oraz moduły kryptograficzne wykorzystywane w podpisie elektronicznym. Najnowszym produktem firmy był telefon komórkowy szyfrujący – Xaos Gamma. Zastosowany w nim algorytm szyfrujący jest wyjątkowo trudny do złamania, a zarazem na tyle szybki, że nawiązanie łączności następuje już po 1,5 sekundy. Telefon został przetestowany przez Wydział Teleinformatyki Centrum Obsługi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i w maju ub. uzyskał bardzo pozytywną opinię, również ze strony SKW. Ale prawdziwą dumą firmy jest System Sylan – kompleksowe rozwiązanie służące zapewnieniu poufnej łączności głosowej. System może być używany w sieciach telefonii analogowych, cyfrowych i bezprzewodowych i jest na tyle skuteczny i bezpieczny, że wykorzystywały go kancelaria prezydenta i premiera. Od listopada 2008 roku z systemu Sylan, a konkretnie telefonów szyfrujących ISDN Cygnus Titanium (+) Plus. korzysta również MON. Żaden z dziennikarzy, przekazujących w 2009 roku wiadomość o problemach Tech Lab 2000 nie zadał sobie trudu, by sprawdzić – jak w rzeczywistości wygląda sytuacja i co spowodowało, że firma stała się obiektem zainteresowania ABW. Tymczasem, na stronie internetowej spółki, zamieszczono oświadczenie jej zarządu z którego wynikało, że ABW dąży do wyeliminowania systemu SYLAN z rynku w sposób całkowicie bezprawny, który nie tylko szkodził działalności firmy TechLab 2000, ale stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Władze spółki wskazywały na szereg działań ABW (jak np. zaniechanie w okresie ostatnich 2 lat certyfikacji zgłoszonych przez spółkę systemów) zmierzających do zniszczenia dorobku firmy i poważenia bezpieczeństwa użytkowania systemu Sylan, by zastąpić go innym systemem komunikacji niejawnej, nie współpracującym z łącznością na bazie Sylan. Sugerowano, iż sytuacja finansowa firmy uległa pogorszeniu, ponieważ ABW celowo zaniechała certyfikacji zgłaszanych przez Tech Lab 2000 nowych rozwiązań, a spółka nie była w stanie wdrożyć ich do seryjnej produkcji i sprzedaży. Jeszcze więcej wątpliwości pojawiało się, gdy przyjrzałem się wówczas spółce Biatel S.A., jej działalności na styku biznesu i służb specjalnych oraz powiązaniom władz spółki ze środowiskami wojska i komunistycznych specsłużb. Założycielem Biatel.S.A, jej prezesem oraz głównym akcjonariuszem jest Stanisław Kalankiewicz. Firma i jej właściciel byli bohaterami głośnej przed 7 laty afery z wartym 1,1 mld dolarów kontraktem na produkcję paszportów i dowodów osobistych, w której tle znajdziemy wszystko, czego potrzebowałby autor powieści szpiegowskich: grę obcych wywiadów, agentów służb specjalnych i skorumpowanych urzędników najwyższego szczebla. W radzie nadzorczej BIATEL-u spotkamy znane nazwiska, np. Janusza Steinhoffa – byłego ministra gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, czy gen. Leona Komornickiego – absolwenta Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR w Moskwie, w latach 1992–1998 zastępcę szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Te same osoby spotkamy w zarządzie spółki "Pol-Aqua", zarejestrowanej przed trzema laty w Moskwie, w której 24 % udziałów ma Prokom Ryszarda Krauzego, a resztę partner rosyjski. Spółka dostała koncesję na poszukiwanie nafty i gazu, a w jej władzach znalazło się wielu byłych oficerów WSI. W Pol-Aquie był również zatrudniony płk. Aleksander Lichocki - o czym dowiedzieliśmy się z zeznań Bronisława Komorowskiego złożonych przed prokuraturą. O działaniach ABW, w związku z próbą wyeliminowania systemu Sylan pisałem w 47/2009 numerze "Gazety Polskiej" w artykule "Czy ABW gra w głuchy telefon ?" - Nie wiadomo jak dziś wygląda sprawa, bo od tego czasu nie pojawiły się nowe informacje. Niewątpliwie natomiast – wydarzenia z 10 kwietnia pozwalają spojrzeć na nią z całkiem innej perspektywy.
Gdy w 2009 roku media informowały o pojawieniu się w sprzedaży innowacyjnego telefonu Xaos Gamma produkcji Tech Lab 2000, jako ciekawostkę podawano fakt, iż rządy takich państw jak Rosja, Białoruś i Chiny zdążyły już u siebie wprowadzić zakazy stosowania metod szyfrowania, opartych na systemie Sylan. W ten sposób, państwa znane z dyktatorskich zapędów doceniły polską technologię, dostrzegając w niej zagrożenie wynikające z utraty nadzoru nad przepływem informacji. Powód zakazu wydaje się oczywisty: system Sylan zapewniał zbyt wysoki poziom szyfrowania danych, by możliwe było złamanie klucza i ich przechwycenie. Pojawiają się pytania: dlaczego zatem dopuszczono do sytuacji, w której mogło dojść do wycieku technologii Sylan? Dlaczego zaniechaniem certyfikacji doprowadzono Tech - Lab2000 do stanu przymusu, w którym firma zmuszona była podjąć współpracę z Biatel S.A, a następnie wykorzystując ten fakt próbowano zdyskredytować Tech Lab i podważyć bezpieczeństwo użytkowania systemu Sylan? Czy rozmowy najważniejszych osób w państwie, prowadzone za pomocą systemu tajnych łączy mogły być rozszyfrowane? - A wreszcie – czy telefony prezydenta Kaczyńskiego, osób z jego kancelarii i najwyższych dowódców wojska działały w strukturze szyfrowania systemu Sylan, czy też zastąpiono go innymi rozwiązaniami, wspieranymi przez szefostwo ABW? - Prawdopodobne przejęcie przez Rosjan natowskich kodów, używanych do komunikacji satelitarnej nie musi mieć związku z kuriozalnym zachowaniem polskich służb w sprawie systemu Sylan. Nie wolno jednak wykluczać, że już w ubiegłym roku podejmowano próby złamania tego systemu, a działania wobec spółki TechLab2000 były nakierowane na eliminację skutecznego sposobu zabezpieczenia tajnej łączności. Zbyt wiele ważnych pytań pojawia się przy tym temacie, by można było go przemilczeć. - Aleksander Ścios • bez dekretu.blogspot.com
http://cogito.salon24.pl/140458,tajne-lacza-tajne-interesy-czyli-w-co-gra-abw-1
http://cogito.salon24.pl/140700,tajne-lacza-tajne-interesy-czyli-w-co-gra-abw-czesc-2
http://cogito.salon24.pl/141917,tajne-lacza-tajne-interesy-czyli-w-co-gra-abw-zakonczenie
Co na to her Thuzk i Bronek vel sztuczny penis?

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 2 3 4 5 ... 13 »

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zdarzyły ci się problemy podczas wypłaty gotówki z bankomatu?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.