Krzyki w parku Południowym

    Krzyki w parku Południowym

    Leszek Niedzielski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Niektóre wynalazki i odkrycia bywają dziełem przypadku. I często poprzestaje się na tym jednym odkryciu, nie próbując już wykorzystać danego przypadku więcej razy.
    W sezonie ogórkowym, a szczególnie w czasie upałów, mogą przychodzić do głowy różne głupie pomysły. Nawet w czasie spaceru w parku. Zupełnie przypadkowo można wpaść na jakiś oryginalny pomysł.

    Niektóre wynalazki i odkrycia bywają właśnie dziełem przypadku. I często poprzestaje się na tym jednym odkryciu, nie próbując już wykorzystać danego przypadku więcej razy.
    Ktoś wpadł na pomysł skonstruowania łóżka wodnego i na tym poprzestał. A gdzie stół wodny? Gdzie wodne krzesło, taboret? Gdzie wodna szafa? Chociaż... to nie jest dobry pomysł, bo prawdopodobnie w takiej wodnej szafie ubrania byłyby mokre. No, ale w łóżku wodnym się nie moczymy.


    Wynalazki są często dziełem, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, ludzi pozytywnie zakręconych. To zrozumiałe, bo kto normalnie myślący wpadłby na pomysł, że ziemia się kręci dookoła słońca? To głupota. A może rzeczywiście Kopernik była kobietą? Ale dlaczego nie poszła dalej i nie zaczęła rodzić dzieci?

    Jeden mężczyzna, pilot George Franklin Smith, wyskoczył na spadochronie z samolotu lecącego z prędkością ponaddźwiękową. Przeżył ten lot, ale potem nie mógł już pić alkoholu. Niejeden Polak dokonałby tego wyczynu, pijąc alkohol przed skokiem i po skoku. Pewna Angielka wydała bankiet na 600 osób i potem nie mogła już pić alkoholu. Może to jest pomysł na abstynencję? Jedna Francuzka przepłynęła kanał La Manche i potem miała wstręt do wody. To jest hydrofobia. Zostały wynalezione baterie słoneczne, a gdzie baterie księżycowe, ładowane w nocy? Są pojazdy poduszkowce - a gdzie pierzynowce? Są samoloty ponaddźwiękowe, a gdzie ponaddźwiękowy fortepian, ponaddźwiękowy aparat słuchowy, ponaddźwiękowy film fabularny? Jest grająca szafa, a grająca kanapa, grający kredens, grający fotel? A dla pływaków kąpielówki z napędem jądrowym? Przepraszam... to jest może zły przykład.

    Większość odkryć i wynalazków służy usprawnieniu pracy, służy udoskonalaniu pracy człowieka. Nawet pomysł strajku miał na celu polepszenie warunków pracy. Był strajk włoski, strajk ostrzegawczy, strajk rotacyjny, strajk głodowy, strajk okupacyjny... i było też pogotowie strajkowe. Pogotowie strajkowe to takie, które do nikogo nie dojeżdża. Zresztą to nie jest nowość. Inne pogotowia też nie dojeżdżają.

    Dwóch aptekarzy w różnym czasie i w różnych miejscach wpadło na dwa różne wynalazki. W 1826 roku angielski aptekarz John Walker wynalazł zapałki, a pięćdziesiąt lat później brookliński aptekarz Robert Cheseborough wynalazł wazelinę. Zrobił ją z pozostałości ropy przyklejonej do wierteł, która, zdaniem pracujących przy wydobyciu ropy robotników, szybko leczyła zacięcia, rany i oparzenia. Tenże aptekarz Cheseborough własnoręcznie zadał sobie rany, żeby sprawdzić działanie tego smaru. I poskutkowało. Potem Cheseborough zjadał dziennie jedną łyżkę wazeliny i przeżył 96 lat. Nie znaczy to jednak, że wazeliniarze żyją długo. I nie znaczy to też, że aptekarz, który wynalazł wazelinę, musi żyć dłużej od aptekarza, który wynalazł zapałki.

    Odkrycie zapałek było przypadkowe. John Walker chciał wynaleźć łatwopalny materiał do nabojów na dzikie ptactwo. Mieszał patyczkiem potas z antymonem i patyczek zapalił się, gdy aptekarz potarł nim o kamienną podłogę, żeby usunąć resztki substancji. Z zapałkami nie ma żartów.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama