Przestępcy oszukują nas, bo im pozwalamy

    Przestępcy oszukują nas, bo im pozwalamy

    Edyta Golisz

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Uważajmy na oszustów samochodowych. Biorą zaliczki na kupno auta, a potem znikają.
    Chcesz kupić auto z zagranicy?
    - Kup, jak najbardziej. Ale zrób to z głową - apeluje za naszym pośrednictwem Włodzimierz Zientarski, znany dziennikarz motoryzacyjny. Bo o rozsądku przy kupowaniu aut ludzie, niestety, zapominają.
    Prokuratura Rejonowa w Lubinie skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia przeciw samochodowemu oszustowi, który razem ze wspólnikami naciągnął prawie 50 osób z całego kraju. Brali zaliczki i znikali z pieniędzmi. Podobnych spraw, tylko w ciągu ostatnich tygodni, lubińska prokuratura wysłała do sądu trzy: pokrzywdzonych w nich zostało grubo ponad 100 osób.
    - Tych spraw jest ostatnio naprawdę dużo - przyznaje prokurator Liliana Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. - Trzeba w każdy sposób przestrzegać ludzi przed samochodowymi oszustami.

    Scenariusz przestępstw jest zwykle podobny: oszuści znajdują kogoś, kto jest tzw. słupem. To on podpisuje wszystkie umowy, firmuje swoim nazwiskiem dokumenty, które są potrzebne do rzekomych transakcji. To najczęściej człowiek ze społecznego marginesu, który za pieniądze na alkohol godzi się na wszystko.
    Tak jak Stanisław M., 50-letni, bezrobotny, karany wcześniej mężczyzna z Lubina. Jak zeznał w śledztwie, spotkał znajomych, którzy namówili go, by im pomógł. Nie za darmo - zleceniodawcy wynajęli mu mieszkanie we Wrocławiu, płacili miesięcznie ok. 1500 zł. Sami dawali ogłoszenia, że sprowadzają z zagranicy samochody. Ludziom, którzy dzwonili, przedstawiali się jako Stanisław M. Ustalali z klientami wartość zaliczki. Potem sporządzali umowy, które Stanisław M. podpisywał.

    Wysyłali te dokumenty do klientów w całej Polsce, a ludzie przelewali im pieniądze na konto. Niektóre z zaliczek wynosiły nawet 15 tys. zł! W sumie wyłudzili ponad 200 tys. Żadnych aut nie sprowadzili. Ale przed sądem stanie tylko Stanisław M., który sam zgłosił się na policję. Grozi mu 8 lat więzienia. Po jego zleceniodawcach słuch zaginął.
    - Sam jeżdżę tylko używanymi autami. Ale kupuję je w pewnych miejscach - mówi Włodzimierz Zientarski. - Odradzam podejrzane ogłoszenia i giełdy. Tam można najwyżej pójść, aby pooglądać samochody.
    Jak dodaje, używane, pewne auta można kupić w Polsce np. u dilerów czy w salonach samochodowych.
    - Są sprawdzone, bez ukrytych wad , bo diler bierze przecież za nie odpowiedzialność. A jeśli chcemy dać zaliczkę, to tylko komuś, kogo znamy - mówi.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama