Data dodania: 2010-03-05 21:02:02 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-03-05 21:03:56
Możemy rzucać hasło - zakochajmy się w Śląsku, ale to tylko hasło. Za tym musi coś iść. To uczucie musi być szczere i prawdziwe. I nie chodzi tylko o kibiców, ale także piłkarzy i działaczy
Jagoda (gość), 09.03.10, 17:51:10
Nie jestem zagorzałym kibicem piłki nożnej, mimo to dwa razy ogłądałam mecz piłkarski na stadionie : pierwszy raz na Olimpijskim pamiętny mecz Śląska z Liverpoolem ( straciłam wtedy dwa guziki z nowej kurtki, odcięte przez kibiców siedzących za mną - może mecz był dla nich nudny? ) i potem drugi raz na stadionie przy Oporowskiej - podziwiałam wtedy grę Sybisa. Poza tymi przypadkami, moje kibicowanie polega na oglądanie ciekawszych meczów w telewizji, czytaniu artykułów w prasie oraz radości z dobrej gry drużyny Śląska ( patriotyzm lokalny). Smucę się nie tyle z powodu przegranego meczu, ile z powodu słabej postawy zawodników naszej drużyny. Wygrana cieszy, ale przegrana też w sporcie się zdarza - ważne by można było po meczu powiedzieć, że Śląsk dobrze grał. Co mogłoby skłonić mnie do wybrania się na mecz na stadion? Napewno ważne jest przekonanie , że zobaczę dobry mecz w dobrych warunkach. Ale dla mnie bardzo ważne jest poczucie bezpieczeństwa zarówno w czasie meczu jak i po meczu, podczas powrotu do domu. Po meczu z Liverpoolem wracaliśmy do domu na pieszo ze Stadionu Olimpijskiego do placu Grunwaldzkiego i dalej do Dworca Głównego ( mieszkałam wtedy na Krzykach ) bo nie było szansy dostać sie do jakiegoś tramwaju czy autobusu. Atmosfera była wspaniała, waliły tłumy kibiców i nie bałam się, że mogę trafić na jakąś burdę, bijatykę która mogłaby być zagrożeniem dla moim zdaniem "normalnych" spokojnych" kibiców jak ja.
Może należałoby aktywniej lansować kulturalne kibicowanie, bez rozrób na stadionie i bijatyk poza nim?! Może udałoby się stworzyć taką sytuację, że kibice Śląska kochający swoją drużynę zarówno po zwycięskim meczu, jak trudnych momentach po przegranej, stanowiliby wzór wspaniałego kibicowania, taki sam jaki widać w Zakopanem w czasie konkursów skoków narciarskich. Zresztą nie tylko w Zakopanem, ale na wszystkich skoczniach polscy kibice zachowują się wspaniale. Chciałabym być tak dumna z kibiców Śląska, jak jestem dumna z polskich kibiców skoków narciarskich. Sądzę, że można by wówczas liczyć na grupę "spokojnych kibiców": rodziny z dzieciakami, na ludzi "dojrzałych" i na inne grupy ceniące sobie bezpieczną i dobrą rozrywkę jaką moim zdaniem mogłoby być kibicowanie piłkarzom Śląska. Jeżeli będę przekonana, że będę oglądać dobry mecz, bez rozrób na stadionie i poza nim, jeżeli będę mogła poczuć się dumna, że należę do grona kibiców "Śląska", a nie do grona rozbójników, wtedy chętnie wybiorę się na nowy stadion na ligowy mecz Sląska. No i przychylam się do opini pana Tadeusza, dotyczącej szacunku dla kibiców ze strony organizatorów meczów i działaczy piłkarskich.
odpowiedzi (0)
skomentujtadeusz (gość), 07.03.10, 23:12:51
W sobotę postanowiłem zobaczyć mecz z Jagiellonią. O 13:15 byłem pod kasami i stanąłem w dużej już kolejce do kasy nr 6. Do innych też były równie długie. Tłok i zdenerwowanie rosło z każdą minutą. Przepychanki, poganianie pań sprzedających nic nie dało. Bilet za 40 zł. o numerze 165180 kupiłem na pięć minut przed koncem pierwszej połowy. Jeszcze tylko trzy próby odczytania kodu na bramce, fotka bez czapki (był mróz) obmacanie z zaskoczenia przez pana chyba z ochrony i już jestem na trybunie. W tym momencie sędzia kończy I połowę. Co było dalej pominę wynik znamy.
Uważam, że zostałem oszukany przez osoby zarządzające klubem Śląsk. Zapłaciłem za niepełnowartościowy produkt. Proszę nie mówić że mogłem kupić karnet lub wcześniej bilet. Nie ma takiego obowiązku i po to są otwarte kasy przed meczem.
Beznadzieja organizacyjna w tej kwestii i całkowity brak wyobraźni zarządzających klubem kompromituje ich bez reszty. W ten sposób okazali pogardę dla kibiców a co gorsze dla pieniędzy. Odniosłem wrażenie że panie sprzedające w kasach bilety również nie są zainteresowane ilością sprzedanych biletów, 1000 więcej czy 5000 mniej bez różnicy, nie rozumiem tego. Nie pomogą kolorowe banery i losowanie sponsorskiego skutera. Przepraszam że nie rzucam pomysłami ale mam przeczucie że tu nie chodzi wcale o Śląsk tylko dobre samopoczucie tzw. działaczy. To są amatorzy nie mający szacunku dla kibiców bez których nie istniej żaden klub na świecie. Jestem pewny że więcej na mecz Śląska nie pójdę i odwiodę od tego zamiaru każdego kto mnie zapyta. PS. kibicowałem Śląskowi od 50 lat.
odpowiedzi (0)
skomentujslawek (gość), 07.03.10, 22:19:26
Pustkami to świeci estadio na ul. Wróblewskiego.
Jak ten człowiek ma czelność się wypowiadać co dobre a co złe i co to przywiązanie do klubu itp.
Ten człowiek jest jednym z autorów doprowadzenia Śląska na dno. Dzisiaj to samo robi(ł?) ze Ślęzą.
Będzie lepsza gra, ładniejsza pogoda, godziny meczów, wyniki to kibice wrócą.
"Kibice bowiem będą chętniej płacić za bilety, kupować karnety i będą przychodzili na stadion, kiedy będą czuli więź emocjonalną z klubem"
Kibice czują więź z klubem, gorzej jeśli chodzi o stosunek klub z kibicami.
odpowiedzi (0)
skomentuj"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl
Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35
reklama.wroclaw@
polskapresse.pl
Więcej o reklamie (kliknij)
"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151
Reklama
Reklama
Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.