Wojna o grosz, czyli zły klient

    Wojna o grosz, czyli zły klient

    Maciej Sas

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    "Pani kierowniczko, ile u was kosztuje kropla wódki?" - pyta podchmielony człowiek w sklepie monopolowym. "Kropla? Ani grosza" - odpowiada sprzedawczyni.
    "To świetnie, proszę mi nakapać pół litra" - cieszy się klient. Ostatnio opowiadam sobie ten dowcip kilka razy dziennie - w co drugim sklepie, kiosku, na stacji benzynowej. To wcale nie objaw ułomności psychicznej (w każdym razie nie tylko...).

    Niczym chwasty rozplenił się wśród sprzedawców obyczaj niewydawania reszty. "Mogę panu wydać bez grosza (dwóch, trzech - niepotrzebne skreślić)?" - pyta mnie ostatnio miła pani na stacji benzynowej. A że wcześniej takie samo pytanie usłyszałem tego dnia już ze trzy razy, odpowiedziałem spokojnie, że nie - chcę mój grosz.

    No i zaczęło się - fochy, nadąsana mina, oburzenie (wszyscy się zgadzają, a taki smutas nie).
    Pani - jeszcze chwilę wcześniej miło uśmiechnięta - obrzuciła mnie pogardliwym spojrzeniem i powiedziała (a właściwie nawrzeszczała), że w takim razie da mi z własnej kieszeni 10 groszy albo nawet 20, skoro taki jestem... Nie chciałem "ograbiać" ekspedientki. Chodziło mi tylko o zasadę - cena jest napisana, reszta mi się należy. Nie twierdzę, że pani bardzo wzbogaciła się moim groszem. Ale wcześniej innym też nie wydawała końcówek. Coś się tam więc nazbierało...

    Niczym chwasty rozplenił się wśród sprzedawców obyczaj niewydawania reszty.
    Ale problem tkwi w czymś innym - za rozmienianie pieniędzy z banku trzeba płacić, więc właściciele sklepów oszczędzają na tym. No, ale to nie problem klienta. Właściciel sklepiku koło naszej redakcji zawsze ma drobne - prosi kupujących, żeby mu przynosili "klepaki". Nigdy nie usłyszałem tam: "Czy mogę panu wydać bez grosza?". Okazuje się więc, że można sobie z tym poradzić. Można też nie robić promocji z ceną 19,99 zamiast 20 złotych. I sprawa rozwiązana.
    A na razie znowu się wybieram na pechową stację benzynową. Najpierw zapytam, ile kosztuje kropla benzyny. A potem spokojnie poproszę, by nakapano mi pełny bak.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama