Gazeta Wrocławska » Magazyn » Popełnili zbiorowe samobójstwo, bo nie chcieli opuścić domu

Popełnili zbiorowe samobójstwo, bo nie chcieli opuścić domu

Data dodania: 2010-05-07 18:49:19 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-05-07 18:49:19

Gazeta Wrocławska

Artur Szałkowski

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Popełnili zbiorowe samobójstwo, bo nie chcieli opuścić domu

Ruina domu Stuedlów, którzy 7 maja 1945 roku zdecydowali się na zbiorowe samobójstwo, doprowadzając do śmierci 16 osób. Dzisiaj to miejsce wygląda już inaczej, choć ludzie wciąż mówią o tym, co zdarzyło się 65 lat temu (© fot. dariusz gdesz)

64 lata temu, na terenie obecnej gminy Boguszów-Gorce koło Wałbrzycha, doszło do jednego z najdramatyczniejszych wydarzeń związanych z zasiedlaniem Ziem Odzyskanych polskimi osadnikami - pisze Artur Szałkowski.

Stary Lesieniec to jedna z czterech dzielnic ponad 16-tysięcznego Boguszowa-Gorców, drugiego pod względem wielkości miasta powiatu wałbrzyskiego. Do zakończenia II wojny światowej Altlassig liczyło 3000 mieszkańców, w większości rodzin górników. Jeszcze przez rok od upadku III Rzeszy ich życie odmierzały szychty w miejscowej kopalni węgla kamiennego. Wraz z początkiem 1946 roku do wioski zaczęły jednak napływać pierwsze transporty polskich wysiedleńców z Kresów Wschodnich.
∨ Czytaj dalej
Głównie rodzin górniczych z przedwojennego polskiego zagłębia naftowego w Borysławiu, które stało się częścią Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Polacy mieli zastąpić Niemców, wysiedlanych po przegranej wojnie na zachodnie tereny swojego kraju. Nic nie zapowiadało, że z pozoru spokojnie przebiegający proces wypierania starych gospodarzy wioski nowymi doprowadzi do tragedii.

Podjechali pod dom i...

Dramat rozegrał się w czwartek 7 maja 1946 roku.
We wczesnych godzinach popołudniowych przed dom Friedricha Steudela, rolnika i przedsiębiorcy transportowego, podjechało na motocyklach trzech polskich milicjantów. Dostali rozkaz przeprowadzenia eksmisji gospodarza posesji wraz z jego 11-osobową rodziną. Kiedy milicjanci wchodzili do środka, rozległa się silna eksplozja, która rozsadziła trzykondygnacyjny budynek i pogrzebała w rumowisku znajdujących się w jego wnętrzu ludzi.

- Miałem wtedy 5 lat, więc samo zdarzenie pamiętam tylko z opowiadań rodziców - mówi Ryszard Gnyp, mieszkaniec Starego Lesieńca od stycznia 1946 roku. - Ale jeszcze do połowy lat 50. obok szkoły, do której chodziłem, stały pozostałości wysadzonego domu. Robiły wstrząsające wrażenie. Zarówno na mieszkających tu wówczas Polakach, jak i Niemcach.W wyniku wybuchu śmierć poniosło 16 osób

W wyniku wybuchu śmierć poniosło 16 osób. Zginęli Friedrich Steudel z żoną i siedmiorgiem dzieci, jego ojciec i matka, pomoc domowa, dwóch polskich milicjantów oraz żona i krewny Polaka, który został ustanowiony przez nową miejscową władzę powiernikiem w gospodarstwie. Ranni zostali też mieszkająca w budynku Niemka, córka polskiego powiernika oraz trzeci milicjant. W domu Steudlów mieszkał również górnik Emil Kobsch z żoną i córką. W feralnym dniu opuścili dom i uratowali życie. Prawdopodobnie był wtajemniczony w plany gospodarza posesji. Dlatego bezpośrednio po wydarzeniu Kobsch został aresztowany przez milicję. Niczego mu jednak nie udowodniono i został zwolniony.

Huk, kurz i...

O tym, jak wstrząsające było to wydarzenie, świadczą relacje Niemców, którzy byli jego naocznymi świadkami. Ich wspomnienia zostały opublikowane w miesięczniku "Walden-burger Heimatbote", wydawanym w niemieckiej Lübbecke przez byłych mieszkańców regionu wałbrzyskiego.
10-letnia wówczas Christa Wenzel widziała wysadzenie domu Steudlów z odległości około 300 metrów i tak wspomina tamten dramatyczny dzień: "Mój dziadek i ja staliśmy w oknie korytarza naszego domu i spoglądaliśmy na Śnież-kę, na której jeszcze leżał śnieg. Obserwowaliśmy obraz, jaki powstał przez odbicie promieni słonecznych na szybach schroniska. Niespodziewanie nastąpił ogłuszający huk, a nad zagrodą Steudlów uniosła się potężna chmura kurzu. Kiedy kurz już się nieco osadził, tam, gdzie jeszcze przed chwilą stał duży dom Steudlów, zobaczyliśmy górę ruin. Rozpoznać się dało jedynie kilka otworów okiennych, w których wisiały strzępy pierzyn".

W relacji 15-letniej wówczas Irmy Wolf 7 maja 1946 roku w Starym Lesieńcu wyglądał tak: "Krótko po tym, Polacy, jak horda dzikusów, wypędzili nas, Niemców, z naszych domów i spędzili do zagrody Steudlów. Niektórym udało się ukryć w szopie lub w toalecie. Dzieci pobiegły do lasu, naprzeciw wracającym ze zmiany górnikom i ostrzegły ich. My, spędzeni razem na miejsce wybuchu, mężczyźni, kobiety i młodzież, musieliśmy, pod ciągłym zagrożeniem bronią, gołymi rękami rozbierać rumowisko i wykopywać z gruzu rozerwane na kawałki ciała, a potem przenosić je do pobliskiej stodoły. Nie potrafiliśmy chwytać tego gołymi dłońmi!".
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

dramat w altlassig.starym lesiencu

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

arek (gość), 10.01.12, 11:32:20

czytajac ten artykul jestem pod wrazeniem .wiem cos na te tematy bo jestem mocno zwiazany z historia starego lesienca i znam losy tych ktorzy tu mieszkali moja rodzina mieszkala tu od 1929 roku a moja babcia zostala tu po wojnie jako niemka .oby nigdy wiecej takie wydarzenia nie mialy miejsca.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.