Wodecki kazał i ma

    Wodecki kazał i ma

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Felietonista, publicysta, legenda wrocławskiego dziennikarstwa, partyzant Armii Krajowej, strażnik Kompanii Akademickiej broniący klinik późniejszej Akademii Medycznej przed szabrownikami i wandalami w roku 1945, internowany w stanie wojennym, pszczelarz, ogrodnik, przewodnik wycieczek turystycznych, miłośnik czworonogów, prawnik z wykształcenia, mieszkaniec Ligoty Pięknej Wiesław Wodecki spotyka się z czytelnikami, zachęcając do przeczytania swojej najnowszej książki "Listy do Ity".
    Owa książka to miało być dla autora lekarstwo, psychiczna terapia po stracie osoby najbliższej, żony i najlepszej przyjaciółki, z którą spędził prawie połowę swojego życia, bo czterdzieści lat. Ile w tej książce subtelnego ciepła, czułości, miłości i smutku wiedzą wszyscy, którzy już ją przeczytali. Pewnie jest wśród nich mnóstwo czytelników naszej gazety, którzy jeszcze parę lat temu piątkowe wydanie "Gazety Robotniczej", potem "Wrocławskiej" zaczynali od Wiesia felietonu. Bywsze kierownictwo naszego tytułu w pewnym momencie doszło do przekonania, że Wodecki jest za stary na felietonistę i pisze zbyt mądre rzeczy, by nasz target, bo już nie czytelnik, mógł to zrozumieć. Bez słowa "dziękujemy" albo "przepraszamy" jego felietony przestały się ukazywać.

    Parę dni temu byłem na spotkaniu z autorem "Listów do Ity". Kogo tam nie było! Profesorów i doktorów można było wiązać w pęczki. Wtedy to publicznie legenda Wodecki wyciągnął rękę w moją stronę i kazał mi walczyć o to, by ktoś nakręcił film dokumentalny o legendzie scen wrocławskich - Igorze Przegrodzkim. Akurat rozmawialiśmy o wrocławskich spektaklach Teatru Telewizji, które zdobywały prestiżowe wówczas Złote Ekrany.

    Wtedy to legenda Wiesław Wodecki wyciągnął rękę w moją stronę i kazał mi walczyć o to, by ktoś nakręcił film o legendzie scen wrocławskich - Igorze PrzegrodzkimTak specjalnie na początek poczęstowałem Państwa prawdziwym przekładańcem zawodów i różnych zajęć Wiesława W. Dziś nie wszyscy pamiętają, że miał też jeszcze inne umiejętności, bo przyzwoite pieniądze zarabiał jako: dramaturg, scenarzysta, realizator telewizyjny oraz reżyser telewizyjny i teatralny. To się wiąże bardzo ściśle z Igorem Przegrodzkim, który grał w większości spektakli na małym ekranie reżyserowanych przez Wodeckiego. Poczynając od reżyserskiego debiutu Wiesława sztuką Hansa Fricka "Breinitzer albo tamta wina", aż po najgłośniejszy tryptyk: "Małżeństwo Kreczyńskiego" (1976), "Sprawa"(1977), "Śmierć Tarełkina" (1981) Aleksandra Suchowo-Kobylina, w którym to tryptyku Przegrodzki zagrał wspaniale trzy główne role.

    Nie wiem, czy polityczne ciągle zarządy telewizji publicznej, mam tu na myśli też nasz wrocławski ośrodek TVP, mają należyty szacunek do Mistrza Sceny, który przez pół wieku grał w stolicy Dolnego Śląska. Jeśli się okaże, że niekoniecznie, to ja to napiszę, ubierając w odpowiednie słowa. Nie chciałbym zakończyć tej mojej cotygodniowej pisaniny na niewybrednym szantażu.

    Tak sobie od razu zacząłem kombinować, który ze znanych mi dokumentalistów mógłby taki film, portret aktora nakręcić: Piotrek Załuski? Staś "Kuba" Kubiak? Ela Sitek? Staszek Pater? Ewa Straburzyńska czy może najmłodsza Kinga Wołoszyn-Świerk? Albo może Krzysztof Domagalik lub Andrzej Sapija? Chyba nie wyczerpię listy domniemanych sprawców, ale będę z nimi prowadził rozmowy, jak kazał legenda Wodecki w sprawie legendy Przegrodzkiego.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama