Wrocław: Drobni przestępcy walczą z grypą w MPK

    Wrocław: Drobni przestępcy walczą z grypą w MPK

    Marcin Rybak, Marcin Torz

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Drobni przestępcy - skazani na prace społeczne - od wczoraj dezynfekują tramwaje i autobusy. To ważna część miejskiego programu walki z epidemią grypy.
    Jest ich 25. Pracują od godziny 10 do 12 i od 17 do 19 na pętlach tramwajowych i autobusowych. Ich pracę organizuje i nadzoruje wrocławskie stowarzyszenie Ludzie Ludziom, współpracujące z magistratem.

    Dziewiętnastoletni Krzysztof zniszczył lusterko w samochodzie. Za zniszczenie mienia został skazany na prace społeczne.
    - Dobrze, że jest taka możliwość. Dzięki temu nie trafiłem za kratki - mówi.

    - Gdybyśmy chcieli, żeby skazani pracowali przez cały dzień, na wszystkich wrocławskich pętlach musielibyśmy mieć 150 osób - mówi Paweł Cycuła ze stowarzyszenia. - Nie mamy tylu skazanych.
    160 tys. zł rocznie kosztuje wrocławski budżet organizacja pracy dla skazanych. 1 mln zł kosztowałoby miesięczne utrzymanie ich w więzieniu.
    Od początku roku do końca listopada stowarzyszenie Ludzie Ludziom zorganizowało pracę dla 419 osób, a Wrocławskie Centrum Integracji Społecznej, od czerwca - dla 70 osób.

    Skazani prowadzą prace porządkowe i drobne remonty w przedszkolach, szkołach, świetlicach środowiskowych. Od kilku miesięcy sprzątają psie kupy z trawników we wrocławskich parkach. Remontowali też "Okno Życia" w klasztorze sióstr Boromeuszek.
    - Zgłasza się do nas wiele instytucji z prośbą o pomoc skazanych, ale odmawiamy, nie mamy tylu ludzi - mówi Paweł Cycuła.

    - Możemy zorganizować pracę dla dwóch tysięcy osób - dodaje Erazm Humienny ze stowarzyszenia.
    Na karę ograniczenia wolności sądy skazują m.in. drobnych złodziei czy osoby złapane na prowadzeniu samochodu albo roweru po alkoholu.
    - Taka kara jest wychowawcza i ma większy sens niż pobyt w więzieniu - przekonuje Paweł Cycuła. - Bo każde więzienie demoralizuje.

    Kilka dni temu pisaliśmy o przeludnieniu więzień. Żeby spełnić unijne normy trzech metrów kwadratowych dla każdego osadzonego w zakładzie więźnia, w dolnośląskich zakładach karnych na cele przerabia się nawet świetlice.

    Tymczasem sprawcy mniej poważnych przestępstw mogliby - zamiast do cel - iść do prac społecznych. - Jeszcze kilka lat temu nasi sędziowie rzadko orzekali karę ograniczenia wolności - przyznaje sędzia Paweł Poteralski, rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
    - Były problemy ze znalezieniem pracy dla skazanych. Zaczęło się to zmieniać kilka lat temu, od kiedy prace organizują samorządy.


    Czy sprawcy drobnych przestępstw, zamiast do więzienia, powinni być kierowani do prac społecznych? Zapraszamy do dyskusji.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      to płyn dezynfekujący

      gandi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 8

      więc nie ma w nim żadnych "drobnoustrojów i związków chemicznych", jest stosowany przez szpitale i nie drażni skóry...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      bez rękawiczek

      wrocławianiN (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 7

      Że robią to bez rękawiczek - nigdy bym na to nie wpadł.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rękawiczki

      aspen (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 8

      Wszystko pięknie, ale dlaczego nie mają założonych rękawiczek ochronnych? Przecież teraz najbardziej są narażeni na drobnoustroje i związki chemiczne zawarte w płynie.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama