U nas nie jest najgorzej

    U nas nie jest najgorzej

    Hanna Wieczorek

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z dr Patrycją Matusz Protasiewicz z Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego.
    Minęły dwa tygodnie od okupacji pociągu przez uchodźców z Czeczenii, emocje opadły, można już spokojnie porozmawiać o tym wydarzeniu. Czeczeńcy mieli powody do tak wielkiego rozgoryczenia?
    Rozumiem ich rozgoryczenie, ale ono nie jest związane wyłącznie z tym, że przebywają w Polsce. W innych krajach ich sytuacja jest podobna. Wszędzie procedury rozpatrywania wniosków o azyl są bardzo długie. Na przykład w Holandii, jeszcze w latach 90., ciągnęły się nawet po kilka lat.
    Władze holenderskie próbowały je skrócić i doprowadzić do tego, by decyzja zapadała po 3-6 miesiącach. Ale nadal trwa to dłużej, przede wszystkim dlatego, że urzędnicy muszą zweryfikować dokumenty.

    To nie jest chyba łatwe. Uciekając z kraju ogarniętego wojną nie myśli się o dokumentach.
    Ale urzędnicy mają obowiązek sprawdzić z jakiego kraju naprawdę pochodzi osoba ubiegająca się o azyl. Zdarza się bowiem i tak, że uchodźcy nie tyle nie zabierają dokumentów, co "gubią" je specjalnie, by podszyć pod mieszkańca kraju znajdującego się na liście państw niebezpiecznych. Czyli takich, których obywatele mogą liczyć na status uchodźcy. Czy to w Polsce, czy gdziekolwiek indziej w Europie.

    Oszukują w ten sposób, ponieważ łatwiej dostać azyl polityczny niż ekonomiczny?
    Nie ma kategorii "uchodźców ekonomicznych". Problem zaś polega na tym, że większość osób dobijających się do drzwi Europy, są to ludzie, którzy robią to z powodów czysto ekonomicznych.

    A to, jak Pani mówiła, nie daje podstaw do przyznania azylu.

    Tak. I dlatego, ludzie ci wykorzystują różne sposoby, by się znaleźć w tej grupie, która ma prawo starać się o status uchodźcy. Liczą, na przykład, że w czasie trwania długich procedur uda im się uciec do innego kraju europejskiego i podjąć tam nielegalną pracę.
    Ci ludzie dokładnie wiedzą jaki jest standard życia w Polsce, a jaki gdzie indziej.
    Polska nie jest krajem docelowym takich uchodźców?
    Absolutnie nie, podobnie zresztą jak wiele innych krajów w Europie, na przykład Malta. Uchodźcy, którzy czekają w Polsce na rozpatrzenie wniosku o azyl dokładnie wiedzą, gdzie chcą ostatecznie osiąść. Na Malcie, rozmawiałam z uchodźcami z Afryki Północnej. I oni nie kryli, że już kilkakrotnie podejmowali próbę ucieczki ze swoich krajów, za każdym razem płacąc pośrednikom duże pieniądze. I mówili mi wprost, że dla nich Malta jest tylko przystankiem w drodze do wybranego europejskiego kraju, choćby Szwecji, w której warunki socjalne są zdecydowanie lepsze.

    Dlaczego nie wybierają Polski? Nie podoba im się klimat czy może nastawienie ludzi do uchodźców?
    Żyjemy w dobie internetu, szybkiego przekazu informacji. Ci ludzie dokładnie wiedzą jaki jest standard życia w Polsce, a jaki gdzie indziej. Jakie mają szanse znalezienia dobrej pracy u nas, a jakie np. w Wielkiej Brytanii, Holandii czy Szwecji. Oni na początku przede wszystkim chcą odłożyć pieniądze na pomoc rodzinie, a często też muszą spłacić pożyczkę wziętą na opłacenie przemytników.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama