Kara za kiepskie przepisy

    Kara za kiepskie przepisy

    Edyta Golisz

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Pogotowia ratunkowe na Dolnym Śląsku płacą duże pieniądze za to, że nie zatrudniają inwalidów.
    Każdy pracodawca, który zatrudnia w swojej firmie więcej niż 25 osób, a nie ma wśród nich niepełnosprawnych, musi odprowadzać do Państwowego Funduszu Osób Niepełno-sprawnych specjalną opłatę. Nikt nie ma wątpliwości, że przepisy, które mają pomóc niepełnosprawnym w znalezieniu pracy, są potrzebne. Problem w tym, że polskie prawo w tym przypadku potraktowało wszystkich jednakowo.

    Dla stacji pogotowia oznacza to poważne problemy.
    - Żeby być zwolnionym od tych opłat, musiałbym zatrudnić 24 niepełnosprawnych. Ta liczba zależy od wielkości firmy - tłumaczy Andrzej Hap, dyrektor legnickiego pogotowia. - Ale gdzie ja znajdę tyle stanowisk pracy? Nawet gdybym wymienił wszystkich pracowników administracji, łącznie ze sobą, to warunków nie spełnimy, bo jest nas w biurach 18 osób.

    Ratownikami medycznymi niepełnosprawni być nie mogą - od ratowników wymaga się ponadprzeciętnego zdrowia i sprawności fizycznej. Dyspozytorami też raczej nie - polskie przepisy mówią, że dyspozytor musi mieć wykształcenie ratownika medycznego czy pielęgniarki, a trudno w Legnicy czy Jeleniej Górze znaleźć aż tylu niepełnosprawnych medyków.
    - Dla przykładu w Izraelu dyspozytorami są głównie niepełnosprawni - mówi Dariusz Kłos, dyrektor jeleniogórskiego pogotowia. - Ale w tym kraju, podobnie jak w kilku innych, cały system ratownictwa medycznego jest tworzony tak, by niepełnosprawni zostawali dyspozytorami. Są dla nich specjalne szkoły, sprzęt w dyspozytorniach jest odpowiednio przystosowywany. W Polsce czegoś takiego nie ma, a wymaga się od nas cudów - dodaje.

    Jeleniogórskie pogotowie także odprowadza wysokie opłaty do PFRON, bo nie jest w stanie zatrudnić tylu niepełnosprawnych, żeby kar nie płacić.
    - W dodatku w ubiegłym roku po zapłaceniu PFRON- -owi mieliśmy stratę finansową, a musieliśmy zapłacić podatek od... zbyt wysokiego dochodu. Bo ta opłata nie jest traktowana jako koszt podatkowy. Płaciliśmy więc podwójnie. Przecież to jest jakiś absurd - denerwuje się Kłos.
    Wincenty Mazurec, szef wrocławskiej stacji pogotowia, też uważa przepisy za niedopracowane.
    - Skoro utrzymujemy się z pieniędzy publicznych, nie powinniśmy płacić aż takich wysokich opłat - argumentuje Mazurec.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama