Studentki zaopiekują się Kubą chorym na białaczkę

    Studentki zaopiekują się Kubą chorym na białaczkę

    Eliza Głowicka

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Bohater kilku naszych tekstów, pięcioletni Kuba, chory na białaczkę i porzucony przez rodzoną matkę we wrocławskiej klinice onkologii i hematologii dziecięcej, będzie miał z kim spędzać wolny czas.
    A to za sprawą "Kubusiowych ciotek" - dziesięciu studentek III roku pedagogiki na Uniwersytecie Wrocławskim: Beaty Bronowickiej, Katarzyny Dowlaszewicz, Grażyny Błażków, Lucyny Kuriaty, Agnieszki Brzezinki, Magdaleny Gruszczyńskiej, Katarzyny Niwy, Katarzyny Zawadzkiej, Ewy Miazek i Anety Młynarczyk.

    Będą one zabawiać chłopca, a przy tym zdobywać doświadczenie, które później przyda się im w zawodzie.
    Mają opiekować się dzieckiem, dopóki nie znajdzie nowej rodziny zastępczej bądź adopcyjnej. Cały ten czas Kubuś spędzi w klinice przy ul. Bujwida, gdyż ze względu na ryzyko infekcji nie może przebywać w domu małego dziecka.
    Na pomysł, by chłopczykiem zaopiekowały się studentki, wpadła doktor Anna Mitręga, adiunkt w instytucie pedagogiki.

    - Gdy z mediów dowiedziałam się o Kubie, stwierdziłam, że w ramach zajęć dziewczyny mogłyby go odwiedzać. Tym bardziej że specjalizują się w kształceniu zintegrowanym i edukacji przedszkolnej, więc mogłaby być to dla nich świetna nauka, forma zajęć i potem materiał do dyskusji na uczelni. Nie mówiąc już o tym, że będzie to z korzyścią dla samego Kuby - podkreśla. Dotąd studentki chodziły w ramach praktyk do przedszkoli i szkół.

    Kubę będą odwiedzać codziennie. - Ich zadaniem będzie po prostu spędzanie z nim czasu, ale też, w miarę możliwości, taka zabawa, która będzie stymulować jego rozwój. Chodzi o wzbudzenie w nim gotowości do nauki czytania, pisania i liczenia. Oczywiście to zależeć będzie w dużym stopniu od jego formy psychofizycznej - mówi Anna Mitręga.
    Chłopiec jest wyzwaniem dla studentek. Nie kryje tego Katarzyna Dowlaszewicz, jedna z "ciotek".
    Chłopiec jest wyzwaniem dla studentek. Nie kryje tego Katarzyna Dowlaszewicz, jedna z "ciotek".
    - Jest trochę nieufny, sporo czasu zabrało nawiązanie z nim kontaktu, ale w końcu udało mi się zainteresować go zabawą. Myślałam, że poczytam mu Kubusia Puchatka, ale nie jest na to gotowy - opowiada. I dodaje, że Kuba nie potrafi dłużej na niczym się skupić.
    Kuba pochodzi z wielodzietnej rodziny. Gdy trafił do kliniki, był zaniedbany i opóźniony emocjonalnie i intelektualnie, nawet dobrze nie mówił.

    - Nasza pani psycholog, która jest teraz jego opiekunem prawnym, oceniła, że jest na poziomie trzylatka. Ale jest bystry, więc wierzę, że nadrobi zaległości - uważa prof. Alicja Chybicka, szefowa kliniki przy ul. Bujwida.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama