Popyt na kamyki z kosmosu

    Popyt na kamyki z kosmosu

    Zdjęcie autora materiału

    Huk ponoć był. Poleciały skalne odłamki, a w ziemi pozostał lej na cztery metry głęboki i sześć szeroki. W Sulęczynie spadł meteoryt! Telewizje przyjechały i media pisane oraz zwykli ludzie, ciekawi gościa z kosmosu. Zjeżdżają do dziś. Pomorskie Sulęczyno stało się sławne!
    - Kuzynka spod Łodzi wyczytała w prasie, że meteoryt u nas spadł. Już zapowiedziała wizytę. Też byłem w tym lesie... Oj, robi to wrażenie, te popękane kamienie porozrzucane po okolicy i dziura w ziemi. A pani co sądzi, to meteoryt czy co innego? - pyta Jan Kulas, wójt gminy Sulęczyno. - Bo mnie to mało co mówią. Wszystkim kierują tutaj specjaliści.

    Wójt mały kamień wziął na pamiątkę. Może i szczęście przyniesie, bo ludzie tak mówią: kto spadającą gwiazdę zobaczy albo znajdzie jej kawałek, ten na przychylność losu liczyć może.

    Dziura jak to dziura. Pełna ziemi i odłamków skał, ale że pojawiła się nagle, należało wezwać saperów i służby bezpieczeństwa. Nie potrafili odpowiedzieć na pytanie, co wywołało eksplozję. Niewypałów nie znaleźli. Lejem zajęli się specjaliści z Polskiego Towarzystwa Meteorytowego.

    - Pojechał tam od nas Zbigniew Gruba. Zebrał próbki z powierzchni, Lasy Państwowe pożyczyły sprzęt, udało się przekopać lej w poszukiwaniu resztek meteorytu - relacjonuje profesor Łukasz Karwowski, geolog i prezes PTM.

    W ciągu doby do atmosfery ziemskiej wpada nawet kilkaset milionów meteoroidówSiła rażenia była potężna, bo kamienie leżały nawet o 150 metrów od wyrwy. Gdyby okazały się kosmicznymi resztkami, byłyby nie lada gratką. Jak meteoryt odnaleziony w kartonie przez francuskiego sprzedawcę używanych rzeczy. Dziś jest już w rękach naukowców z Uniwersytetu w Nantes. Badają go, by dowiedzieć się, jakie warunki panowały podczas kształtowania się Układu Słonecznego. Ten ważący niewiele ponad kilogram kamień liczy sobie 4,5 miliarda lat i po badaniach trafi do Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu.

    Pewna Amerykanka też podziękowała losowi. Najpierw była wściekła, że jakiś kamień rozbił jej samochód. Gdy kamień okazał się niebiańskiego pochodzenia, do tego wartym grube tysiące dolarów, zdanie zmieniła. Samochód zresztą też, na ten z wyższej półki.

    - Trochę to nazewnictwo ludziom się myli - przyznaje prof. Andrzej Niedzielski z Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Ale różnice między meteoroidami, meteorami i meteorytami nie są skomplikowane. Te pierwsze to najmniejsze ciała w kosmosie. Powstały jakieś 4,5 miliarda lat temu. Najwięcej krąży ich między orbitami Marsa i Jowisza. Czasami dochodzi do kolizji, wtedy zmieniają tor i "biegną" na kurs z Ziemią. Wpadają w atmosferę z prędkością 20 kilometrów na sekundę i wyhamowują na skutek oporu powietrza. W ciągu doby do atmosfery ziemskiej wpada nawet kilkaset milionów meteoroidów. Rozgrzewają się i świecą - od tej chwili nazywamy je już meteorami. Jeśli uda im się nie spłonąć i dotrzeć do Ziemi, zmieniają imię na meteoryty.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama