Polacy premiują kandydatów pracowitych

    Polacy premiują kandydatów pracowitych

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jest szansa, że przestanie być nudno. Na razie tocząca się w cieniu kolejnych katastrof kampania prezydencka biła rekordy nijakości.
    Ale w tym tygodniu zaczyna się coś dziać. Wczoraj Bronisław Komorowski przedstawił swoje poglądy na gospodarkę. Dziś Jarosław Kaczyński będzie opowiadał o tym, jak postrzega Unię Europejską. Trudno nazwać to prawdziwą debatą, ale przynajmniej jest szansa, że najważniejsi kandydaci przestaną konkurować na miny i pozy, a zaczną używać takich argumentów, jakich oczekuje się od polityków. Argumentów merytorycznych. Będzie o czym rozprawiać, będzie co komentować. Dzięki temu blada kampania nabierze choć delikatnych rumieńców.
    Napieralski zdobywa punkty w sondażach, bo jest pracowity. Przykłady Pawlaka czy Olechowskiego dowodzą, że nie jest to oczywiste

    Czy możemy liczyć na więcej? Chyba nie - tym bardziej że nic nie wskazuje na to, by miało dojść do bezpośredniej debaty kandydatów. Niby obie strony o tym mówią, ale nic nie robią, by przekuć słowa w czyny. Ani Komorowski, ani Kaczyński tak naprawdę nie mają interesu politycznego w przejściu do bezpośredniego starcia, wolą szachować się na odległość. Być może oszczędzają siły na drugą turę - ale przy okazji skutecznie zabijają tegoroczną kampanię.

    Najwięcej na tym zyskuje Grzegorz Napieralski. Prochu on w tej kampanii nie wymyślił, ale jest przynajmniej pracowity, pokazuje, że mu zależy (przykłady Pawlaka i Olechowskiego dowodzą, że wcale nie jest to cecha oczywista u kandydatów na prezydenta), i w ten sposób zarabia punkty w sondażach. Smutne to, że wystarczy błysnąć piosenką hiphopową w radiu czy postać chwilę pod fabryką o poranku, by zyskać w rankingach. Ale też miło patrzeć, jak Polacy premiują pracowitość. Może ten sygnał dostrzegą pozostali.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Haha, wymieniłeś wszystkich oprócz pisowców! Już wiemy, kto Ci płaci!

      kami

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 19

      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już nie spamuj, nie spamuj.... Na szczęście kaczka traci poparcie z dnia na dzień (czyli odkąd zaczął się odzywać;)) i mam nadzieje, że go normalni ludzie wykolegują już w...rozwiń całość

      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już nie spamuj, nie spamuj.... Na szczęście kaczka traci poparcie z dnia na dzień (czyli odkąd zaczął się odzywać;)) i mam nadzieje, że go normalni ludzie wykolegują już w pierwszej turze.... :Dzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Oto ci pracowici, "przepracowani"

      WP (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 14

      Emerycie, Rencisto, Bezrobotni, koniecznie przeczytajcie.Wnioski proszę wyciągnąć przy urnach. Emeryci z głodowymi emeryturami, renciści, bezrobotni przeczytajcie jakiego wrzoda hodujecie na swym...rozwiń całość

      Emerycie, Rencisto, Bezrobotni, koniecznie przeczytajcie.Wnioski proszę wyciągnąć przy urnach. Emeryci z głodowymi emeryturami, renciści, bezrobotni przeczytajcie jakiego wrzoda hodujecie na swym garbie, wyciągnijcie z poniższego tekstu właściwe wnioski, także przy urnach wyborczych - Kutz wziął 56 000 emerytury - To kolejny przykład, że władza umie zadbać, ale tylko o siebie. Posłowie i senatorowie przegłosowali ustawę, która pozwala im na pobieranie nie tylko wysokich sejmowych pensji, ale także emerytur. Dzięki temu starsi wiekiem parlamentarzyści co miesiąc dostają jeszcze więcej pieniędzy. I tak na przykład Kazimierz Kutz (81 l.) zainkasował przeszło 55 tys. zł emerytury, Krystyna Łybacka (64 l.) dostała ponad 12 tys. zł, a Stefan Niesiołowski (66 l.) nieco ponad 13 tys. zł. Żyć, nie umierać! Sejmowi emeryci nie mają na co narzekać. Dzięki ustawie, którą sami sobie przygotowali, miesiąc w miesiąc dostają z ZUS gigantyczne pieniądze, o jakich zwykli Polacy mogą tylko pomarzyć. Przez lata parlamentarzyści-emeryci na czas sprawowania mandatu musieli zrezygnować z pieniędzy z ZUS, jeśli chcieli dostawać pensję z Sejmu czy senatu. Politycy poczuli się jednak poszkodowani. – Skoro zwykli emeryci mogą dorabiać do swoich świadczeń ile chcą i gdzie chcą, dlaczego my nie możemy? – pytali. I w ekspresowym tempie przyjęli korzystną dla nich ustawę, która zaczęła obowiązywać w październiku zeszłego roku.
      Jak wynika z opublikowanych właśnie oświadczeń majątkowych za 2009 rok, najwięcej na zmianie prawa zyskał Kazimierz Kutz z PO – ponad 55 tys. zł! To emerytura za ostatni kwartał 2009 r. oraz odprawa. – Ja tego nie obliczałem – mówi Faktowi poseł. – Przeszedłem na emeryturę w wieku 80 lat. Wiele lat pracowałem dla tego państwa i teraz pobieram zasłużone świadczenie – dodaje. Na tym nie koniec – teraz, co miesiąc ZUS wypłaca mu 4,8 tys. zł emerytury. Powodów do narzekań nie powinien mieć także wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Dzięki nowej ustawie na jego konto wpłynęło dodatkowo 13,1 tys. zł. I pomyśleć, że to właśnie on głosował przeciwko pomysłowi wypłacenia specjalnych dodatków najbiedniejszym emerytom w Polsce. Także Anna Bańkowska z SLD, była prezes ZUS, dostała dodatkowo niemal 9,8 tys. zł. – Wszyscy ludzie w Polsce mają prawo do pobierania emerytury – mówi krótko. Tyle że pani poseł co miesiąc dostaje 3,2 tys. zł z ZUS. Dwa razy tyle, ile po latach tyrania dostaje obecnie przeciętny emeryt.
      Barbara Borys-Damięcka (73 l.) – 26 253,61 zł
      senator PO, za pracę w Senacie dostała w zeszłym roku 140 tys. zł.
      Ryszard Bender (68 l.)– 14 099,67 zł
      senator PiS w zeszłym roku oprócz emerytury dostał jeszcze 151 tys. zł uposażenia senatorskiego i diet
      Stefan Niesiołowski (66 l.) – 13 100,67 zł
      wicemarszałek Sejmu, za pracę w parlamencie w zeszłym roku dostał w sumie ponad 200 tys. zł
      Krystyna Łybacka (64 l.) – 12 704,37 zł
      posłanka LiD, w zeszłym roku dostała 160 tys. zł uposażenia poselskiego i diet
      Mirosław Pawlak (48 l.) – 12 565,74 zł
      z PSL, oprócz emerytury za pracę w Sejmie zainkasował jeszcze 147 tys. zł
      Anna Bańkowska (64 l.) – 9789 zł
      posłanka LiD, w zeszłym roku zarobiła w Sejmie 167 tys. zł
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama