Poetessa nie milczy

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Marianna żyła, żeby pisać wiersze. Taki sobie wyznaczyła program na całe życie.
    Maksimum i minimum. Nie była jakąś znów straszną i nawiedzoną dziwaczką. Lubiła bywać wśród ludzi, rozmawiać, dyskutować, a nawet wykłócać się ostro o swoje racje. Niewysoką, szczupłą damę w za dużych okularach, czarnym kapeluszu i z nieodłączną długą lufką z dopalającym się papierosem paradoksalnie nazwanym przez producenta "sport", można było spotkać najczęściej w dawnym Klubie Związków Twórczych, studenckim "Pałacyku" czy Klubie Dziennikarza. Przeważnie na klubowym stoliku stała przed nią pięćdziesiątka czystej. Czasami ta sama przez parę godzin. Nikt tak pięknie jak ona nie bluzgał na socjalistyczną rzeczywistość. Jako siła wywrotowa miała "pierwszeństwo" w ubeckich przesłuchaniach i aresztowaniach. Nie żaliła się i nie opowiadała o tym wszystkim.

    Co ciekawe, więcej jej wierszy ukazało się w tych "złych" czasach PRL-u niż po czerwcowych wyborach 1989. Ona była krytyczna wobec każdej rzeczywistości. Na świat patrzyła normalnie. Oczami uczciwego człowieka. W latach dziewięćdziesiątych pomawiano ją o czarnowidztwo i demagogię, bo tak skomentowała ozdrowieńcze przemiany:
    ...przy ich żłobach władzy pełnych już objawień
    rzesz bezdomnych, bezrobotnych, żebraków i chorych
    których układa się na betonie lub na gołej ziemi
    bo szpitale w kraju nad Wisłą są powoli zamykane
    by otwierać burdele rozrywek
    jako radosną przyszłość pokoleń...

    Opasły tom wierszy, który trzymam w dłoniach, otwiera niezwykły portret przywołanej wyżej wrocławskiej poetki Marianny Bocian. Zdjęcie zrobił Jan Bortkiewicz w roku 2001. Bardzo starannego wyboru jej wierszy z całej twórczości dokonali bliscy przyjaciele: Danuta Bednarek i Eryk Ostrowski, który tom zatytułowany "Jasno i bogato" opatrzył bardzo wnikliwym wstępem pokazującym samą postać poetki, ale też jej twórczość. Zaczynamy od pierwszych wierszy z tomiku "Poszukiwanie przyczyny" z roku 1968, aż po ostatnie, wydane tuż po jej śmierci w roku 2003, w tomiku "Ciągła odsłona". Marianna opiekę nad swoimi wierszami i całą twórczością powierzyła Danucie i Stefanowi Bednarkom. Wybór wierszy wydała wrocławska oficyna ATUT wspomagana przez szacowne urzędy i garstkę ludzi, a przede wszystkim najbliższą przyjaciółkę poetki Danutę Bednarek, która trochę się nachodziła i naprosiła, by liczący ponad pięćset stron tom "Jasno i bogato" ujrzał światło dzienne.
    O pamięć o Mariannie we Wrocławiu, poza przyjaciółmi, dba tylko Miejska Biblioteka Publiczna jej imienia na Nowym Dworze przy ul. Chociebuskiej 8. Jest poetką ciągle nieodkrytą i na odkrycie na razie nie może liczyć, bo dziś słów nikt nie waży, nie mierzy, nie ogląda ze wszystkich stron, nikomu się nie chce też w słowa zagłębiać, bo mogą sprowokować do myślenia.
    Dziś słów nikt nie waży, nie mierzy, nie ogląda, bo mogą sprowokować do myślenia.
    Może za pół wieku albo nawet cały wiek, gdy ludzie znów zejdą z drzew, ktoś sięgnie po jej tom wierszy, zachwyci się nimi i swoim zachwytem zarazi innych. Dziś poeta ze swoją wrażliwością trafia przeważnie w próżnię. Prawie nikogo nie obchodzi to, co pisze. Książki poetyckie wydaje się w kilkuset egzemplarzach, a i tak przeważnie nie mogą się doczekać prawdziwego czytelnika.
    Tacy dziś jesteśmy.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama