Ważne
    Denerwuje mnie głupota

    Denerwuje mnie głupota

    Robert Migdał

    Czy handlował z Rosjanami złotem, gdzie nauczył się pić kawę z koglem-moglem i dlaczego był niezbyt dobrym ojcem. Z Adamem Lipińskim, wiceprezesem PiS i legnicko-jeleniogórskim posłem tej partii, rozmawia Robert Migdał
    Zdrawstwujtie. Kak ty czuwstwujesz siebia?... Panimajesz?
    Słabo mówię po rosyjsku, ale jestem w stanie się porozumieć.

    No to by było dziwne, żeby chłopak z "małej Moskwy" nie umiał dogadać się po rosyjsku.
    Bardzo lubię Legnicę. Mieszkałem w niej od czwartego roku życia aż do skończenia studiów.

    W tym czasie roiło się w niej od Rosjan... Dochodziło do jakichś konfliktów, zatargów z Polakami?
    Nie pamiętam nieprzyjemnych sytuacji. Obok mojego domu stała jedna kamienica, w której mieszkały rodziny oficerów rosyjskich - bo choć mieli swoje zamknięte dzielnice, to zdarzało się, że mieszkali obok Polaków.
    Ta ich kamienica charakteryzowała się tym - co nas bardzo dziwiło - że nie używali piwnic: węgiel nosili bezpośrednio do mieszkania i trzymali go w pokojach. Druga rzecz: zamiast firanek i zasłon mieli okna zalepione gazetami, a lampy w ich mieszkaniach były bez osłonek - na druciku wisiały tylko żarówki. To były trzy charakterystyczne rzeczy, które wskazywały, że właśnie tu mieszkają radzieccy żołnierze i ich rodziny. Pamiętam, że to byli bardzo sympatyczni ludzie: zachowywali się wobec nas bardzo przyjaźnie. Nigdy nie miałem z nimi zatargu.

    A flirty z rosyjskimi dziewczętami?
    Nic takiego nie było. Może dlatego, że kiedy zacząłem się rozglądać za dziewczynami, byłem już na studiach i wyprowadziłem się do akademika do Wrocławia.

    Oglądał Pan "Małą Moskwę" Waldemara Krzystka?
    I film mnie nie zaskoczył. Bo klimaty pokazane w nim to była codzienna rzeczywistość: krążące po ulicach patrole wojsk sowieckich, ale i zwykli Rosjanie chodzący po mieście na zakupy - a stąd już tylko krok do zawierania bliższych znajomości.

    No i można było z nimi pohandlować: złotem, jedzeniem. Robił Pan z nimi interesy?
    Byłem za młody. A moja rodzina do handlu się nie nadawała. Pamiętam, że jak były imprezy, które organizowali Rosjanie, to rozdawali dzieciom duże, czekoladowe cukierki. To był chyba taki ich pomysł na sowiecki marketing w Polsce. A drugie, co mi się podobało, to to, że radzieccy żołnierze mieli mnóstwo znaczków poprzypinanych do mundurów - takie "leniny" w różnych postaciach i konfiguracjach, gwiazdy. I te znaczki też rozdawali dzieciom.

    Rosjanie zachowywali się wobec nas bardzo przyjaźnie. Nigdy nie miałem z nimi zatarguTo chłopcy w Legnicy mieli wspaniale. W moim rodzinnym Głogowie, gdzie była jednostka saperów, to podbiegaliśmy do żołnierza, prosząc: "Żołnierz, daj guzika". O "leninach" to można było sobie tylko pomarzyć.
    No, to my w Legnicy byliśmy na wyższym poziomie kontaktów z żołnierzami. I w handlu też. Bo dodatkowo w zamkniętych rosyjskich dzielnicach były specjalne sklepy, w których tylko oni mogli robić zakupy. Więc oni kupowali, a potem sprzedawali towary deficytowe Polakom. Pamiętam też, że poza "radzieckim kwadratem" mieli swoją księgarnię i sklep papierniczy. W nim, tuż po stanie wojennym, kupowałem papier i twarde okładki do wydawnictw niezależnych, podziemnych.
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie zamyślaj sie tak

      15.10 yuma (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 5

      ...i nie pij tyle, weź się za sport albo za inne pożyteczne zajęcie - po ci te dziengi? Weź się ciesz życiem!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      lodzik

      marcel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 7

      Lodzik dla pisuarów. czemu nie piszecie o platformersach i czerwonych tylko w kółko pis i pis. organ jesteście partyjny czy co?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gośc z pisu

      lulu (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 6

      Wreszcie "pan taśma prawdy" dał głos po wtopie jaką zaliczył kusząc pierwszą kucharkę co się patelnią samoobroniła. Szkoda ze tak mało o samej aferze ale wywiad pierwsza klasa, nie znałem pana...rozwiń całość

      Wreszcie "pan taśma prawdy" dał głos po wtopie jaką zaliczył kusząc pierwszą kucharkę co się patelnią samoobroniła. Szkoda ze tak mało o samej aferze ale wywiad pierwsza klasa, nie znałem pana Adasia z luznej stronyzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo