Mój ty najdroższy

    Mój ty najdroższy

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wrocław jest luksusowym miastem dla bardzo bogatych ludzi. No bo kogo innego, jak nie bogaczy, stać na wino za 9,5 tysiąca złotych, auto za trzy miliony, szynkę za 200 złotych za kilogram czy garnitur za 50 tysięcy. Oto subiektywny, autorski i bardzo osobisty przewodnik po wrocławskich luksusach i ekstrawagancjach szokujących ceną
    A wszystko zaczęło się tak. - Rybaaaaak!!! - teatralny szept mojego szefa dotarł z drugiego końca redakcji. Udałem się natychmiast.
    - Kochasz Wrocław?
    - Kocham.
    - A co tu jest dla ciebie najdroższe?

    ***

    W salonie Alfa Romeo mógłbym się zapisać na limitowany model 8c Spider za 200 tysięcy euro. Choć pewnie i tak bym nie dostał. - Na alfę 8c, też za 200 tysięcy euro, z całej Polski spłynęło 11 zamówień. W tym pięć z Wrocławia - chwali się szef salonu Tomasz Alechnowicz.

    Producent miał kilka tysięcy zamówień na kilkaset sztuk i żaden polski klient alfy nie dostał. Mógłbym się pocieszyć najnowszym cackiem Mercedesa - SLS AMG. Wersja podstawowa kosztuje tylko 663 tysiące, ale full wypas z bajerami 1,065 mln zł. Jeden z pierwszych w Polsce egzemplarzy zamówiono w salonie we Wrocławiu.

    Ponad 1,1 mln zł zapłaciłbym za luksusową limuzynę Mercedesa - S 65 AMG L. Z bajerami, że głowę urywa: telewizja, panoramiczny dach, alufelgi, worek na narty. We Wrocławiu sprzedali kilka sztuk. Mógłbym też zamówić maybacha. To megaluksusowa marka należąca do Mercedesa. Już od 1,5 mln złotych. Najdroższy jest za 3 mln. Jakbym chciał go kupić, toby mnie wzięli na wycieczkę do fabryki albo model w skali 1:1 przywieźli pokazać do Wrocławia.

    ***

    Taką furą można pojechać na zakupy. - Włoska szynka suszy się osiemnaście miesięcy. Potem jest marynowana w czerwonym winie przez dwa miesiące. Nasza firma to jedyny w Polsce dystrybutor tego typu wyrobów w Polsce - mówi Sylwia Gacek, menedżer Delikatesów 13 w podziemiach wrocławskiego hotelu Monopol.

    Taka szynka kosztuje 220 złotych za kilogram. Na szczęście bardzo cienko kroją. Ponad 240 złotych kosztuje ser marynowany w whisky. Nieco tańszy jest w liściach tytoniu. Ale to nie dla mnie. Nie palę i nie piję.

    Oprócz tego można dostać "normalną" polską szynkę po 30 złotych za kilogram. Do tego oryginalne oliwy "z pierwszego tłoczenia" i wieeeeelki słój sałatki z owoców morza za 400 złotych. Obok Delikatesów bar, gdzie mogę wypić kawę, i winoteka. Najdroższe wino - rocznik 1964 - kosztuje ponad 1600 złotych. I znajduje swoich klientów.

    ***
    [cyt]Jakbym chciał kupić maybacha, to dealer zabrałby mnie na wycieczkę do fabryki w Niemczech./[cyt]
    - Najdroższe wino to jest u nas - uśmiecha się Beata Jankiewicz, właścicielka restauracji Splendido. Według naszego kulinarnego recenzenta Krzysztofa Kucharskiego jedna z najekskluzywniejszych restauracji we Wrocławiu. - To francuskie Chateau Petrus. Butelka kosztuje 9,5 tysiąca złotych. Pani Beata przekonuje, że stara się dobierać menu tak, by było na każdą kieszeń. Ale wyobraźnię autora rozbudziły fragmenty nie na każdą kieszeń: krewetki a la Richelieu, rozgrzeszane truflami za 48 zł i polędwica z jelenia z żurawiną, grzybami i pieczonymi ziemniakami za 83 zł.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama