Tak zapowiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz, odpowiedzialna za ich przebieg. Walka rozegra się między dwoma osobami - marszałkiem Sejmu, Bronisławem Komorowskim, i ministrem spraw zagranicznych, Radosławem Sikorskim.
- Na Dolnym Śląsku działacze na pewno skłaniają się ku Komorowskiemu - powiedział nam poseł Stanisław Huskowski. - Nie umiem powiedzieć, jak to jest wśród szeregowych członków partii, zawsze mogą mieć w tej sprawie trochę inne zdanie. Jednak działacze, których znam, poza jednym, a rozmawiałem z 20 czy 30 osobami, wybraliby marszałka Sejmu. Ja też wybrałbym Komorowskiego. Dlaczego? Bo mam lekkie zahamowania przed ludźmi, którzy zmieniają barwy klubowe.
Dotyczy to Sikorskiego, mimo że zmienił barwy na mój klub. Tak jest na całym świecie, że politycy nie cenią tych, którzy zmieniają partie.
Podobną opinię ma inny poseł PO - Sławomir Piechota. Podkreśla, że prezydent powinien umieć wyjść poza swoje środowisko, wysłuchać racji innych, a jego zdaniem, taki właśnie jest Bronisław Komorowski. A Sikorski potrzebny jest Polsce na stanowisku szefa MSZ. - Tam przydaje się jego młody charakter: to, że czasem bywa twardy, czasem blefuje - mówi Piechota. I dodaje, że na Dolnym Śląsku większość członków PO, z którymi on rozmawiał, popiera Komorowskiego.
Huskowski: Mam zahamowania przed ludźmi, którzy zmieniają barwy klubowe.
- Inaczej jest w innych regionach kraju, ale to wiedza z drugiej ręki - uśmiecha się poseł Platformy.
Barbara Zdrojewska, szefowa klubu PO we wrocławskiej Radzie Miejskiej, przypomina, że Platformę czeka kampania przedwyborcza. I trudno zadeklarować na sto procent, którego kandydata się poprze. Choć ona i jej znajomi skłaniają się ku marszałkowi Sejmu. Bo to logiczne ukoronowanie jego długiej i pięknej kariery politycznej. A Barbara Zdrojewska od dawna zna Komorowskiego i darzy go zaufaniem.