Naleśniki to danie skomplikowane, a jednocześnie najprostsze na świecie. Znane w większości kuchni świata, choć wcale niejednakowe.
Z naszej kuchni dolnośląskiej najbliżej im chyba do... Hiszpanii i Meksyku. Patent na owo danie z delikatnego, cienkiego ciasta, które jest opakowaniem do różnych smaków, przywłaszczyli sobie Francuzi. Jak wiele innych dań pochodzących z różnych zakamarków Europy.
Nie chcę, broń Boże, sugerować, że jesteśmy jakimś tam naleśnikowym potentatem. Bo nie. Ale naleśniki z naszej kuchni odgrywały ważną rolę, zanim je opisał Louise-Jean Colonfiers, nim jakiś czas później pojawiły się znane naleśniki Suzette z pomarańczowym sosem.
Mam na myśli ten przysmak z polskim twarogiem, którego w żadnym kraju nie udało się nikomu podrobić. Czy one miały jakiś związek z Dolnym Śląskiem?
Były prostym daniem w postne dni już od średniowiecza. Ciasto robiono wówczas mniej delikatne. Było twardsze i kompletnie nieprzyprawione. Nie robiono go też z mlekiem, tylko z wodą. Mleko pojawiło się w naleśnikowym cieście dopiero na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku. Najczęściej wspominane są naleśniki właśnie z serem. Były czymś w rodzaju grubego placka z serem. Na rozgrzanej blasze pieczono mały placek z mąki rozprowadzoną z wodą. Ważne były proporcje, bo ów placek nie zawsze dał się zwinąć. Współcześnie ów klasyk wzbogacony o jajko, które sprawia, iż ciasto jest bardziej elastyczne i ma grubość ledwie kilku milimetrów. Trzysta czy czterysta lat temu miał grubość najmniej centymetra, a najczęściej dwóch.
NALEŚNIKI Z SEREM * 2 szklanki mleka
* 1 i 1/4 szklanki mąki
* 1 jajko
nadzienie
* 200 g białego, półtłustego sera
* 2 żółtka
* 2 łyżki śmietany
* 2 łyżki cukru
* 1/2 łyżeczki cukru waniliowego
naleśniki
Mleko, mąkę i jajko dokładnie mieszamy albo miksujemy i smażymy lekko na rozgrzanym tłuszczu. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Smarujemy po stronie lekko przyrumienionej masą serową. Składamy w kopertę i smażymy na złoto z obu stron. Polewamy śmietaną.
Niezauważalnie pojawiły się naleśniki z owocami. Największą popularność zdobyły naleśniki z jabłkami, bo też najdłużej z nich można było korzystać. Wspominał o nich Rej i pojawiały się w wielu utworach literackich.
Pani Marta Załężna z Jeleniej Góry przysłała mi przepis na naleśniki z jabłkami swojej babci i też babcine proporcje na ciasto oraz farsz. Przyznam się bez bicia, że ciasto zawsze robiłem na oko.
Myślę, że wszyscy praktykujący robią tak samo. Ale co nam szkodzi spróbować iść za podpowiedzią babci pani Marty.
NALEŚNIKI BABCI * 1/2 kg mąki pszennej
* 2 jajka
* 1/2 litra mleka
* 1/2 litra wody
* sól do smaku
* kawałek słoniny nabity na widelec
nadzienie:
* 1 kg kwaskowych jabłek
* 100 g cukru
* 30 g cynamonu
* 100 g smalcu
* 100 g cukru pudru
Rozmącić mleko z jajami, dodać mąkę i wymieszać dokładnie. Dolać wodę, cały czas mieszając, i posolić do smaku. Słoniną posmarować dokładnie rozgrzaną patelnię. Nalać cienką warstwę ciasta na patelnię i przysmażyć lekko z jednej strony. Teraz robimy nadzienie. Jabłka ścieramy na dużych oczkach i posypujemy lekko cukrem. Dusimy na patelni i smarujemy nimi przygotowane naleśniki.
Pani Zofia Szubielska poczęstuje nas naleśnikami z jagodami i skorzystajmy z tej szansy, póki świeżych jagód mnóstwo. Takie naleśniki robiła mama pani Marty, która pochodziła z Wilna, a prawdopodobnie też i babcia, bo przepis pochodzi z najcenniejszego domowego skarbu, czyli zeszytu, w którym receptury notowało kilka pokoleń. To fragment listu pani Zofii ze wspomnianym przepisem:
"Czytam Pana przepisy, niektóre są w mojej kuchni, inne powodują, że wydobywam je z zapomnienia, jeszcze inne są ciekawe i je wypróbowuję.
Upiec zwykłe naleśniki lekko słodkie (zostawić trochę surowego ciasta). Jagody umyć, zostawić do ocieknięcia, wymieszać z cukrem. Na patelni rozgrzać olej z masłem (może być sam olej), na naleśnik nałożyć ok. łyżki jagód. Brzegi naleśnika posmarować surowym ciastem. Naleśnik złożyć na pół (będzie wyglądał jak duży pieróg), przycisnąć do siebie brzegi i położyć na patelni. Piec z obu stron na złoty kolor. Podawać ze śmietaną i z cukrem. Jak mija sezon jagód, to robię naleśniki z poziomkami. Są przepyszne. Jest to dobra potrawa nawet w plenerze, np. gdy jedziemy na jagody do lasu. Biorę upieczone naleśniki i tylko dodaję pozbierane jagody. W dawnych przepastnych zeszytach mojej Mamy jest bardzo dużo smaczków, które już są dziś zapomniane. Zawsze do nich wracam. Najwspanialsze są smaki dzieciństwa i domu rodzinnego".
Mam nadzieję, że jakieś najoryginalniejsze przysmaki z tego maminego zeszytu trafią za pośrednictwem pani Zofii na łamy naszej gazety. Ale wróćmy do naszych naleśników.
Parę ładnych lat temu w Amsterdamie znajomi zaprowadzili mnie do knajpy podzielonej na dwie części. W jednej podawano naleśniki na słodko na dwadzieścia parę sposobów, a w drugiej na ostro w prawie pięćdziesięciu wariantach.
Na jednym z pierwszych w Polsce festiwali teatrów ulicznych, które odbywały się w okolicach Jeleniej Góry, chyba w Lubawce blisko czeskiej granicy, zjadłem wspaniałe pikantne naleśniki i natychmiast poprosiłem o recepturę.
NALEŚNIKI PIKANTNE Z LUBAWKI ciasto:
* 250 ml mleka
* 200 g mąki
* 25 ml gazowanej wody mineralnej
* 2 jajka
* 1 łyżka oliwy
* szczypta cukru
* sól do smaku
* olej
nadzienie:
* 300 g tuńczyka w kawałkach z puszki
* 150 ml mleka
* 150 ml dobrej śmietany
* 80 g startego żółtego sera
* 50 g masła
* 50 g kaparów
* 4 łyżki soku z cytryny
* 3 jajka na twardo
* 1 duża cebula
* 1 łyżka mąki
* pieprz do smaku
Składniki ciasta miksujemy na gładką masę. Rozgrzewamy patelnię, smarujemy cienką warstwą oleju (wacik na widelcu). Wlewamy na patelnię chochelkę ciasta, smażymy na złoty kolor z obu stron. Tuńczyka rozdrabniamy widelcem. Ugotowane na twardo jajka drobno posiekamy. Cebulę kroimy na cienkie plasterki. W rondelku rozgrzać masło, posypać mąką, krótko zasmażyć, nie przerywając mieszania. Porcjami wlewać mleko i śmietanę kremówkę. Sos gotować kilka minut na małym ogniu, aż zgęstnieje. Garnek zdjąć z ognia, do sosu dodać tuńczyka, kapary, cebulę i jajka. Przyprawić solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Przygotowany farsz rozsmarować na naleśnikach, zwijać w rulony. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Posypać serem, zapiekać pięć minut.
Jeszcze chciałem zainteresować Państwa wyjątkowymi naleśnikami, o których przed wiekami nikt nawet nie pomyślał i pewnie też nie trafimy na nie w żadnej restauracji, ale podejmuje nimi rodowita Dolnoślązaczka urodzona w Lwówku Śląskim pani Justyna Straszyńska, która w najbliższy poniedziałek skończy 85 lat. Pani Justyno, życzymy stu lat w zdrowiu!
NALEŚNIKI PANI JUSTYNY ORZECHOWO-CZEREŚNIOWE * 125 g mąki pszennej
* 125 g mąki gryczanej
* 5 jajek
* 2 łyżki cukru pudru
* 2 ząbki czosnku
* 1 średnia cebula
* 1 średni por
* 1 seler
* 1 duże, kwaśne jabłko
* 1 kubek 30 proc.
śmietany
* 3 łyżka posiekanych orzechów włoskich
* 1/2 litra mleka
* garść czereśni
* sok wyciśnięty z połowy cytryny
* sól i pieprz do smaku
* dobra oliwa do smażenia
Ciasto wymieszamy z jajek roztrzepanych z mlekiem i dodanych do obu mąk.
Doprawiamy od razu szczyptą soli i cukru. Białe części pora kroimy wzdłuż, a potem na talarki. Seler i jabłko ścieramy na tarce i kropimy sokiem z cytryny. Czereśnie pestkujemy i dzielimy na pół. Czosnek miażdżymy. Wszystkie składniki mieszamy i dodajemy śmietanę. Potem dodajemy orzechy, cukier puder, sól i pieprz. Na oliwie smażymy cienkie naleśniki na lekko złoty kolor. Zawijamy je z farszem - można na różne sposoby. Do tych smaków najlepiej pasuje, według pani Justyny, "tobołek" związany szczypiorkiem.
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.