(© Tomasz Gola)
Sylwia Królikowska
2010-02-07 19:04:52, aktualizacja: 2010-02-07 20:34:44
Wciąż nie wiadomo, jak doszło do śmierci 21-letniego Pawła Muchy, którego ciało zostało odnalezione 19 stycznia na torach niedaleko wałbrzyskiego dworca Szczawienko.
Ojciec chłopaka postanowił przekazać 7 tys. zł nagrody osobie, która pomoże wyjaśnić, jak doszło do tragedii. Śledztwo w tej sprawie prowadzi wałbrzyska policja. W tej chwili jedną z najważniejszych rzeczy do ustalenia jest to, w jaki sposób chłopak dostał się do Wałbrzycha.
21-latek studiował bowiem we Wrocławiu, natomiast pochodzi ze Świnoujścia. W dniu śmierci był na imprezie u kolegi we Wrocławiu. Ta skończyła się pół godziny po północy.
Na torach w Wałbrzychu zauważył go maszynista o godz. 5.38. Nie wiadomo, jak chłopak się tam dostał. Nie ma bowiem możliwości, żeby w nocy dotrzeć z Wrocławia do Wałbrzycha pociągiem czy autobusem.
7 tys. zł przekaże ojciec osobie, która pomoże wyjaśnić, jak doszło do śmierci Pawła.
Najbliżsi Pawła zapewniają, że nie miał w Wałbrzychu znajomych. Iwona Wojtczak, dziewczyna Pawła, twierdzi, że nie było powodu, by jechał do Wałbrzycha. Ostatni raz widziała się z nim 18 stycznia. Wyszli wtedy do znajomych, ale osobno: on do kolegi, ona do koleżanek. Ostatni raz mieli ze sobą kontakt przez SMS, ok. godz. 22.
Jako przyczynę śmierci rozważano na początku potrącenie przez pociąg. Sekcja zwłok wykazała jednak, że Paweł nie żył już wcześniej. Zmarł z powodu wychłodzenia organizmu. - Prosimy o wszelkie informacje, które pomogą w wyjaśnieniu tej sprawy - apeluje Jerzy Rzymek z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu.
18 stycznia Paweł Mucha ubrany był w czarną, firmową kurtkę z kapturem (mógł go założyć na głowę), sportową, granatowo-biało-czarną bluzę. Miał też firmową czapkę z granatowymi, szarymi i brązowymi pasami i sportowe buty.
Prosimy o wszelkie informacje, które pomogą w wyjaśnieniu tej sprawy.
Informacje można przekazywać pod nr telefonów: 074-842--03-82 lub 074-842-04-78. Policja zapewnia wszystkim informatorom anonimowość.