Wrocław: Dopiero dzisiaj w południe będziemy mogli odetchnąć

    Wrocław: Dopiero dzisiaj w południe będziemy mogli odetchnąć

    Marcin Rybak/Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    - Aż słyszę, jak trzeszczy Wrocławski Węzeł Wodny. Pracuje pod pełnym obciążeniem - przyznał wczoraj wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski.
    Choć fala na Odrze we Wrocławiu powoli opada (wczoraj wieczorem w Trestnie było już 614 cm, przy 656 cm w szczycie fali), nie oznacza to, że minęło zagrożenie dla miasta. W coraz gorszym stanie są bowiem wały, nasiąknięte już jak gąbki. Im dłużej wytrzymują nacisk wody, tym większe niebezpieczeństwo, że w którymś miejscu rozmiękną na tyle, iż zaczną przeciekać i w końcu pękać.
    - Może do tego dojść w każdej chwili, w miejscu, którego się nie spodziewamy - mówi Adamski.
    Jego zdaniem niedziela i poniedziałek będą tu najważniejsze.

    Obecnie najtrudniejsze miejsce to ciągle Kozanów. Powstały tu dodatkowe zabezpieczenia, ale woda ma na polach głębokość 140 cm. Wały są stale podnoszone, ale jeśli prowizoryczne obwałowanie nie wystarczy, woda ta może trafić na osiedle.

    Miejskie służby wciąż obserwują też okolice jazu Bartoszowice. Tam od kilku dni umacnia-ny był przeciekający wał broniący m.in. Strachocina.

    Kolejne miejsce to ul. Starodworska. Tam znajdują się śluza i wał chroniące Wrocław przed wodą zgromadzoną na terenie polderu Oławka. To jeden z trzech wielkich wodnych zbiorników przed Wrocławiem. Zalano je wodą, żeby obniżyć idącą na Wrocław falę powodziową. Gdyby woda ta trafiła na ul. Starodworską, szybko zaleje wschodnią część Wrocławia.

    - W poniedziałek w południe będziemy mogli odetchnąć, jeśli nic się nie wydarzy - mówi też prezydent Rafał Dutkiewicz.

    Tak naprawdę jednak, trudna sytuacja może potrwać nawet do piątku, kiedy to Odra powinna osiągnąć tak zwane "stany średnie". Na Widawie sytuacja powinna poprawić się już dziś.


    Deszcze nie spowodują zagrożenia, ale woda opada powoli

    Z dr. inż. Leszkiem Jelonkiem, kierownikiem biura prognoz hydrologicznych IMGW we Wrocławiu, rozmawia Jacek Antczak.

    Kiedy wrocławianie, którzy stoją na mostach i obserwują Odrę, na własne oczy zobaczą, że stan wody jest niski i niebezpieczeństwo minęło?
    Woda na Odrze opada w tempie 20-25 centymetrów na dobę. Jeśli stan alarmowy w Trestnie wynosi 450 cm, a w niedzielę o godz. 15 mamy tam 626 cm wody, to możemy wyliczyć, że za ponad tydzień woda będzie poniżej tego stanu.

    Dopiero za tydzień?
    Tak, ale zagrożenie minie znacznie szybciej, gdyż niebezpieczeństwo przesiąkania zabezpieczeń hydrologicznych istnieje, dopóki woda ma bezpośrednią styczność z wałami. A stan alarmowy jest wyznaczony poniżej poziomu wałów. Dlatego w ciągu dwóch, trzech dni poziom wody w Odrze będzie już na tyle niski, że rzeka nie będzie zagrażała większości obwałowań. Oczywiście, są miejsca, gdzie takie zagrożenie potrwa dłużej.

    A prognozowane na najbliższe dni deszcze? Nie wpłyną na podniesienie się stanów Odry czy Ślęzy?
    Raczej nie, ponieważ te opady mają znaczenie na terenach górskich. Wprawdzie każdy większy opad będzie powodował lokalne wezbrania, ale potrzeba dwóch, trzech dni, żeby taka wezbrana fala dotarła do Odry, wtedy to już nie będzie miało znaczenia. Trzeba też dodać, że wezbranie takich rzek, jak Widawa czy Ślęza nie jest w stanie istotnie wpłynąć na stan wody w Odrze.

    Właśnie, a co z tymi rzekami, są niebezpieczne?
    W tej chwili mamy przekroczone stany alarmowe na Widawie. Jednocześnie wysoki stan wody na Odrze utrudnia odpływ w ujściowych odcinkach tych rzek i przez to może się pojawić pewne zagrożenie. Podobna sytuacja jest na Baryczy, gdzie na wszystkich wodowskazach stany alarmowe są przekroczone. To są rzeki nizinne, więc takie stany alarmowe będą się na nich utrzymywać dość długo i gdyby się okazało, że mamy dwa, trzy dni intensywnych opadów, na tych rzekach mogą być problemy. Ale na samej Odrze takie opady nie spowodują wielkiego niebezpieczeństwa.

    Odra opada, kulminacja fali już za Wrocławiem, więc...
    ... więc i tak nie możemy mówić, że zagrożenie powodziowe w 100 procentach minęło. Przypomnę, że ta fala znajduje się jeszcze na całej Odrze. Jeśli popatrzymy na jej hydrogram, czyli przebieg w czasie, to widzimy, że od Chałupek przy granicy czeskiej, aż po Połęcko przy granicy niemieckiej, gdzie mamy ostatni wodowskaz, stany wody są powyżej alarmowych. Oczywiście, to zagrożenie jest niewielkie i we Wrocławiu tendencja opadania się utrzymuje, ale już w Malczycach, Ścinawie i Głogowie stany rosną. I będą rosły jeszcze przez najbliższe dni.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama