Cokolwiek z³ego powiedzia³bym o olimpijskim wystêpie naszych snowboardzistów, ³y¿wiarzy figurowych czy panczenistów, nijak nie przys³oni to faktu, ¿e Polska mia³a swoje najlepsze zimowe igrzyska olimpijskie w historii. Czas wiêc na podsumowania.
Ogl±dam rozmaite "sportowe" programy, s³ucham radiowych komentarzy, czytam prasowe oceny i nie mogê pozbyæ siê wra¿enia, ¿e nic a nic nie maj± one wspólnego z wynikami, przyczynami sukcesów i klêsk, ¿e s± to po prostu ¿enuj±ce obrachunki lub lepiej - rachunki. Czym siê bowiem zajmuj± "moi koledzy dziennikarze"? Ano ma³ostkowym zagl±daniem sportowcom do ich kieszeni. "Kowalczyk zgarnie wiêcej od Ma³ysza", "Ma³ysz do³±cza do grona najlepiej zarabiaj±cych sportowców", "Zwi±zek da pó³ miliona, sponsorzy pewnie drugie tyle, a ju¿ w kolejce do Justyny stoj± reklamodawcy", "Panczenistki te¿ nie¼le wysz³y na swoim medalu".
Robi mi siê niedobrze.
Podwójnie niedobrze, kiedy s³yszê, ¿e tych wiadomo¶ci ³aknie opinia publiczna. ¯e to dla niej ta, w gruncie rzeczy chamska, buchalteria. Jak to "chamska"? Przecie¿ podajemy tylko informacje prawdziwe! Tylko prawda nas wyzwoli. Mamy "nasze zbójeckie" prawo do tych wiadomo¶ci! A jak¿e! "Szanowna Pani Justyno! W pierwszych s³owach mego listu gratulujê Pani tych medali, w drugich zapytujê, czy nie mog³aby Pani zasiliæ mnie czê¶ci± wolnej gotówki, któr± Pani dysponuje. Jestem schorowanym, wczesnym emerytem i mam pomys³ na wielki biznes. Przecie¿ wszyscy mamy takie same ¿o³±dki. Czekam na pilny odpis i przekaz. Z powa¿aniem…".
Zapytajcie Ma³ysza, który kiedy¶ delikatnie tylko napomkn±³, ile to listów o "takich samych ¿o³±dkach" otrzyma³, kiedy w gazetach zaczê³y siê pojawiaæ "prawdziwe podsumowania" jego sukcesów.
Nie mamy takich samych ¿o³±dków. I nie dlatego, ¿e Justyna Kowalczyk w sezonie musi spalaæ dziennie 5000 kalorii, czego nawet ciê¿ko pracuj±cy górnicy nie potrafi±. Mamy ¿enuj±ce, prymitywne zagl±danie do cudzych kieszeni. Mamy niezrozumia³e uczucie radochy, kiedy mo¿emy potrz±sn±æ coko³em pomnika. Przecie¿ one s± takie nudne, ¶wiête i nie pokazuj± prawdy o bohaterze. A prawda, wiadomo... Wiêc proszê siê nie dziwiæ, ¿e mamy tê "odrobinê" schadenfreude, kiedy widzimy, jak nasz pomnikowy heros dziêki nam ju¿ tak bezpiecznie na cokole nie stoi. Bo to ludzkie jest. To nie jest zawi¶æ, zazdro¶æ ani inny podlutki wzgl±d. Nie ma nic z³ego w tym, ¿e za pobieganie i poskakanie na nartach chêtnie te miliony wziêliby¶my, ¿eby nasz ¿o³±dek by³ jeszcze równiejszy.
Szanowna Pani Justyno! W pierwszych s³owach mego listu gratulujê Pani tych medali.
Ostatnio jeden by³y minister, ¿aden orze³, orlik co najwy¿ej, str±cony z piedesta³u (prawdê powiedziawszy, sam siê str±ci³, wiêc nie jest z dzisiejszej, pisanej w tym miejscu bajki), roz¿alony na wszystkich, powiedzia³, ¿e "Polska to dziki kraj". Nie zgadzam siê z nim w 100 procentach! Ale w 50? Ju¿ nie jestem taki pewien.