Święcenie pokarmów wygrywa u nas ze wszystkimi świętami

    Święcenie pokarmów wygrywa u nas ze wszystkimi świętami

    Agata Grzelińska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Z ks. Zbigniewem Kuleszą, proboszczem parafii św. Jadwigi w Miłkowie koło Karpacza, rozmawia Agata Grzelińska
    Skąd się wziął zwyczaj święcenia pokarmów?
    To bardzo stara tradycja, istniejąca w Kościele niemal od początku. Nawiązuje do żydowskiej Paschy, która była zapowiedzią wieczerzy paschalnej. Chrystus spożył ją z apostołami w Wieczerniku. Ustanowił wtedy Eucharystię. Po zmartwychwstaniu dał się poznać uczniom w drodze do Emaus po łamaniu chleba. Gdy ich odwiedził, też poprosił o coś do jedzenia. Zjadł rybę, by im pokazać, że nie jest duchem, ale że naprawdę żyje.

    Jakie potrawy powinniśmy poświęcić?
    Chleb na pamiątkę tego, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni. Przypomina on też, że Chrystus został z nami pod postacią chleba.
    Mięso na pamiątkę baranka paschalnego, którego spożył Jezus z apostołami podczas ostatniej wieczerzy. Jajka są znakiem nowego życia. Tradycyjnie dzielimy się nimi, jak opłatkiem w czasie Wigilii. Sól, która ma nas chronić przed zepsuciem. Poza tym tradycją są pisanki i baranek.

    Zdarza się, że ludzie pakują do koszyczka jakieś nietypowe produkty?
    Bywają strusie jaja, czekoladowe zajączki, ptaszki, koguciki. Pewnie wkrada się tu świat reklamy. Może wynika to z pośpiechu. Kupujemy, co jest gotowe i nie zastanawiamy się zbytnio. Z zabawnych historii pamiętam jedną. Dziecko pytało mamę, czy może coś włożyć do koszyczka. Mama była zaskoczona, bo maluch przyniósł klocki lego, które były dla niego najważniejsze.

    Dla wielu Wielka Sobota to jedyny dzień w roku, gdy przychodzą do kościoła...
    Tak. Wielu ludzi ma błędne przekonanie, że święcenie pokarmów to jest najważniejszy moment podczas Świąt Wielkiej Nocy. Zadziwiające, że nigdy w kościele nie ma takich tłumów, ile w czasie święcenia pokarmów. Wygrywa ono nawet z Bożym Narodzeniem i Środą Popielcową. Widać przy tym prawdziwą rewię mody. Dziewczyny wyglądają atrakcyjniej niż pisanki, ale brakuje ducha. Zdarzają się pogawędki w oczekiwaniu na poświęcenie pokarmów. Niby jesteśmy przywiązani do liturgii, ale w bardzo płytki sposób. Z tych, którzy przychodzą z koszyczkami do kościoła, zaledwie 30-40 procent rozumie, po co przyszło.
    Zachęcam parafian, by nie szturmowali drzwi kościoła, gdy tylko koszyczki zostaną pokropione, ale by się pomodlili
    O czym więc powinniśmy pamiętać, idąc ze święconką?
    Zachęcam zawsze swoich parafian, by nie szturmowali drzwi kościoła, gdy tylko koszyczki zostaną pokropione, ale by się pomodlili. Zawsze też siadam do konfesjonału. Przychodzi jeszcze do spowiedzi sporo ludzi, zwłaszcza tych, którzy w ostatniej chwili przyjeżdżają z zagranicy. Oni też często dopiero tam, w Anglii czy Irlandii, doceniają wagę Świąt Wielkanocnych. Pracuję w małej parafii, ale nawet tu już kilkanaście osób mówiło mi, że nie spodziewali się sami po sobie, że tradycyjne przeżycie świąt będzie dla nich takie ważne. W Polsce przychodzili do kościoła z koszyczkiem, ale nierzadko na tym się kończyło. Uznawali, że tyle wystarczy. Teraz za granicą chcą pielęgnować tradycję i przeżywać święta po polsku. Szukają księży i proszą, by im poświęcili pokarmy.


    Chcesz wiedzieć kiedy święcą pokarm we wrocławskich parafiach? Kliknij tutaj!

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama