Wrocław: Kończy się proces o pieniądze dla Edyty Terki

    Wrocław: Kończy się proces o pieniądze dla Edyty Terki

    Magdalena Kozioł

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wczoraj wrocławski sąd zdecydował, że 7 maja będzie ogłoszony wyrok w sprawie odszkodowania i renty dla Edyty Terki, która od ośmiu lat jest w śpiączce po operacji tarczycy.
    Jej matka, Wiesława Terka, walczy o 1,6 mln zł (1 mln zł zadośćuczynienia i 600 tys. zł odszkodowania) oraz 21 tys. zł miesięcznej renty od urzędu marszałkowskiego.

    Dlaczego od urzędu? Bo to on przejął zobowiązania zlikwidowanego szpitala im. Rydygiera, gdzie we wrześniu 2002 r. 25-letnia wówczas Edyta Terka, matka dwójki dzieci, miała zabieg. Po jego przeprowadzeniu okazało się, że ma kłopoty z oddychaniem, a lekarze za późno zorientowali się, że jej stan jest poważny i zaczęli akcję ratunkową.


    Ryszard M., ordynator oddziału, który przeprowadzał operację, w 2008 r. został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

    Natomiast Ryszard S., który pełnił dyżur po operacji, został uniewinniony. Prokuratura odwołała się od tego wyroku, a sąd okręgowy przyznał jej rację i nakazał powtórzenie procesu. Matka Edyty Terki zaczęła wtedy w osobnym (kończącym się teraz) procesie walczyć o pieniądze.

    - Mam nadzieję, że 7 maja wreszcie będzie koniec. Mam długi, zapożyczam się, żeby pielęgnować córkę - mówiła nam wczoraj.

    Mecenas: gdyby matka oddała córkę do zakładu, wydałaby mniej pieniędzyMecenas Artur Nowicki, pełnomocnik urzędu, w ostatniej mowie stron wnosił o przyznanie Terce jak najniższej kwoty.

    - To są pieniądze publiczne - argumentował. Dodał, że gdyby Wiesława Terka oddała córkę do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, nie ponosiłaby tak ogromnych kosztów opieki.

    - Gdyby córka była z ZOL, matka zapłaciłaby 1,5 tys. zł - wyliczał mecenas Nowicki. Nie chciał jednak wczoraj sam określić pełnej kwoty, jaką urząd marszałkowi mógłby zapłacić.

    Z kolei pełnomocnik matki Edyty Terki przekonywała wczoraj sąd, że każdy dzień młodej kobiety w śpiączce jest wart milion złotych, bo nieudana operacja przerwała jej plany życiowe. Dowodziła, że wysokie odszkodowania nie są czymś nowym Polsce. W ubiegłym roku w Poznaniu prawie 2,5 mln zł zasądzono dla chłopca, który w wyniku niedotlenienia mózgu przestał mówić i nie może chodzić po operacji wycięcia migdałków.

    Jak się dzisiaj czuje Edyta Terka? - Dobrze - wzdycha jej mama. - Czuje, wszystko słyszy, uśmiecha się i płacze, ale nie ma z nią żadnego kontaktu.

    Najbardziej cierpią 11-letni dzisiaj Rafał i 10-letnia Paulina, dzieci Edyty Terki.

    Wciąż nie mogą się doczekać, kiedy z długiego snu mama się obudzi.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ok

      Gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 8

      Tylko Terka i Terka. W pełni się zgadzam że pieniądze się jej należą, jednak dlaczego np. ludzi z wypadków komunikacyjnych, którzy są w takim samym stanie jak pani Edyta traktuje się w tym kraju...rozwiń całość

      Tylko Terka i Terka. W pełni się zgadzam że pieniądze się jej należą, jednak dlaczego np. ludzi z wypadków komunikacyjnych, którzy są w takim samym stanie jak pani Edyta traktuje się w tym kraju jak śmieci?
      Takich ludzi w kraju są tysiące, jednak nikt się nimi nie zajmuje.
      Jeszcze zakłady ubezpieczeń potrafią podać w argumentacji, że osobie takiej nie należy się wysoka kwota bo poszkodowany samodzielnie oddycha. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama