Dolny Śląsk: Przyducha już zabija ryby

    Dolny Śląsk: Przyducha już zabija ryby

    Zygmunt Mułek

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Śnięte ryby pojawiły się w jeziorku w legnickim Lasku Złotoryjskim. Brak tlenu w wodzie zabił sporo płoci i krasnopiórek.
    - To była klasyczna przyducha - wyjaśnia Mariusz Ból, komendant Straży Rybackiej w legnickim okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego, a także prezes koła PZW "Kotwica". - Takie zjawisko występuje, gdy wodę skuwa lód, który jeszcze jest pokryty śniegiem. Wówczas promienie słoneczne nie docierają do roślin wewnątrz zbiornika. Nie zachodzi fotosynteza, a przez to produkcja tlenu.

    Wówczas z głębin ryby wypływają bliżej powierzchni. Najpierw są pobudzone, próbują łapczywie łapać powietrze, a po pewnym czasie następuje śnięcie. Legniccy wędkarze, gdy tylko dowiedzieli się, że coś złego dzieje się z rybami, natychmiast przystąpili do akcji ratunkowej.
    - Wyrąbaliśmy kilkanaście większych i mniejszych przerębli - tłumaczy Mariusz Ból. - Potem pompowaliśmy agregatem powietrze do jeziorka. To dało efekt, bo już nie znaleźliśmy w nim więcej martwych ryb.

    W tym roku, jak na razie, w regionie legnickim odnotowano trzy przypadki zimowej przyduchy: w Białej i Ostaszowie i w Lasku Złotoryjskim. Wędkarze zostali zobowiązani do sprawdzania podległych im zbiorników wodnych. - Wiercimy tam kontrolne dziury - dodaje komendant Ból. - Na szczęście na największych naszych jeziorach raczej nie będziemy mieli problemów z zimową przyduchą. Są to akweny przepływowe, gdzie dopływa świeża woda i przynosi ze sobą tlen. Ale na mniejszych stawach i oczkach trzeba wyrąbywać przeręble.
    W Lasku Złotoryjskim można będzie w przyszłości zapobiec zimowemu śnięciu ryb.

    W Lasku Złotoryjskim można będzie w przyszłości zapobiec zimowemu śnięciu ryb. Trzeba tylko udrożnić akwen. Jest możliwość odkopania kanału odpływowego, co spowodowałoby przepływ wody, a tym samym jej natlenianie.

    W tym roku największa przyducha wystąpiła na niewielkim jeziorze Nieklin koło Kołobrzegu. Na szczęście ominęła zespół stawów hodowlanych w Miliczu. Jak informują w dyrekcji Państwowego Zakładu Budżetowego "Stawy Milickie", nie odnotowano tutaj przypadków przyduchy.
    Inni hodowcy mają obawy. - Dopóki stawy są skute lodem i zasypane śniegiem, trudno powiedzieć, czy jest u nas przyducha - mówi Jerzy Gucma, gospodarujący na ok. 1000 ha stawów rybnych pod Przemkowem. - Wiercimy przeręble, ale przy tak dużej ich powierzchni nie można wiele zobaczyć. Musimy jeszcze czekać. Nie ukrywam, że obawiamy się ataku przyduchy. Wsp. ULK

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama