Dolny Śląsk: Z każdym rokiem jest mniej ministrantów

    Dolny Śląsk: Z każdym rokiem jest mniej ministrantów

    Małgorzata Moczulska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Na Dolnym Śląsku służy dziś 20 tysięcy ministrantów. To dużo mniej niż jeszcze 10 czy 20 lat temu.
    Księża przyznają, że muszą się starać bardziej niż kiedyś, by przyciągnąć chłopców do ołtarza. Są parafie, gdzie brakuje chętnych do służby liturgicznej i takie, gdzie garnie się wielu chłopców.

    - Na pewno trudniej jest tam, gdzie jeden ksiądz musi się troszczyć o całą parafię - mówi ks. Przemysław Durkalec, diecezjalny duszpasterz służby liturgicznej w diecezji legnickiej. - Gdy kilku księży dzieli się obowiązkami, jeden może więcej uwagi poświęcić ministrantom.


    Dlatego coraz więcej księży w diecezji organizuje zajęcia w hali sportowej i wyjazdy, zwłaszcza wakacyjne. Ks. Durkalec ma też inne ciekawe pomysły. Tych, którzy bardziej sumiennie służą, nagradza. To drobne upominki, jak kubki czy książki.

    W diecezji świdnickiej problemu z ministrantami nie ma.

    - Od lat próbujemy pokazać, że stereotyp ministranta jako osoby nieporadnej, fajtłapy, która służy przy ołtarzu, jest nieprawdziwy. Że to fajny sposób na życie - tłumaczy ks. Krzysztof Ora, opiekun diecezjalnych ministrantów. - Dlatego organizujemy naszą małą ligę mistrzów w piłce nożnej, turnieje tenisa stołowego, wyjazdy w góry czy internetowe dyskusje. Musimy iść z duchem czasu i zaoferować im coś więcej - mówi ks. Ora.

    Od lat próbujemy pokazać, że stereotyp ministranta jako osoby nieporadnej, fajtłapy, jest nieprawdziwyI oferują. Kalendarze turniejów, zawodów i koleżeńskich spotkań ministrantów jest zapełniony. Choć, jak przyznają sami zainteresowani, najważniejsza jest liga mistrzów, która trwa kilka miesięcy. Najpierw są eliminacje w parafiach, potem w dekanatach, aż do wielkiego finału. W tegorocznych rozgrywkach wzięło udział kilkaset osób.

    Ks. Łukasz Ziemski z parafii pod Wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Wałbrzychu dodaje, że najtrudniejsze jest zatrzymanie 10- czy 11-letnich ministrantów przy kościele przez kolejne lata. - Dlatego robimy wszystko, by utworzyły się wśród nich grupy koleżeńskie, by lubili ze sobą spędzać czas - mówi ks. Ziemski. I dodaje, że od zawsze księża próbowali to robić, ale nigdy na taką skalę.

    Ksiądz Ora tłumaczy, że wiele osób chce zostać ministrantami z potrzeby serca, ale wielu przychodzi do kościoła właśnie dla tych rozrywek, a potrzeba przychodzi potem.

    Tak było z 12-letnim Tomkiem ze Świdnicy. Przyznaje, że początkowo śmiał się z dwóch kolegów z klasy, którzy byli ministrantami. On wolał jeździć na rolkach albo grać na komputerze. Ale kiedy koledzy zaczęli na przerwach opowiadać o turniejach sportowych, a jeden został królem strzelców w parafialnych eliminacjach ligi, zaimponowali mu. - Spytałem, czy nie mógłbym z nimi chodzić na spotkania parafialne - mówi.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kościół agituje za Pis-em!

      Radek M. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 21

      Mądrzy ludzie odchodzą od Kościoła! Kościół ściemnia i nakłania do głosowania za PiS, niejednokrotnie to słyszałem będąc na mszy; więc myślę, że wina tkwi w samym Kościele. Mam kolegów...rozwiń całość

      Mądrzy ludzie odchodzą od Kościoła! Kościół ściemnia i nakłania do głosowania za PiS, niejednokrotnie to słyszałem będąc na mszy; więc myślę, że wina tkwi w samym Kościele. Mam kolegów ministrantów, którzy ministrantami są tylko w Kościele a na co dzień nie różnią się od innych wanadalków, złodziejaszków, cwaniaczków, złotuwiarzy i ćpunków; och takie życie! zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      młodzież mądrzeje

      wrocławianiN (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 21

      Młodzież po prostu mądrzeje.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To chyba dobrze...

      abc (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 37 / 23

      Niech się zajmą czymś pożytecznym, a nie tracą czas, jak to śpiewa Kult, "Na chodzenie po kościołach i kłamstwa o aniołach".
      Ale gazeta znalazła sobie temat :)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wcale nie jest smutne

      Paweł (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 32 / 36

      Drogi "gościu". Odejście ludzi od kościoła wcale nie jest spowodowane "transformacją ustrojową", ale tym, że kościół katolicki w Polsce dotychczas był (może ciągle jest) jedną z najbardziej...rozwiń całość

      Drogi "gościu". Odejście ludzi od kościoła wcale nie jest spowodowane "transformacją ustrojową", ale tym, że kościół katolicki w Polsce dotychczas był (może ciągle jest) jedną z najbardziej skostniałych instytucji a księży takich, jak Ci z artykułu można było spotkac niezwykle rzadko. Sam byłem ministrantem 9 lat (zacząłem w wieku 7 lat skończyłem jako 16-latek) i te 9 lat wspominam w większości jako lata upokorzeń ze strony księży, odgórnego traktowania i wymuszania na nas wręcz wojskowej dyscypliny! Dochodziło wręcz do tak patologicznych sytuacji, że przyjście do kościoła było stresem, bo nigdy nie było wiadomo, czy ksiądz na mnie nie nakrzyczy, bo może kołnierzyk przy komży mi się przesunie jak stoję przy ołtarzu! Gdy zakończyłem swoją "współpracę" z kościołem poczułem ogromną ulgę, że nie musze juz dłużej w tym uczestniczyć.
      Ale dość o mnie, napiszę ogólnie, jak oceniam sytuację - to nie transformacje ustrojowe, ani pęd do dobrobytu spowodował odejście ludzi od kościoła, ale to, że kościół nie ma nic do zaproponowania ludziom, którzy "powątpiewają", ponieważ nie można ciągle mieć roszczeniowej postawy i traktować parafian jako swoich służących, a niestety sporo księży zwłaszcza tych starszej daty ma ciągle taką postawę. W zeszłym roku przyjąłem księdza po kolędzie po raz ostatni w życiu, bo nie pozwolę sobie, aby do mnie (mam 28 lat, żonę i dwoje dzieci, wyższe wykształcenie) w moim własnym domu ksiądz mówił "na ty" a do tego niemal krzyczał na mnie po tym, jak powiedziałem mu, że do kościoła chodzę dość nieregularnie.
      Myślę, że takich ludzi, jak ja jest więcej, więc nie dziw się, że najzwyczajniej w świecie ludzie odwracają się i zrażają do kościoła i księży, bo żeby być dobrym i porządnym człowiekiem nie trzeba co tydzień biegać na mszę i odbębniać godzinkę w ławce myśląc o tym, co się będzie robić po południu. Dlatego swoje dzieci będę wychowywać na ludzi przede wszystkim myślących i im pozostawię ocenę, czy mają potrzebę pójścia do kościoła w niedzielę, czy nie...zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To smutne,

      gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 18

      że kryzys wiary w kraju jest tak wielki, ze Kościół musi przyciągać młodych do siebie, stosując "zabiegi promocyjne" nie mające nic wspólnego z misją, którą wypełnia. Przyczyna tkwi, tak jak w...rozwiń całość

      że kryzys wiary w kraju jest tak wielki, ze Kościół musi przyciągać młodych do siebie, stosując "zabiegi promocyjne" nie mające nic wspólnego z misją, którą wypełnia. Przyczyna tkwi, tak jak w przypadku wielu innych wynaturzeń, w kryzysie rodziny - brak formacji dzieci na poziomie podstawowym, złe świadectwo życia rodziców, ukierunkowanie na posiadanie i konsumpcję. To są skutki "transformacji ustrojowej", nad którymi mało kto się zastanawia, bo większość uczestniczy w obłędnym wyścigu do dobrobytu, zmierzając w efekcie do niebytu.
      Z kija to i Pan Bóg karabinu nie zrobi.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama