Wrocław: Woda nie odstraszyła inwestorów z Kozanowa

    Wrocław: Woda nie odstraszyła inwestorów z Kozanowa

    Magdalena Kozioł

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Ponad setka wrocławian już czeka na nowe mieszkania przy ul. Pałuckiej 28 na Kozanowie. Siedmiokondygnacyjny budynek z 42 mieszkaniami stawia tu właśnie Spółdzielnia Mieszkaniowa "Kozanów IV".
    Praca wre, bo planowany termin zakończenia tej inwestycji to koniec marca przyszłego roku. Wszystkie lokale już zostały zarezerwowane i, co zaskakujące, nikt po ostatniej powodzi z żadnego nie zrezygnował. Magnesem, który przyciąga ludzi, jest niska cena. Za metr kwadratowy spółdzielnia liczy sobie 5 tys. zł.

    - Tymczasem w innych miejscach we Wrocławiu na rynku pierwotnym trzeba za metr zapłacić od 5500 do 6800 zł - wskazuje Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.
    Romuald Stec, członek zarządu Spółdzielni "Kozanów IV" i zastępca dyrektora ds. technicznych: - Baliśmy się wody, ale ta część Kozanowa, na której budujemy, w tym roku nie ucierpiała - przekonuje.


    Jednak 13 lat temu było zupełnie inaczej, bo woda oblała wszystkie budynki przy ul. Ignuta, Dokerskiej, Pilczyckiej, a także Pałuckiej, gdzie inwestuje spółdzielnia.
    Wszystko wskazuje, że blok budowany przy ul. Pałuckiej 28 nie będzie jedyną nową inwestycją. Na początku maja Ryszard Kucharski, prezes spółdzielni Kozanów IV, zapowiedział budowę kolejnego budynku wielorodzinnego.

    Dzisiaj dyrektor Stec tłumaczy, że są to "plany perspektywiczne", czyli na najbliższe lata.
    Pomysł na nowy budynek na Kozanowie ma również Spółdzielnia Mieszkaniowa "Energetyk". Chce go postawić przy ul. Sielskiej, wystąpiła już do miasta o warunki zabudowy. Wiceprezes Energetyka Zbigniew Czarnecki nie chciał z nami wczoraj rozmawiać na ten temat.
    Od powodzi w 1997 r. wrocławski Kozanów powoli się rozbudowywał. W ciągu 13 lat miasto wydało 5 pozwoleń na budowę. Dostały je głównie spółdzielnie pod swoje inwestycje wielorodzinne. Czy teraz będą mogły liczyć na kolejne?

    - Wystąpię do dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej z pytaniem w tej sprawie. Ten teren nie został uznany za obszar zagrożony powodzią - wyjaśnia Piotr Fokczyński, dyrektor wydziału architektury i budownictwa w urzędzie miejskim.
    Do tej pory Kozanowa nie uznano za teren zagrożony powodzią
    Pracownicy wrocławskich biur nieruchomości już dzisiaj są pewni, że na Kozanowie ceny mieszkań znów mocno spadną. O ile? - To będzie zależało od piętra, na którym położony jest lokal. Właściciele tych na parterze stracą jakieś 15-20 tys. zł - szacuje Tomasz Gutkowski z firmy Home Broker, która przygotowała ogólnopolski raport wskazujący, w których miastach klienci już wycofują się z kupna mieszkań na terenach zalewowych. Tak jest np. w okolicach Białołęki, Wawra, Wilanowa, Łomianek pod Warszawą, a także w Krakowie, gdzie taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy.
    Na Kozanowie nie ma jeszcze masowych wyprzedaży. Leszek Michniak z WGN ocenia, że ludzie, którzy chcą się wyprowadzić z tego miejsca, poczekają do jesieni. Aż władze Wrocławia zadeklarują, czy i kiedy postawią tam wał przeciwpowodziowy.

    - Aby nie stracić, trzeba ze sprzedażą wstrzymać się jakieś dwa, trzy lata. Wtedy ludzie na pewno zapomną o tej wodzie - radzi Andrzej Drozdowski z Kozanowa.

    Okazuje się jednak, że na tym najbardziej chyba znanym w Polsce osiedlu budować chcą nie tylko spółdzielnie. Do miasta płyną wnioski o pozwolenie na budowę przedszkola, apteki, obiektów gastronomicznych. A magistrat chce przy ul. Modrej postawić centrum kultury dla młodzieży.

    Podyskutuj na naszej stronie:
    Czy na Kozanowie powinno się zakazać stawiania nowych budynków?

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Szukanie dziury w całym

      Czytelnik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 30 / 34

      Po powodzi na początku XX wieku Niemcy wybudowali nowe zabezpieczenia, które dzielą obecny Kozanów. Około ¼ powierzchni znajduje za wałami reszta to teren narażony na zalanie tak samo jak...rozwiń całość

      Po powodzi na początku XX wieku Niemcy wybudowali nowe zabezpieczenia, które dzielą obecny Kozanów. Około ¼ powierzchni znajduje za wałami reszta to teren narażony na zalanie tak samo jak większość innych wrocławskich osiedli, czyli w sytuacji gdy zawiodą wały. Biorąc pod uwagę, ze mamy jedną dużą rzekę, cztery mniejsze oraz około 15 malutkich (kto śledził wczorajsze wiadomości ten wie, że nawet takie mogą wylać), to we Wrocławiu nie ma terenów całkowicie bezpiecznych. Mieszkając na Kozanowie od 1982 roku, byłem świadkiem obu powodzi oraz powstawania osiedla. Pokazany na zdjęciu budynek znajduje się w bezpiecznej części osiedla w miejscu, w którym znajdowały się budynki zbudowane przez Niemców. W trakcie budowy Kozanowa większość z nich została rozebrana i pozostaje do dziś tylko budynek przeszkola. (ok. 100 m od budowy). Mało kto wie , że w 1997 roku Kozanów był zalewany dwa razy. W sobotę rano cofka ze Ślęzy zaczęła powódź ale parę godzin później Odra zalała część zalewową. Mieszkańcy szybko odbudowali brakującą część wału, który został uszkodzony w trakcie budowy nowej ulicy Kozanowskiej i zatrzymali powódź (stary przebieg ulicy był po wale). W nocy z soboty na niedzielę pękły wały w porcie na Popowicach i woda płynąca z tego kierunku zalała prawie resztę osiedla. Nie zalane jedynie były domy na części ulicy Pilczyckiej w okolicach ulicy Sielskiej tam też planuje się budowę nowego domu. Natomiast trzeba stwierdzić, że w 2010 roku zostało zalanych więcej mieszkań. Wynika to z faktu, że w latach 70-tych projektanci zmuszeni decyzjami politycznymi uwzględnili możliwość zalania i praktycznie we wszystkich budynkach poziom parteru jest powyżej poziomu wałów. Osiedle domów komunalnych nie ma wysokich parterów , a na dodatek znajduje na terenie obniżonym około ½ metra. Obserwując wydarzenia z ostatniej powodzi można stwierdzić, że największym błędem było przekroczenie linii wyznaczonej przez ulicę Gwarecką i Ignuta. Tymczasowe wały zdały egzamin w miejscach gdzie nie przekraczały półtora metra wysokości. Gdyby postawiono je po drugiej stronie ulicy Gwareckiej i Ignuta dał by 99% szans na ocalenie osiedla. Teraz należy mieć nadzieję,, że powstanie nowy wał. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ...

      miron (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 26 / 36

      Rozmowa na temat budynku który jest już niemal na ukończeniu, który jest budowany z zachowaniem obowiązujących przepisów jest moim zdaniem bezsensowna.
      Temat jaki należało by poruszyć to...rozwiń całość

      Rozmowa na temat budynku który jest już niemal na ukończeniu, który jest budowany z zachowaniem obowiązujących przepisów jest moim zdaniem bezsensowna.
      Temat jaki należało by poruszyć to gruntowna zmiana przepisów dotycząca terenów pod zabudowę oraz prawa związanego z wykupem i wywłaszczeniem terenów pod infrastrukturę przeciwpowodziową.
      Dziś jest tak, że pozwolenie na budowę na kozanowie dostanie każdy, wałów nie zbudują bo działkowcy i jakiś jeden oporny właściciel gruntu blokują wszystko.
      Dziwię się tylko ludziom którzy znając całkiem świeżą historię kozanowa budują tam swoje domy i kupują mieszkania.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      żadnych odszkodowań

      xxx (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 32

      w razie następnej powodzi. Co za głupota... Zaoszczędzić 500 zł na metrze i ryzykować wszystko...

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama