Marszałek Marek Łapiński, były lekkoatleta, kibic futbolu, patron naszego plebiscytu (© Tomasz Hołod)
Wojciech Koerber
2009-12-03 22:38:24, aktualizacja: 2009-12-03 22:38:24
Rozmowa z marszałkiem województwa dolnośląskiego Markiem Łapińskim.
Myśli Pan, że ten Franz Smuda postawi na nogi naszą reprezentację, czy też nie pomoże tu nawet konsylium złożone z Hiddinka, Mourinho i Ancelottiego?
Ciekawe pytanie. Trochę mnie pan wyrwał z myślenia o regionie. Wszyscy Polacy kochają Franciszka Smudę, a ci z zagłębia miedziowego szczególnie, bo dwukrotnie wyprowadzał już lubinian z kryzysu. On ma dobrą rękę do zawodników, a to jedna z ważniejszych cech w tym fachu. Swego czasu postawił na Arboledę, ostatnio na bramkostrzelnego Traore. Smuda ma szansę na sukces, pod warunkiem jednak, że znajdzie odpowiednich graczy. Gdzie ma ich szukać? W Niemczech Boenischa, a we Włoszech Acquafrescę. Ten kierunek może dać właśnie sukces. A jeśli nie powiedzie się Smudzie, to komu? Chyba rzeczywiście będzie trzeba polecieć do USA po Piotra Nowaka i dać mu kadrę do spółki z Ryszardem Tarasiewiczem.
Jedno mnie jednak martwi w Pańskiej wyliczance. Traore, Arboleda, Boenisch, Acquafresca. Niewiele polskości w tych nazwiskach.
To świadczy o szkoleniu w polskich klubach na przestrzeni ostatnich lat. Żadna młodzieżowa reprezentacja nie odniosła sukcesu. Takie gwiazdki jak bracia Brożkowie czy Robert Lewandowski rozmieniają się na drobne i nie stanowią drużyny. Dlatego potrzeba dobrej ręki Smudy, by wynalazł perełki.
Futbol futbolem, lecz mieliśmy za to na Dolnym Śląsku trochę sukcesów w innych dyscyplinach.
Zgadza się. Przecież rok temu na igrzyskach w Pekinie sportowcy z naszego regionu mieli udział w ponad połowie wszystkich polskich medali. A ostatnio wielu z nich swoją klasę potwierdziło - np. na mistrzostwach świata w lekkiej atletyce i wioślarstwie. Były też triumfy Mai Włoszczowskiej i Aleksandry Dawidowicz. Ciągle czekamy na sukcesy drużynowe, choć mamy wicemistrzostwo kraju wywalczone przez koszykarzy ze Zgorzelca. I głód tej dyscypliny we Wrocławiu, co pokazała frekwencja na pucharowym meczu Turowa w Orbicie. Po zadyszce odradzają się też piłkarze Śląska.
Ciężko jednak konkurować z piłką innym dyscyplinom.
Po to buduje się Orliki, by była i piłka, i inne dyscypliny. Ale wracając do sedna - spójrzmy na kadrę koszykarzy. Tacy zawodnicy jak Chyliński, Gortat czy Lampe nie do końca wychowywali się u nas.
Dlatego trzeba budować te Orliki, pływalnie, hale.
Tych hal we Wrocławiu brakuje. Siatkarki Impel Gwardii musiały ostatnio grać w Twardogórze, a szczypiorniści Śląska w Dzierżoniowie. Choć to akurat problem, z którym należy się raczej zwrócić do władz miasta.
Trwa remont Hali Ludowej, a marzyłaby się nam hala lekkoatletyczna, dla siatkówki i piłki ręcznej również. Są także szermierze, zapaśnicy narzekający na swoją bazę, ciężarowcy i inne sporty walki. To dyscypliny dające nam medale olimpijskie. W regionie coś się dzieje, ale sytuacja optymalna nie jest. We Wrocławiu do 2012 roku będziemy mówić o piłce.
Pomówmy też może o naszym plebiscycie na sportowca roku. Ma Pan faworyta?
Jestem bardzo przywiązany do naszych medalistów olimpijskich z zeszłego roku, którzy nadal przynoszą chlubę, do lekkoatletów, do Pawła Rańdy. Myślę jednak, że na otarcie łez zwycięstwo należy się Mai Włoszczowskiej. Jej forma przed pechowym wypadkiem na MŚ w Canberze była imponująca, a później tak szybko wróciła na top. Zatem stawiam na kobietę, by pogodzić panów.
A ulubioną dyscyplinę sportu również Pan ma?
Pasjonuję się jednak piłką. Chociaż uwielbiam też lekką atletykę, sam kiedyś próbowałem w niej szczęścia.
Jako?
Sprinter. W I klasie liceum przebiegłem setkę w 11,5 sek. Jak na 16-latka nie było źle, ale później zabrakło, niestety, treningu. W moim mieście, Trzebnicy, nie było profesjonalnego klubu, sam sobie rozpisywałem trening, a wyniki nie szły w górę. Później, na AWF-ie, turystycznie bawiłem się też w kolarstwo. No a teraz cieszę się z sukcesów 12-letniego syna, który jest mistrzem powiatu trzebnickiego w koszykówce.
W lutym Dolny Śląsk organizuje Zimową Olimpiadę Młodzieży. Też będą powody do radości?
Nie mam obaw. W ubiegłym roku byliśmy gospodarzem dyscyplin halowych, a w 2011 zrobimy Igrzyska Polonijne. Tegoroczne mistrzostwa Europy w koszykówce i siatkówce pokazały, że potrafimy współorganizować takie imprezy, a zimowa olimpiada to kolejne przetarcie przed Euro 2012. Baza się poprawia, brakuje nam coraz mniej. Nie mamy toru do jazdy szybkiej na łyżwach, więc tę konkurencję oddaliśmy do Tomaszowa. O resztę jestem spokojny.
Sylwetki kandydatów w naszym plebiscycie są prezentowane w sobotnich i niedzielnych audycjach Radia Wrocław.