Pobyć sobie bogaczem

    Pobyć sobie bogaczem

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Gdybym był bogaczem/Dejdel didel dejdel/Digu digu didel, dejdel dum/Cały dzień bym biddy, biddy bum/Gdybym ja był wielki pan... Śpiewał sobie Tewje Mleczarz w swojej Anatewce. Tymi pragnieniami krzywdy nikomu nie robił. Marzyć każdemu wolno. Gorzej, że co jakiś pojawia się u nas jakiś kretyn schowany w telefonie albo komputerze i szasta pieniędzmi, których na oczy nigdy nie widział
    Właśnie w miniony wtorek taki niedorozwinięty umysłowo "bogacz" wylicytował narty naszej multimistrzyni Justyny Kowalczyk za 51 tysięcy i 100 złotych. Przez parę godzin musiał mieć przecież świadomość, że te kolejne podbijające cenę sumy, które rzuca hojnie w eter, mają w znaczący sposób wspomóc Zachodniopomorskie Hospicjum dla Dzieci.

    Na to czekało prawie trzydzieścioro naprawdę ciężko chorych dzieci. Prowadzący licytację mówili o tym co parę minut. Na końcu okazało się, że chwilowy "właściciel" nart groszem nie śmierdzi, a bawiło go podbijanie ceny. Trzeba być naprawdę mocno stukniętym okazem, żeby tak świadomie prowadzić oszukańczą grę bez jednego skrupułu.
    No i co teraz takiemu debilowi zrobić? On bezczelnie twierdzi, że chciał dobrze. Podbijał cenę, żeby dla dzieci było więcej. Podbić mu oko? Z tym podbitym okiem pokazać go tłumowi dziennikarzy i całemu światu? Przecież w zakamarkach jego pustego czerepu taka myśl się kryła, żeby choć przez pięć minut ktoś na niego zwrócił uwagę. Pomyślał o nim z podziwem i nawet z zazdrością, że sam nie może by takim dobrym człowiekiem.

    Jakieś dwa lata temu inny dorosły bezmózgowiec w trakcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wylicytował jedno ze specjalnych serduszek za cztery tysiące złotych. Porównywalnie suma to niewielka, ale płazem mu to nie uszło, za oszustwo odsiedział dziesięć miesięcy. Dodatkowe dziesięć miesięcy, bo na rozprawę przywieźli go policjanci z więzienia, gdzie trafił za inne oszustwa.

    Trzeba być mocno stukniętym okazem, żeby tak świadomie prowadzić oszukańczą grę. No i co teraz takiemu debilowi zrobić?Nie upiekło się też innemu "uczestnikowi" wielkoorkiestrowej zbiórki pieniędzy dla małych chorych dzieci cztery lata temu. Oszust kupił... most, ale do dziś go spłaca w ratach.

    Doskonale pamiętamy, co się działo nie tylko w dolnośląskich mediach, gdy Agnieszka Wieszczek, wałbrzyska zapaśniczka, oddała na licytację swój brązowy medal zdobyty w Pekinie, by ratować życie jedenastoletniego Radka. Jakiś kolejny oszust "dobroczyńca" zdecydował się zapłacić 72 tysiące 100 złotych. Wśród tej plejady debili odbierających ludziom nadzieję oraz wiarę w dobro i uczciwość aż przez parę dni cieszył się sławą bogacza mieszkaniec Nowej Rudy, który za 150 tysięcy kupił zezłomowany samolot MIG 21, też na licytacji organizowanej co roku przez Jurka Owsiaka. Temu, co tu kryć, dość ekstrawaganckiemu "zakupowi" towarzyszyły zdjęcia na pierwszych stronach gazet. Przez parę dni kretyn chodził w glorii bohatera. Potem oświadczył, że nie ma pieniędzy i samolot go kompletnie nie interesuje. W internetowych aukcjach na naiwnych czai się całe stado zawodowych oszustów, którzy okradają ich z prawdziwych pieniędzy. Ci opisani wyżej okradają nas z wiary w człowieka. Są gorsi.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama