Betonowe kolosy w centrum miasta

    Betonowe kolosy w centrum miasta

    Marcin Torz

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    We Wrocławiu stoją cztery bunkry giganty. Niektórzy badacze twierdzą, że w wielkich gmachach miały być szpitale polowe. Inni, że obiekty były zwykłymi schronami przeciwlotniczymi.
    Niemcy wybudowali bunkry już w czasie wojny. A ich projektantem był sam Richard Konwiarz - wybitny niemiecki architekt, który budował Stadion Olimpijski i pomagał Maksowi Bergowi przy wznoszeniu Hali Ludowej. Czy tak znana persona miałaby zaprojektować zwykłe schrony przeciwlotnicze? To bardzo wątpliwe.

    Najbardziej znany stoi na placu Strzegomskim. Owalny, ogromny bunkier widoczny jest z daleka. Podczas wojny był tam zlokalizowany szpital. Ale w pewnym momencie bunkier stał się punktem oporu hitlerowców. Rosjanie długo nie potrafili zdobyć kolosa. W literaturze można znaleźć wspomnienie jednego z broniących się Niemców, H. Mendego:

    ,,Rozpoczęła się gwałtowna strzelanina w pobliżu bunkra. Na razie nie groziło nam żadne niebezpieczeństwo za grubą ścianą betonu. Nie szkodził nam ogień radzieckich karabinów maszynowych, wzmagający się z godziny na godzinę. W pewnej chwili coś jakby zachwiało posadami naszego bunkra. Zbliżający się wał ogniowy ciężkiej artylerii ogarnął wyraźnie betonowy schron. Naliczyliśmy 8 potężnych detonacji na szczycie i ścianach, dziewiąta detonacja rozległa się już gdzieś we wnętrzu. Rozbite zostały akumulatory i zapanowała ciemność. Przestały działać wentylatory, swąd groził uduszeniem. Padł rozkaz otwarcia bramy i opuszczenia bunkra. Niełatwe to było zadanie, gdyż w pobliżu wejścia zapaliło się rozlane paliwo. Podoficer wyskakujący pierwszy potknął się, może też trafiony kulą, upadł i spłonął. Desperackim susem przeskoczyłem płonącą część korytarza. Ogarnęły mnie płomienie, ale wydostałem się na zewnątrz. Co sił biegłem, przez plac przed siebie. Spalił mi się częściowo mundur i włosy, na razie jednak byłem uratowany. Koledzy, którzy ze mną wybiegli w prawo i lewo, wpadli od razu w ręce żołnierzy radzieckich otaczających bunkier" (fragment książki K. Jońcy, A. Koniecznego "Upadek Festung Breslau").

    Również w bunkrach przy ul. Ładnej i Ołbińskiej były szpitale polowe. Tam jednak nie prowadzono tak zażartej obrony, jak w bunkrze przy pl. Strzegomskim.
    Inaczej wykorzystany był obiekt przy ul. Grabiszyńskiej.
    - Tam przez jakiś czas znajdował się sztab SS - mówi Łukasz Orlicki z miesięcznika ,,Odkrywca". - Ale hitlerowcy nie przebywali tam zbyt długo. Musieli się ewakuować, bo Rosjanie byli już bardzo blisko.

    Tymczasem w latach 90. narodziło się wiele legend dotyczących czterech schronów. Z przekazów niektórych Polaków, którzy trafili do Wrocławia zaraz po wojnie, wynika, że... wszystkie te bunkry były ze sobą połączone podziemnymi tunelami. Taką wersję wyklucza Łukasz Orlicki. 
    - Widziałem plany tych obiektów. Nie było tam zaznaczonych żadnych podziemnych tuneli - ucina.
    Jest jednak jedno ,,ale". Niemcy mogli po prostu zataić w planach istnienie łączących tuneli. Dlaczego? - Bo to było tajne przedsięwzięcie. Niemcy byli mistrzami kamuflażu. Przecież nie zdradzaliby tak ważnych przejść na zwykłych, ogólnodostępnych planach - mówi jeden z badaczy, który jednak nie chce się przedstawić.

    Według zwolenników niektórych teorii, Richard Konwiarz specjalnie ukrył plany podziemi. Podobnie jak pod innym obiektem, który projektował, czyli Stadionem Olimpijskim. Tam też badacze doszukują się wielkich tajemnic. Jednak do dziś nikt nie odkrył żadnych tuneli.
    - Co nie oznacza, że ich tam nie ma. Są po prostu świetnie zamaskowane - zapewnia jeden z poszukiwaczy wrocławskich tajemnic.

    Kolejne wrocławskie schrony to kolejne tajemnice. Dwa są w samym centrum miasta. Jeden, pod całym placem Solnym, jest nieużywany od czasów wojny. Do tej pory widać w nim niemieckie napisy. Można z nich wywnioskować, że w schronie był szpital. Według relacji, do schronu można było się dostać z kamienic przy placu. Są również bardziej kontrowersyjne teorie. Jedna z nich mówi o tym, że od pl. Solnego biegnie tunel aż do... bunkra przy pl. Strzegomskim. I być może nawet dalej.

    Skąd taki wniosek? Otóż do schronu pod placem Solnym prowadzą charakterystyczne schodki (obecnie to wejścia do szaletu). Takie same prowadzą do pizzerii przy ul. Ruskiej. Gdyby powstałą tak linię prostą poprowadzić dalej w stronę Leśnicy, to trafilibyśmy dokładnie na bunkier przy pl. Strzegomskim. A po drodze mamy przejścia podziemne pod pl. Jana Pawła II, przy ul. Młodych Techników, jak i przed samym bunkrem. Być może jeszcze w czasie wojny były tam również schodki do tunelu?

    Tego nie wiadomo, bo tamten rejon miasta został doszczętnie zniszczony. Jednak ilość podziemnych przejść w tej części Wrocławia może zastanawiać. Mimo że przejścia powstały w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, to być może inżynierowie wykorzystali już istniejące części poniemieckich tuneli.
    - Podczas prac remontowych robotnicy odkryli zagadkowy korytarz - mówi Ewa Mazur, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta. - Ale niestety był zupełnie zawalony, więc nie udało nam się poznać jego sekretów.

    Jednak być może niebawem przynajmniej część tajemnicy ujrzy światło dzienne. Schron pod Solnym będzie niebawem muzeum figur teatralnych. Czeka go kapitalny remont. A co za tym idzie - wszystkie tajne korytarze, jeśli oczywiście są, zostaną odkryte.

    Tymczasem wielki schron pod placem Nowy Targ rodzi również wielkie wątpliwości.
    - Tuż obok była siedziba Karla Hankego, najważniejszego hitlerowskiego dygnitarza na Dolnym Śląsku. Podczas Festung Breslau mieszkał w podziemiach pałacu Hatzfeldów przy ul. Wita Stwosza (obecnie jest tam galeria BWA - przyp. red.). Trudno nie przypuszczać, aby tak blisko znajdujący się wielki schron nie był połączony z siedzibą Hankego.

    Poza tym plac Nowy Targ jest w ścisłym centrum starego miasta. Dlatego można przypuszczać, że podziemne korytarze biegną również w inne miejsca Wrocławia. Niewykluczone również, że schron ma więcej niż jedną kondygnację. Jednak już niebawem nie będzie żadnych wątpliwości. Dokładnie w tym miejscu urzędnicy zaplanowali wielki podziemny parking. Będzie miał cztery poziomy. Podczas budowy robotnicy na pewno rozwikłają niejedną zagadkę.

    Bo to właśnie wrocławskie budowy pozwoliły na zdementowanie kilku już plotek o podziemnych tunelach pod miastem. Tak było np. podczas budowy Pasażu Grunwaldzkiego. Dokładnie pod tym terenem miały być tajne kazamaty. Jednak podczas budowy galerii okazało się, że nic tam nie ma. Tak samo, jak przy budowie węzła komunikacyjnego tuż przy dworcu Nadodrze. Tam fascynaci kazamatów spodziewali się odkrycia podziemnych fabryk. Jednak zawiedli się, bo robotnicy odkopali jedynie... zwykły schron przeciwlotniczy.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama