Nie musimy nic udowadniać

    Nie musimy nic udowadniać

    Alina Gierak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z Zuzanną Dziedzic, dyrektorką Filharmonii Dolnośląskiej.
    Jak to się stało, że młoda kobieta, ekonomistka z wykształcenia, została dyrektorką filharmonii?
    Można mówić o przypadku, który zadecydował o całym moim życiu. 20 lat temu, gdy pracowałam w wydziale budownictwa ówczesnego urzędu wojewódzkiego, dyrektor Filharmonii Dolnośląskiej, Stefan Strahl, zaproponował mi pracę. Zostałam jego zastępcą i byłam odpowiedzialna za rozbudowę obiektu filharmonii. Po trzech latach zamieniliśmy się funkcjami.


    To był chyba najtrudniejszy czas dla Pani?
    Rano doglądałam budowy, wieczorem był koncert, a w domu czekał mąż i małe dziecko. Do tego ciągle trzeba było udowadniać, że w Jeleniej Górze jest potrzebna filharmonii duża sala i że warto ją wybudować. Dziś pewnie mało kto pamięta o tamtych wątpliwościach. To, że udało się doprowadzić tę inwestycję do końca, uważam za ogromny sukces. Powstała sala o dobrej, prawidłowej akustyce, przyjazna dla słuchaczy i muzyków. Mając do dyspozycji dużą salę, mogliśmy zacząć grać rozszerzony repertuar, o którym wcześniej, przy małej, kameralnej sali, mogliśmy tylko marzyć.

    Potem nie brakowało złośliwych, którzy czekali na potknięcia nowej pani dyrektor?
    Musiałam się sporo nauczyć. Od początku współpracowałam z profesorem Romanem Lasockim, prorektorem Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie, który pomagał mi (i nadal to robi) w doborze repertuaru, a także z innymi znawcami muzyki. Zawsze starałam się, by w naszej filharmonii pojawiały się różne gatunki muzyki. Stąd koncerty na przykład flamenco, niedawny recital Doroty Jaremy czy wieczory z muzyką teatralną. Wychodzimy też chętnie poza budynek filharmonii i często gramy w kościołach.
    Ciągle trzeba było udowadniać, że w Jeleniej Górze jest potrzebna filharmonii duża sala.

    Zainicjowała Pani nowe cykle, na przykład "Gwiazdy promują" czy Festiwal Muzyki Wiedeńskiej, ściąga Pani z powodzeniem znanych artystów. Sala pęka w szwach, widać, że jeleniogórzanie lubią chodzić do filharmonii.

    Bardzo się z tego cieszę. Będziemy te koncerty kontynuować. Ponadto trzy lata temu wprowadziliśmy poranki muzyczne dla dzieci, które cieszą się ogromną popularnością. Przygotowujemy się do organizacji międzynarodowych warsztatów artystycznych, które odbywać się będą w sierpniu.
    Marzy mi się też.... większa sala, na co najmniej 500 osób, byśmy mogli grać duże dzieła.

    Może uda się kiedyś to zrealizować. Na razie czekają nas koncerty z okazji Pani jubileuszu.
    Zapraszam na 19 i 22 stycznia o godz. 19. W pierwszym koncercie wystąpią: Iwona Hossa (sopran), Anna Jurksztowicz (vocal) oraz Adam Zdunikowski (tenor). Wykonają kompozycje Edwarda Czernego i Krzesimira Dębskiego. Dyrygować będą: Mirosław Jacek Błaszczyk oraz Krzesimir Dębski. W drugim koncercie usłyszymy utwory Grażyny Bacewicz oraz Manuela de Falli. Dyrygować będzie Jerzy Swoboda. Oba koncerty poprowadzi Roman Lasocki.

    Czy kobiecie jest łatwiej, czy trudniej zarządzać tak dużą instytucją? Zatrudnia Pani przecież na stałe 90 osób, współpracuje z kolejną setką.
    Kiedyś myślałam, że jako kobiecie jest mi trudniej, bo wiele razy musiałam udowadniać, że znam się na muzyce, artystach, inwestycjach, finansach i rozliczeniach lepiej niż mężczyźni. Ale teraz myślę, że jako kobieta miałam nieco ułatwioną pracę.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama