Z wizytą u naszych czworaczków

    Z wizytą u naszych czworaczków

    Zbigniew Figat

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wracamy dziś do tematów, które przed laty poruszyły Czytelników "Słowa Polskiego".
    W grudniu 1956 roku dzienni-karz "Słowa Polskiego" ujrzał na werandzie tego domu dwa podwójne wózki i już wiedział, że nie zabłądził, składając wizytę redakcyjnym pupilom, jak wtedy pisał. Pytał o zdrowie, zachwycał się ich czarnymi oczkami i troskliwą mamą. Oboje stwierdzili, że czas szybko leci; w tamten wieczór mijały bowiem dwa lata od ich urodzin.

    - Po nas nikt się nie urodził, więc w dzieciństwie i młodości, w święta Bożego Narodzenia, siedzieliśmy zawsze przy stole jako rodzeństwo rówieśników, we czwórkę - mówi Wojciech Majewski, operator kamery, brat Kazimierza, Macieja i Jacka. - Nie mieliśmy siostrzyczki czy młodszego braciszka.
    Po wigilii, już jako czterej chłopcy, szli zawsze na pasterkę i zawsze był mróz.
    Urodziny obchodzili raz w roku, w grudniu, ale od najmłodszych lat nie miało to dla czworaczków znaczenia.

    - W domach naszych kolegów i koleżanek były one co kilka miesięcy, a u nas, w tym jednym jedynym dniu, my czterej obchodziliśmy urodziny. Miło było, ale chyba jest przyjemnie także i wtedy, jak najpierw jeden brat ma urodziny, a potem każde z rodzeństwa czeka na swój dzień urodzin. Czy razem, czy po kolei, nie ma to większego znaczenia dla dziecka, które - tak uważam - też w jakimś sensie tworzy urok swego dzieciństwa- opowiada jeden z czworaczków.

    Gdy teraz wspominają święta, myślą o zimowych feriach szkolnych, trwających wtedy aż do Trzech Króli. Jakaż to była radość...
    - Po maturze w liceum na Sępolnie i po studiach poszliśmy swymi drogami i losy rzuciły nas w różne strony świata, ale po latach znów spotykamy się ze sobą w Polsce, przy wigilijnym stole - mówi Majewski.

    Spacerując w przedświąteczny dzień tą willową uliczką, wiodącą do nadodrzańskiego parku i rzeki, wyobrażam sobie, jak 53 lata temu odwiedzał ten dom z ogrodem redaktor A. Czelny ze "Słowa Polskiego". Mama czwórki chłopców mówi mu, że po obiedzie synkowie ścigają się po pokojach, szurając krzesłami, a po kolacji w skupieniu słuchają wieczornej bajki. Przed snem wydaje im komendę: "Teraz siusiu i spać" - i po chwili każdy jest już na swoim. A podpis pod zdjęciem brzmi: Zanim pójdziemy spać, musimy posiedzieć na nocniczkach.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama