Wałbrzych: Masz dług w spółdzielni? Twój sąsiad się o tym...

    Wałbrzych: Masz dług w spółdzielni? Twój sąsiad się o tym dowie

    Małgorzata Moczulska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Mieszkańcy regionu zalegają miliony za czynsz. W Dzierżoniowie nazwiska trafią na czarną listę
    W największej spółdzielni mieszkaniowej w Wałbrzychu - Podzamcze - liczba dłużników przekroczyła tysiąc osób, a ich zaległości sięgają 4,5 mln zł. Długi lawinowo rosną, bo coraz więcej osób ma problemy z regulowaniem czynszu. Dlatego zarządy sięgają po coraz drastyczniejsze środki, by zmobilizować dłużników.

    W Dzierżoniowie nazwiska dłużników zawisną na czarnej liście. Każdy na osiedlu będzie mógł zobaczyć, kto i ile zalega. Na klatkach schodowych już pojawiały się ogłoszenia informujące o tym, że dane osób zadłużonych będą podane do publicznej wiadomości. - I bardzo dobrze, bo może wstyd zmobilizuje niektórych do płacenia - chwali pomysł Danuta Majewska, mieszkanka osiedla.
    - Ludzie z jednej strony wymagają remontów, budowy placów zabaw czy nowych chodników, a wielu przy tym nie płaci czynszu. Tak nie może być. Czuję się, jak bym tych dłużników sponsorowała - dodaje kobieta.

    Spółdzielnia w Dzierżoniowie sprytnie obeszła ustawę o ochronie danych osobowych. Wcześniej bowiem podpisała z dłużnikami umowy, w których wyrazili oni zgodę na upublicznienie swoich danych w przypadku niespłacenia zaległości w czynszu w danym terminie. Spółdzielcy umowy podpisywali, jak twierdzi zarząd, z własnej woli - Mają czas do końca czerwca - mówi Andrzej Błaszkiewicz, przewodniczący rady nadzorczej. Tłumaczy, że zadłużenie spółdzielców na koniec ubiegłego roku wynosiło prawie 800 tys. zł. - Ten dług odbija się na innych, bo brakuje nam pieniędzy na inwestycje. Musimy coś robić - dodaje.

    Pomysł chwalą w spółdzielni Podzamcze. Tam przetestowali inny sposób. Od kilku miesięcy na stronie internetowej można zobaczyć, która klatka w jakim bloku ma zadłużenie. - Nie podajemy nazwiska, ale informujemy, że każdy może przyjść i zgodnie z prawem zajrzeć do dokumentów. by przekonać się, kto za mieszkanie zalega - mówi Eulalia Szylkin z działu windykacji. - I takich osób, które to sprawdzają, jest bardzo wiele. Chcą wiedzieć np., dlaczego w ich klatce nie ma remontów i kto za to odpowiada - dodaje.

    Kiedy spółdzielnia zaczęła publikować takie listy, zgłosiło się do niej sporo osób, które chciały uregulować zaległości. Niektóre wprost mówiły, że sąsiedzi dawali im do zrozumienia, by jak najszybciej uregulowali swoje długi. Rzetelni spółdzielcy wszystkim takim akcjom przyklaskują. - Czynsz trzeba płacić regularnie - mówi Zbigniew Józefek, lokator budynku SM Podzamcze. - Znam kilka przypadków, kiedy zaległości czynszowe miały osoby dobrze sytuowane. Ostre sankcje są słuszne.
    Może wstyd zmobilizuje niektórych do płacenia.
    Pech Zawiszowa
    Kilkuset mieszkańców świdnickiego osiedla Zawiszów do końca życia nie spłaci kredytu zaciągniętego na budowę osiedla. Wielu już dawno porzuciło swoje M, nie widząc szansy na wyjście z zadłużenia, bo odsetki sięgają stu tysięcy. Dlaczego? W 1989 roku Spółdzielnia Mieszkaniowa Zawiszów za zgodną przyszłych lokatorów zaciągnęła preferencyjne kredyty na budowę osiedla. W 1991 roku, w wyniku sławnej już inflacji, wartość ich preferencyjnego kredytu wzrosła o 150 proc. Zadłużenie urosło do niebotycznych sum. Państwo miało wyrównać różnicę oprocentowania, zrobiło to częściowo.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama