Zdenerwowani pasażerowie, trzygodzinne opóźnienia i długie chwile oczekiwania na zastępczy autobus. O godz. 10 46 na stacji Wrocław-Psie Pole na rozjeździe torów wykoleił się pociąg towarowy relacji Wrocław-Warszawa.
Z szyn wypadła lokomotywa z trzema wagonami. W efekcie przez cały dzień nie jeździły szynobusy relacji Wrocław-Trzebnica.
W cierpliwość musieli się też uzbroić pasażerowie, którzy wybierali się do Kluczborka, Ostrowa Wielkopolskiego, Oleśnicy i Krotoszyna. Ze stacji Wrocław Sołtysowice autobusami zastępczymi byli dowożeni na Psie Pole i tam kierowani do odpowiednich pociągów. Podobnie działo się z pasażerami podróżującymi w przeciwną stronę.
Inne pociągi, np. Warszawa-Wrocław wjeżdżały na Dworzec Główny z nawet trzygodzinnym opóźnieniem.
Tam jednak o opóźnieniach przynajmniej informowano. Natomiast na stacji Psie Pole Magda Polewska wraz z siostrą Martą czekały na pociąg do Bierutowa ponad pół godziny.
- Mokniemy w deszczu, a stacja jest zamknięta na cztery spusty. Szkoda, że kolejarze zapomnieli przekazać pasażerom, że będą opóźnienia - opowiada Magda Polewska.
W jeszcze gorszej sytuacji znaleźli się pasażerowie szynobusu relacji Trzebnica-Wrocław. Marian Błaś miał o godz 14.30 dojechać do Dworca Głównego, ale okazało się, że musi wysiąść na Psim Polu. A stamtąd na Dworzec Główny nie jeździł żaden autobus zastępczy.
- Przecież to kawał drogi. Ciekawe, kto mi odda pieniądze za taksówkę - denerwuje się mężczyzna.
Oskar Olejnik, rzecznik prasowy Zakładu Linii Kolejowych we Wrocławiu twierdzi, że w poniedziałek będzie można przejechać pociągiem między Sołtysowicami a Psim Polem.
Na razie nie wiadomo, jakie były przyczyny wykolejenia się pojazdu. Olejnik podkreśla jednak, że maszynista był trzeźwy, nie przekroczył także dozwolonej w tym miejscu prędkości - 40 km/h.
- Miejsce wypadku zostało zabezpieczone, jednak na wyniki ekspertyz trzeba będzie poczekać - tłumaczy Oskar Olejnik.
Nie wiadomo także, jak długo nie będzie jeździł szynobus do Trzebnicy.