Ważne
    Miłosierdzie nie jest pobłażaniem

    Miłosierdzie nie jest pobłażaniem

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim.
    Barokową figurkę, która zniknęła z kościoła w Witoszowie Dolnym, próbował sprzedać na Allegro ksiądz - były wikary tej parafii. W Woliborzu, w gminie Nowa Ruda, jeszcze w kwietniu ksiądz nielegalnie wyciął lipy rosnące na cmentarzu, a kary doczekał się dopiero po tym, jak naszą gazetę zaalarmowali mieszkańcy. Na Papieskim Wydziale Teologicznym prawdopodobnie popełniono plagiat. Ksiądz nie musi być świętym, ale jak ludzie mogą ufać Kościołowi, skoro widzą wiele zła?

    Zaufanie społeczne jest podstawowym skarbem Kościoła. Jestem księdzem już ćwierć wieku, widzę, że większość księży działa w uczciwy sposób. Ale jeśli zdarzają się przestępstwa, nieuczciwe postępowanie, to powinny one być wyjaśniane "do spodu".
    Zwłaszcza że duchownym ludzie są w stanie wybaczyć różne błędy. Jednak sprawy materialne są szczególnie drażliwe. Choćby dlatego, że Kościół utrzymuje się z datków. W interesie władz Kościoła jest wyjaśnienie najdrobniejszych nawet przypadków nieuczciwości. Znam takie przypadki, kiedy władze dociekały do przysłowiowej podszewki. I tak powinno być.

    Czyli próba schowania brudów pod dywan to nie tylko zło, ale także błąd? Ludzie powinni być informowani, a winni ukarani?


    Nieinformowanie jest błędem. W każdej parafii powinna pracować rada parafialna. I nie być fikcyjnym tworem, ale rzeczywiście pilnować majątku. I co pięć lat powinny być przeprowadzane wizytacje parafialne, sprawdzające, czy gospodarstwo jest dobrze prowadzone. A z doświadczenia wiem, że często takie wizytacje nie wypadają dobrze. Ważna jest profilaktyka. A jeśli chodzi o plagiat, to podobna sytuacja była w Krakowie. Oskarżony nie został habilitowany. Plagiat rzuca złe światło na całą uczelnię, więc jest to szczególnie przykre. Ale powinno zostać wyjaśnione i ukarane.

    Ksiądz jest prezesem zarządu Fundacji im. Brata Alberta. Musi Ksiądz pilnować, żeby wszystko było w porządku?

    Fundacja istnieje ponad 20 lat i w jej historii zdarzały się negatywne działania, rzutujące na wszystkich. Pracuje w niej 360 osób. Oczywiście, że wszystko i wszystkich trzeba sprawdzać. Jesteśmy organizacją społeczną, nie kościelną. Sam się przekonuję, że jako duchowny powinienem ufać człowiekowi, ale jako prezes Fundacji - sprawdzać. I wzywać do odpowiedzialności.

    ***
    Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski - prezes Zarządu Fundacji im. Brata Alberta i autor książki "Księża wobec bezpieki"

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo