PPA: Triumf smakowitej awangardy

    PPA: Triumf smakowitej awangardy

    Marta Wróbel, Justyna Kościelna

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    31. PPA to już historia. Słabiutki konkurs wynagrodziły przyprawiony goteską finał i przepiękna gala finałowa
    31. Przegląd Piosenki Aktorskiej za nami. Dziewięciodniową imprezę, która zakończyła się w niedzielę, można śmiało zaliczyć do udanych. Dyrektor naczelny i artystyczny festiwalu Konrad Imiela po raz kolejny pokazał, że ma na festiwal pomysł - kluczem było zaproszenie artystów z kręgu przyswajalnej awangardy, którzy zrobili furorę na zagranicznych, prestiżowych festiwalach. Tak było ze znakomitym ubiegłorocznym koncertem Camille O'Sullivan - gwiazdy słynnego The Fringe w Edynburgu - i tak było z tegorocznym koncertem The Magnets.
    Sześciu Brytyjczyków, śpiewających a capella, porwało zgromadzoną w Teatrze Muzycznym Capitol publiczność. Podobną klasę pokazał francuski kolektyw Babilon Circus, który potężną dawką energii spod znaku ska, reggae i rocka zawładnął widzami w W-Z.

    Fantastyczny koncert w Imparcie dał Brendan Perry - jedna druga duetu Dead Can Dance. Występ obdarzonego głębokim barytonem artysty spokojnie mógł się odbyć na stadionie w asyście kilkudziesięciotysięcznej publiczności.

    Jednak wisienką na torcie, jeśli chodzi o zagraniczne gwiazdy tegorocznego PPA, był muzyczny hołd złożony muzie Andy'ego Warhola i wokalistce The Velvet Underground - Nico. Współzałożyciel Velvetów - wokalista i multiinstrumentalista John Cale - po raz trzeci (po Londynie i Ferrarrze) zorganizował Tribute To Nico "Life Along The Borderline", podczas którego kompozycje niemieckiej artystki z jej solowych płyt wykonali Lisa Gerrard z Dead Can Dance czy Mark Lanegan, znany m.in. z Queens Of The Stone Age. Ciarki przechodziły, kiedy ten ostatni śpiewał mroczny "Roses In The Snow", a ubrana na czarno dwudziestoletnia Austriaczka Soap & Skin niskim głosem przekonywała "My Heart Is Empty".

    Trzeba też wspomnieć o występie otwierającym tegoroczny festiwal. Połowa punkowego kabaretu The Dresden Dolls, Amerykanka Amanda Palmer, niczym co prawda nie zaszokowała (jak to niejednokrotnie miała w zwyczaju), ale dała solidny koncert, akompaniując sobie jedynie na klawiszach, zagadując publiczność Capitolu i ...popijając z butelki wino.

    Artyści zagraniczni - choć lekko puszczający oko do formy zwanej "piosenką aktorską" - bardzo dobrze zdali egzamin. Gorzej było z uczestnikami Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki. W żeńskim finale (w tym roku po raz pierwszy międzynarodowym) - kiedyś chlubnej wizytówce festiwalu, kolejny raz panowała repertuarowa mizeria. Zabrakło osobowości z prawdziwego zdarzenia, kogoś, kto poderwałby znużoną widownię z foteli. Wydawało się, że jury w ogóle nie przyzna Grand Prix, jednak ostatecznie Złoty Tukan i 6 tys. euro powędrowały do szafującej scatem Słowenki Zvezdany Novakovič. Dwa równorzędne wyróżnienia po 2 tys. euro dostały Maja Kleszcz i Ewa Szlempo. Z kronikarskiego obowiązku odnotujemy tylko, że Tukan Publiczności przypadł Adriannie Biernackiej, a dziennikarze przyznali swoją nagrodę Małgorzacie Fijałkowskiej.

    Na całe szczęście nudny i przewidywalny konkurs z udziałem pań zrekompensował dobry koncert finałowy wyreżyserowany przez Jerzego Bielunasa. W "Złotej różdżce" trup ściele się gęsto, a krasnoludy wyskakujące z szafy raczej nie przypominają starych znajomych z dziecięcych lat. Pełne makabreski i czarnego humoru opowiastki o niegrzecznych maluchach, które nie słuchały się mamy i: A) wpadały do studni, B) traciły paluszki, C) ginęły w pożarze (opcji było, rzecz jasna, znacznie więcej), to smakowicie zaśpiewane, zaskakujące wykonania oparte na tekstach Heinricha Hoff-manna, Stanisława Jachowicza, Detleva von Liliencrona i innych. Wystąpili m.in. Arkadiusz Jakubik, Bartosz Porczyk i Kinga Preis.
    Dziewięciodniową imprezę, która zakończyła się w niedzielę, można śmiało zaliczyć do udanych.
    Śmiesznie było także podczas galowego koncertu "…rewolucyjna", ale tu śmiech przeplatał się co chwilę z zadumą. Agata Duda-Gracz, reżyserka, scenarzystka i scenografka, zafundowała widzom inteligentną, półtoragodzinną wycieczkę po zgliszczach rewolucji (rozumianej bardzo szeroko), w takt Marsylianki, pieśni rewolucyjnych czy undergroundowych piosenek wołających o wolność. Oberwało się bojownikom o pokój, zagorzałym katolikom, rebeliantom, hippisom, słowem, wszystkim burzącym stary porządek i zostawiającym po sobie spustoszenie. W pięknym i bogatym w znaczenia koncercie udział wzięli m.in. Ewa Ziętek, Konrad Imiela i Tomasz Kot.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      oj, dziennikarze

      czytelnik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 36 / 34

      ... dziennikarze - i to jest artykuł podsumowujący tak ważne kulturalne wydarzenie? Co to za wyrażenia: "Śmiesznie było także podczas galowego koncertu..." czy "Na całe szczęście nudny i...rozwiń całość

      ... dziennikarze - i to jest artykuł podsumowujący tak ważne kulturalne wydarzenie? Co to za wyrażenia: "Śmiesznie było także podczas galowego koncertu..." czy "Na całe szczęście nudny i przewidywalny konkurs z udziałem pań...". Proszę wrócić do szkoły i raz jeszcze nauczyć się pisać, bo to tutaj przypomina niestety bełkot bez ładu i składu, albo poczytać sobie recenzje w innych gazetach. W ogólniaku licealiści prezentują chyba lepszy poziom językowy, a kto wie, czy nie i merytoryczny. "Jedna druga duetu Dead can Dance..." - za samo to nie tyle złota malina, co gumowa truskawka - za nieumiejętność zgrabnego formułowania zdania. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      śmiech przeplata się z zadumą

      tony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 16

      Tekst na poziomie gazetki szkolnej. Banały i frazesy przeplatane nic nie mówiącymi stwierdzeniami. Bo co to znaczy, że "Występ obdarzonego głębokim barytonem artysty spokojnie mógł się odbyć na...rozwiń całość

      Tekst na poziomie gazetki szkolnej. Banały i frazesy przeplatane nic nie mówiącymi stwierdzeniami. Bo co to znaczy, że "Występ obdarzonego głębokim barytonem artysty spokojnie mógł się odbyć na stadionie w asyście kilkudziesięciotysięcznej publiczności."?? Czy na ten koncert przyszło 40 tysięcy osób? A może Perry śpiewał utwory Guns'n'Roses?
      Undegroundowe piosenki wołają o wolność, a ten artykuł woła o pomstę do nieba. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama