Eryk Lubos: Dostałem wycisk

    Eryk Lubos: Dostałem wycisk

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    O tym, jak został przeczołgany przez bokserów, kto wypisuje o nim bzdury, a także o rolach teatralnych i filmowych, za które zbiera deszcz nagród, i o swojej "teatralnej" rodzinie - z wrocławskim aktorem Erykiem Lubosem, który brawurowo zagrał główną rolę w najnowszym polskim filmie "Moja krew", rozmawia Małgorzata Matuszewska
    Gratuluję Panu Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego za piękną rolę w świetnym filmie "Moja krew".
    Podobał się Pani film? Naprawdę? Zdania są podzielone.

    Zagrał Pan Igora, który chce zostawić "coś", czy raczej kogoś, po sobie - dziecko. Igor jest pięściarzem. Jakie własne umiejętności wykorzystuje Pan w filmie?
    Całego siebie, całe moje zmęczone, wtedy trzydziestotrzyletnie, dziś trzydziestopięcioletnie, ciało.
    Zawsze gram całym sobą. Przygoda z boksem zaczęła się we Wrocławiu, ale podkreślam: ten film nie jest o boksie, tylko o miłości, a boks jest tylko pretekstem do opowiedzenia historii. Boksu uczyłem się w Gwardii Wrocław. Poszedłem tam jako student Wydziału Aktorskiego, ale nikt mnie nie kojarzył z aktorstwem. Potraktowali mnie jak każdego przyszłego zawodnika. Dostałem pełny wycisk na sali treningowej, z pełną pokorą. W boksie zawsze ktoś może udowodnić, że człowiek może zrobić więcej. Umiejętności aktorskie nie są tak weryfikowalne, jak pięściarskie. No i właśnie na tym polega wszystko w boksie: chłopaki mają zasady. Mówię to z pełnym szacunkiem dla trenerów Gwardii Wrocław: Leszka Strasburgera, że się zgodził mnie przyjąć, Zygmunta Gosiewskiego, bo mnie przeczołgał.

    Boks to przecież nie jest bicie. To sport!
    Sztuka życia, filozofia. Oni mnie przygarnęli, odbyliśmy wspólną podróż. Zapraszałem ich do Teatru Współczesnego na spektakle. Panowie stwierdzili, że mogą mnie dużo na-uczyć, ale w teatrze mogę zrobić więcej niż w boksie. I kazali bardziej zająć się teatrem. Powiedzieli: "W teatrze czeka cię więcej" i nie pozwolili iść w boksie na zabój.

    Chciałbym żyć tak, żeby mój syn był ze mnie dumny, żeby miał we mnie jakiś wzorzec. Czym jest dla Pana sztuka życia?
    Chciałbym żyć tak, żeby się nie wstydzić. Jak już coś robię, mogę się mylić. Bardzo często się mylę, bardzo dużo rzeczy mi nie wychodzi. I to nie jest jakaś moja wydumana filozofia, ale chcę żyć tak, żeby nie było wstydu. Żebym za każdym razem miał siłę, włożył całego siebie w to, co robię, i nie wstydził się, że nie zrobiłem wszystkiego, co mogłem, że nie postarałem się do końca. I żeby mój syn był ze mnie dumny, żeby miał we mnie jakiś wzorzec.

    Chyba jest dumny, prawda? Ile ma lat?
    Jedenaście.

    Czym się interesuje?
    Zaczął grać ostro w kosza.

    Była premiera "Mojej krwi", przed nami następne filmowe premiery. Wśród nich "Wenecja" z Pana udziałem.
    No tak, to film Jana Jakuba Kolskiego, piękny. Gram epizod, nauczyciela przysposobienia obronnego. Nazywam to, że statystuję tam za wyższą stawkę (uśmiech). To naprawdę epizodzik, dziękuję Janowi, znów się spotkaliśmy, wróciliśmy do siebie, bo nawet ten epizod jest ważny.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      OK

      NICKODEM (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 106 / 109

      ERYK LUBOS JEST OK - BYŁEM OSTATNIO WE WSPÓŁCZESNYM NA POMARAŃCZY - TEŻ BYŁO OK; KUŹNIAR TO DLA MNIE WYŻSZA PÓŁKA AKTORSTWA

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama