Gazeta Wrocławska » Kultura » Sen nocy letniej - prawdziwy honor dla Szekspira!

Sen nocy letniej - prawdziwy honor dla Szekspira!

Data dodania: 2010-03-21 19:02:43 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-03-21 19:02:43

Gazeta Wrocławska

Krzysztof Kucharski

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Sen nocy letniej - prawdziwy honor dla Szekspira!

Reżyserka ateński las ze sztuki Szekspira zamieniła na plan filmowy (© Mateusz Wajda/Teatr Polski)

Po premierze "Snu nocy letniej" w Teatrze Polskim we Wrocławiu w reżyserii Moniki Pęcikiewicz

Gdyby nie Pęcikiewicz Monika, publiczność by nie wiedziała, że łaził po tym bożym świecie taki prostak i grafoman Szekspir William z Albionu. Czy on jest w jakiejś encyklopedii? Na pewno do encyklopedii trafi ta reżyserka, gdy wszystkie dzieła owego teatralnego nieudacznika poprawi. Na razie we Wrocławiu udoskonaliła dwa: "Hamleta" i "Sen nocy letniej". Przed nią kupa roboty!

W napisach końcowych na pierwszym miejscu pojawia się to angielskie nazwisko.
∨ Czytaj dalej
Teraz jest taka moda, że po niektórych spektaklach przed ukłonami wyświetlają, co oglądaliśmy, kto to napisał, itd... To w razie czego, gdybyśmy się zdrzemnęli. To sygnał, że obudziliśmy się między serialem telewizyjnym i sitcomem, więc będziemy mogli pobić sobie brawko jak w telewizorze z off'u albo wypić piwko. Świat Kiepskich.

Chciałbym tutaj jeszcze pokreślić skromność wspomnianej artystki. Swoje nazwisko na ekranie utkała gdzieś między tym Shaketamjakoś, a dyrektorem Mieszkowskim Krzysztofem. To nie koniec zasług. Gdyby odważnie nie napisała, że to, co oglądaliśmy premierowego wieczoru w ostatni weekend na dużej scenie Teatru Polskiego we Wrocławiu naskrobał i naślinił ten William na Szy, to nikt by się nie domyślił. Naprawdę.

Gdy oglądamy kluczową dla idei tego przedstawienia scenę Wielkiej Kopulacji wszystkich ze wszystkimi (nie wiadomo dlaczego nie biorą w tym udziału teatralni maszyniści i reszta ekipy realizatorów), to po pierwsze otrzymujemy sygnał, że ten może trochę niesłusznie poniżany przeze mnie obcy autor, nie miał możliwości na przełomie XVI i XVII wieku tak przedstawić problemu, bo była okropnie surowa cenzura obyczajowa. My Polacy w takim artystycznym ujęciu nadrabiamy zaległości wobec Europy.
Na planie jest dużo mięsa, obraz środowiska wypranego z wszelkich zasad i uczuć
Przepraszam, czy dziś u nas w którejś polskiej szkole uczą ars amandi? No? Nie. Jestem przekonany, że nauczyciele z gimnazjów powinni przyprowadzić swoich wychowanków, żeby te dzieciaki zobaczyły to, co znają z autopsji i z telewizji w teatrze na scenie. Trzeba młodzików zarazić prawdziwą sztuką. Można by tę scenę wyjąć ze spektaklu i pokazywać na zajęciach pozalekcyjnych.

Nie ma w tym nic wulgarnego. To, po prostu, różne pozycje w technice gimnastycznej. Osobnym mistrzostwem świata jest orgazm z kanapą królowej Tytanii po wcześniejszym powąchaniu męskich gatek. On (ten orgazm) rozszerza nasz erotyczny horyzont i przejdzie nie tylko do historii teatru , ale też fetyszyzmu. Przypomnijmy, że ta sama aktorka w "Ziemi obiecanej" osiągała orgazm z perkusją. Mogę dać słowo honoru, że są to nawet w dzisiejszych zdegenerowanych czasach wyczyny niezwykłe.

Liczna ekipa światłych umysłów skupionych wokół geniuszu Pęcikiewicz Moniki potrafiła przez parę miesięcy zmajstrować taki chaos artystyczny, który wspaniale ilustruje twórców nowego polskiego teatru. Pokazuje z kim mamy do czynienia. Ekipa zdeklarowała, że spojrzy na tekst grafomana przez filtr planu filmowego nudziarza Felliniego, który robił te swoje, pożal się Boże, filmy bez jaj.

Na planie filmowym w teatrze Pęcikiewicz Moniki mamy naprawdę dużo mięsa. I nie chodzi o to, że aktorzy z jakichś powodów bez przerwy się ubierają i rozbierają, wkładają majtki i ściągają, co jest głównym motywem artystycznym rytmizującym to przedstawienie, bo innych rytmów nie ma. Proszę sobie nie wyobrażać jakiejś obsceny. To obraz środowiska wypranego z wszelkich zasad i uczuć.

Ten nowy teatr uczuć nie pokazuje, nie dba o estetykę. Pokazuje, tak jak jest - 1:1. Narzeczony przestał interesować się narzeczoną, bo znalazł nową, to tę byłą wyzywa od najgorszych, poniewiera i traktuje z kopa jak bracia menele spod śmietnika. Młoda publiczność ryczy ze śmiechu i bije brawo. Zna to z podwórka. Artyści są tacy sami jak oni. Zwykli ludzie. Swoi.

O co chodzi w tym spektaklu? O nicość, brak granic, poszukiwanie ekstremalnych przeżyć. Fabuły tu żadnej nie ma. Ekipa filmowa kręci film o tym, że nie ma miłości, a film im się miesza z życiem. Wychodzi całe prostactwo tego przedsięwzięcia. Popatrz, mówią twórcy, jak za duże pieniądze można powiedzieć nic o niczym. Jeśli teatr jest bogaty albo rozrzutny. Nie warto pytać, po co. Bo też po nic.

Aktorzy to wszystko "nic" zagrali. I to całkiem nieźle. Z dużym samoobronnym zaangażowaniem. I tylko oni nie pasują do tego modelowego przedstawiania o nicości. Gdybym był na miejscu dyrektora artystycznego Mieszkowskiego Krzysztofa, bo bym już przed próbami generalnymi klęknął z wielkim bukietem i jakimś wyrafinowanie perwersyjnym prezencikiem (może wibrator) przed reżyserką "Snu nocy letniej" i w te słowa przemówił: - Monisiu, moje ty Słońce nad Zapolską, umiaru się naucz, pokory trochę nabierz, bo nie wszystko, co ci się wyślizgnie z pięknej główeczki ma znamiona geniuszu (większość ma, oczywiście), czasem coś trzeba skrócić i wyrzucić - "zapiec albo za okno" - jak instruował w przepisie na zapiekankę przed laty Marek Pacuła z krakowskiej "Piwnicy Pod Baranami".

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Pytanie do Michałka

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość), 23.03.10, 08:41:03

Ten "pomysł" na Szekspira to "wyjscie spod kołderki" ???? Zaiste FASCYNUJĄCE!!! :-DDD

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wcale nie!!!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Michał (gość), 22.03.10, 21:07:03

To bardzo dobre przedstawienie! Zupełnie nie zgadzam się z panem Kucharskim Krzysztofem, który zapewne należy do tej grupy starszych panów, którzy tylko po staremu, pod kołderką i przy zgaszonym świetle...
Wspomniane ćwiczenia gimnastyczne to ta noc, kiedy to dawnych czasach "bawiono" się, właśnie tak panie Kucharski Krzysztofie!
A na Szekspira czasem trzeba mieć pomysł... moim zdaniem znalezino go!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wcale nie!!!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Michał (gość), 22.03.10, 21:06:22

To bardzo dobre przedstawienie! Zupełnie nie zgadzam się z panem Kucharskim Krzysztofem, który zapewne należy do tej grupy starszych panów, którzy tylko po staremu, pod kołderką i przy zgaszonym świetle...
Wspomniane ćwiczenia gimnastyczne to ta noc, kiedy to dawnych czasach "bawiono" się, właśnie tak panie Kucharski Krzysztofie!
A na Szekspira czasem trzeba mieć pomysł... moim zdaniem znalezino go!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.