Dolny Śląsk swoim olimpijczykom nie pomaga, choć mógłby na...

    Dolny Śląsk swoim olimpijczykom nie pomaga, choć mógłby na tym zyskać

    Alina Gierak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wiele osób chce biegać tam, gdzie mistrzowie sportu. Niestety, nasze gminy nie dbają o olimpijczyków
    Materiały podobne
    Czy 25-letnia sympatyczna i skromna Ewelina Staszulonek, saneczkarka, zdobywczyni 8. miejsca na olimpiadzie w Vancouver przyciągnie w Karkonosze setki turystów? Mogłoby tak być, bo znani i lubiani sportowcy to świetna promocja dla miejsc, z których pochodzą i gdzie trenują. A Ewelina reprezentuje klub z Jeleniej Góry - MKS Karkonosze Sporty Zimowe. Mieszka w Świeradowie-Zdroju, a pierwsze kroki stawiała na torze saneczkowym w Karpaczu. - Pomyślimy o tym - zapowiadają enigmatycznie samorządowcy z tych gmin, zapytani o promocyjne wykorzystanie Eweliny i to, że jest o niej teraz tak głośno.

    Na nic nie czekał Julian Gozdowski, szef Biegu Piastów w Szklarskiej Porębie-Jakuszycach. - Jedną z nowych tras nazwaliśmy już imieniem Justyny - mówi z zadowoleniem pan Julian. Nazwa trasy nawiązuje oczywiście do Justyny Kowalczyk, która lubi trenować w Jakuszycach i często można ją tu spotkać. - Słynni sportowcy z pewnością przyciągają amatorów biegania - potwierdza Gozdowski. Zwłaszcza w Polsce jest taki zwyczaj, by być w tych samych miejscach. Ale nazwisko nie wystarczy. Trasy, które firmuje sportowiec, muszą być wzorowo przygotowane.

    Jeśli Ewelina miałaby być twarzą zimowych Karkonoszy, taką jak kolarka górska Maja Włoszczowska letnich, to należy się spieszyć. Bo saneczkarka może wyfrunąć z Dolnego Śląska na studia np. do Katowic, gdzie na AWF stwarzają sportowcom zimowym świetne warunki do nauki i trenowania. Przykładem jest Agnieszka Cyl, olimpijska biathlonistka, zawodniczka jeleniogórskiego klubu, która kończy studia w Katowicach i tam mieszka z mężem. Ona nie zmieniła barw i nadal reprezentuje Jelenią Górę.

    W Agnieszkę i Ewelinę wpatrzeni są ich najmłodsi koledzy z klubu. Około 250 małych jeleniogórzan biega na nartach, jeździ na torze saneczkowym, strzela w biathlonie, zjeżdża ze stoków. Mogłoby być ich więcej, ale w Karpaczu i Szklarskiej Porębie nie ma nawet klas sportowych w podstawówkach i gimnazjach. - Nie mamy pieniędzy na ich utworzenie - tłumaczy Ryszard Rzepczyński, wiceburmistrz Karpacza. Gmina może przeznaczyć tylko kilkadziesiąt tysięcy złotych na dodatkowe zajęcia sportowe dla dzieci.

    - Nie ma w Polsce systemu szkolenia najmłodszych - tłumaczy Stanisław Michoń, ojciec i trener Mariusza, zdolnego biegacza, ucznia liceum w Karpaczu. Mariusz wygrywa mistrzostwa Polski i pokonuje w Europie starszych kolegów. Oby, gdy będzie olimpijczykiem, nadal był Dolnoślązakiem. A to, jak widać, wcale nie jest pewne.

    Znane osoby przyciągają, jak magnes
    Rozmowa z Rafałem Wojtaszkiem, z biura podróży JafiSport.

    Specjalizujecie się jako biuro podróży w organizowaniu wyjazdów narciarskich. Wysyłacie ludzi m.in. do Livigno we Włoszech, bo tam jeździł słynny alpejczyk Giorgio Rocca?
    Przy wyjazdach narciarskich decyduje cena. Jeśli jest porównywalna, ludzie wybierają miejsce znane z zawodów narciarskich lub ze startów słynnych sportowców. W Livigno, gdzie jeździ dużo Polaków, jest trasa Giorgio Rocca. Fajnie jest móc potem opowiadać, że też się nią zjeżdżało.
    Znani sportowcy przyciągają turystów jak magnes.
    Podobnie chyba jest z Flachen w Alpach w Austrii, gdzie trenował Herman Meier czy z Tignes, mekką francuskich olimpijczyków?
    Te stacje narciarskie swoją renomę istotnie zawdzięczają słynnym zawodnikom. Wielu narciarzy chce się sprawdzić tam, gdzie oni szusowali.

    Czy miasta piszą o tym w folderach?
    Oczywiście, że chwalą się znanymi sportowcami. Oni przyciągają turystów jak magnes.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie pomagaja.

      Walim (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 12

      Oczywiscie ze nie pomagaja wladze Dolnoslaskich powiatow oraz gmin by zatrzymac sportowcow u siebie.
      Skapia grosza na pomoc mlodziezy utalentowanej. Hehe, widac jednak ze kiedy taki sportowiec...rozwiń całość

      Oczywiscie ze nie pomagaja wladze Dolnoslaskich powiatow oraz gmin by zatrzymac sportowcow u siebie.
      Skapia grosza na pomoc mlodziezy utalentowanej. Hehe, widac jednak ze kiedy taki sportowiec osiaga wysokie wyniki ? no to juz wladze sie ciesza ze to ich zasluga,tak bylo wiele razy na terenie Dolnoslaskiego i tak bedzie. Nie dziwmy sie ze mlodziez ucieka z miast i gmin Dolnego Slaska skoro tu przyszlosci nie maja.
      Nie zdziwie sie oraz popieram jesli Mariusz Dziadkowiec-Michon ucieknie do Malopolski skoro tu nie ma kasy by temu talentowi pomoc. Kiedy jednak o Mariuszu bedzie glosno no to juz wladze Dolnego Slaska powiedza ,to nasz mistrz- Mariuszek. Jak wam nie wstyd ? ludzie z wladz Walbrzycha oraz Jeleniej Gory.
      Tak, mlodzi nasi sportowcy. Jesli chcecie cos osiagnac to idzcie tam gdzie was przyjma oraz pomoga.
      Popieram Was.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama