To duża sztuka dotrwać w spokoju do świąt

    To duża sztuka dotrwać w spokoju do świąt

    Alina Gierak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Prawie każda moja znajoma rodzina od tygodnia chodzi z karteczkami. Żony wypisują na nich mężom, co powinni kupić i załatwić.
    I choć sprawa wydaje się prosta, to panów karteczki przyprawiają o ból głowy. Bo jeśli przez żonę zamówiona jest mąka, to jaka? Mężczyzna odkrywa, że jest jej kilka gatunków: tortowa, żytnia, wrocławska, poznańska i jeszcze ze cztery inne. Kilka lat temu kupowałby na wyczucie, narażając się na burę. Teraz sięga po telefon komórkowy. Można więc zaobserować wysyp panów stojących przed półkami sklepowymi z telefonem przy uchu i czytających napisy z towarów. Ci bardziej usprzętowieni robią zdjęcia i posyłają swoim kobietom, by nie popełnić zakupowej wpadki. Nie chciałabym z tego wysnuć wniosku, że telefony ratują spokój w rodzinach, ale coś na pewno w tym jest.


    Kartki znajomych pań są bardziej szczegółowe i dłuższe. Spisują potrawy, jakie zrobią, wyliczają prezenty dla bliższych i dalszych osób, sporządzają listę gości, gdy rodzina jest duża, i przygotowują dokładną rozpiskę porządków domowych. Jak w tym wszystkim nie zwariować? Jak nie zacząć wojny domowej? Znaleźć czas dla dzieci i męża (nie tylko wręczając mu karteczki zakupowe)? Nie umiem na to odpowiedzieć, bo jestem z tych wpadających w szał porządkowo-zakupowy. Też mam karteczki, też skreślam i dopisuję do nich nowe pozycje. Tylko z prezentami udało mi się zdążyć. Pomógł internet i uniknęłam wystawania w kolejkach i wybierania książek, płyt, bluzek w pośpiechu. Reszta jednak jest w proszku, a czasu coraz mniej. Lista sprawunków i rzeczy do załatwienia wcale się nie kurczy.

    Wiem jednak, że da się dotrwać do świąt w spokoju, dobrym humorze i bez szaleństwa. Potrafią to starsze gospodynie. Zazdroszczę im, że pieką z wnukami pierniczki, że mogą wyjść do rynku w Jeleniej Górze, by obejrzeć choinkę, że bez pośpiechu opowiadają sobie w kolejce o przepisach na karpia w galarecie. Tęsknię za ich spokojem i umiejętnością przechodzenia do porządku dziennego nad błahostkami.

    Na drugim biegunie są moje młode, około trzydziestoletnie koleżanki, które... świąt nie obchodzą. To znaczy ich nie urządzają, bo jadą do mamy. Dla nich to cztery dni wolnego, które można wykorzystać na wypad do Pragi, na narty czy do znajomych. Ciężko pracują w ciągu roku i nie widzą nic niestosownego w takim spędzeniu świątecznego czasu. Do takiego Bożego Narodzenia też jednak trzeba dojrzeć. Bo nie ma nic pośredniego. Albo się świętuje z całym zabieganiem, albo się pakuje torby i wyjeżdża.

    Wygląda na to, że paniom i panom z rodzinami, którzy lubią święta, pozostaje czekać, aż nabiorą doświadczenia dziadków i odkryją ich sekretne sposoby dobrego i nienerwowego przygotowania się do świętowania. Szkoda tylko, że wiąże się to z upływem czasu i starzeniem się.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama