Ponad 20 tysięcy złotych ukradł były listonosz, który pracował na terenie Ołbina. Został zatrzymany przez policję. Aby uniknąć odpowiedzialności, upozorował nawet napad na samego siebie. Ale i to oszustwo wyszło na jaw.
Ofiarami mężczyzny najczęściej padali emeryci, głównie ci z ul. Jagiełły, Dubois i ks. Witolda. W sumie kilkanaście osób. Listonosz nie wypłacał im całych świadczeń. Wykorzystując ich nieuwagę, podkradał po 150-400 złotych.
- Z biegiem czasu potrafił przywłaszczać sobie już nawet całe emerytury. Na pokwitowaniach, które trafiały do urzędu pocztowego, fałszował podpisy klientów - opowiada Paweł Pe-trykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.
Zdobyte w ten sposób pieniądze wydawał m.in. na automatach do gier hazardowych.
Śledztwo dowiodło, że oszust działał przez blisko pół roku. Początkowo po kilku dniach oddawał pieniądze klientom.
- Z biegiem czasu dług jednak zaczął go przerastać. Wtedy mężczyzna wpadł na pomysł, że upozoruje napad na siebie. Podczas pracy dokonał samookaleczenia i powiadomił o napadzie - dodaje Petrykowski.
Sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z emerytów zadzwonił na pocztę z pretensjami, że nie dostał na czas pieniędzy.
Teraz 34-letni wrocławianin odpowie za przywłaszczenie pieniędzy, podrabianie podpisów oraz powiadomienie o przestępstwie, którego nie było. Grozi mu 5 lat więzienia. Stracił też pracę.
Krystyna Politacha z Poczty Polskiej obiecuje, że oszukani emeryci odzyskają pieniądze. Ale nie potrafi odpowiedzieć, kiedy dokładnie.