Omijają Wrocław

    Omijają Wrocław

    Maciej Czujko

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Miastu bardzo poważnie ubywa turystów. Goście narzekają na komunikację i małą liczbę hoteli.
    W tym roku do Wrocławia może przyjechać nawet o 20 procent mniej turystów niż w roku 2007. To znaczący spadek, zważywszy, że od kilku lat liczba gości w naszym mieście systematycznie rosła.

    Od połowy lat 90. zwiększyła się dwa razy. W tym roku zanotujemy jednak pierwszy od początku wieku spadek. Dlaczego? Specjaliści twierdzą, że osiągnęliśmy już maksymalny pułap liczby gości, których możemy we Wrocławiu pomieścić.
    - Wszystko przez komunikację i bazę hotelową - mówi jeleniogórski przewodnik Jerzy Bielecki, który często przywoził wycieczki do Wrocławia.
    - Ale mam już dość. Nie ma tu gdzie zaparkować autobusu, trzeba przeciskać się przez korki, a o znalezieniu miejsca w hotelu w przyzwoitej cenie nie ma co marzyć. Ciekawy jestem, kiedy zadowolone z siebie władze miasta ockną się i w końcu coś zrobią - pyta.

    Zapytaliśmy w Biurze Sportu, Turystyki i Rekreacji Urzędu Miejskiego, czy urzędnicy zdają sobie sprawę z problemu i podejmują jakieś działania. Usłyszeliśmy, że wiadomość o spadku liczby turystów jest świeża i nie ma na nią jeszcze odpowiedzi w postaci planu działania.
    - Rozmawiamy z przewodnikami, zgłaszamy w innych wydziałach magistratu potrzebę tworzenia parkingów dla autobusów - tłumaczy Anita Bagien z Biura. - Niestety, ich budowa nie zależy tylko od nas. Zaobserwowaliśmy jednak, że zwiększa się liczba ludzi, którzy organizują prywatne kwatery dla turystów - wyjaśnia.

    Ludzie przyjeżdżają do Wrocławia ze względu na jego urok i długą tradycję.
    Gary Flynn, którego spotkaliśmy wczoraj na Rynku, przyjechał tu aż z Melbourne w Australii, bo tu wszystko jest starsze niż w jego ojczyźnie. Zatrzymał się u rodziny, ale też twierdzi, że miasto takie jak nasze powinno mieć więcej hoteli.
    - Nie można marnować takiej szansy na zarobek. To przecież jedna z podstawowych zasad kapitalizmu - wyjaśnia.

    Szansy na zarobek nie marnują jednak właściciele gastronomii. Ceny we Wrocławiu przyprawiają o zawrót głowy i odstraszają turystów. Wrocławscy przewodnicy opowiadają, że na rynku w Pradze można spotkać emerytów sączących wino i kawę przy restauracyjnych stolikach. U nas ich na to nie stać. Kawa w centrum hiszpańskiej Barcelony kosztuje 1 euro, czyli nieco ponad 3 złote. We Wrocławiu - ponad dwa razy więcej.

    Minusy Wrocławia, które dostrzegają turyści

    * Brakuje hoteli. Aktualnie w mieście jest tylko 7000 miejsc noclegowych. To za mało.

    * Fatalny jest dojazd do miasta. Nawet na trasie z Warszawy brakuje porządnej drogi.

    * Komunikacja wewnętrzna kuleje. Połączenia między poszczególnymi rejonami Wrocławia są dla turystów zbyt skomplikowane i niewygodne.

    * Cały Wrocław jest rozkopany. To przysparza kłopotów turystom korzystającym z systemów GPS. Na ich monitorach nie wyświetlają się bowiem te utrudnienia drogowe.

    *Brakuje toalet. Dużym wycieczkom trudno jest korzystać z gościnności lokali, a brakuje szaletów.

    * Jest mało i ciągle ubywa parkingów dla autokarów. Nie dość, że darmowych parkingów jest jak na lekarstwo, to brakuje też punktów postojowych, w których turyści, zwłaszcza starsi, mogliby spokojnie wyjść z autobusu.

    * Ceny w restauracjach są bardzo wysokie. Kawę taniej wypijemy w znanych miastach zachodniej Europy

    * Miejsca poza starówką. Sypiące się kamienice leżące dalej od Rynku odstraszają widokiem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama