Wrocławska fabryka snów

    Wrocławska fabryka snów

    Małgorzata Kaczmar, Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Niemcy nakręcili tu film "Anonima"
    1/5
    przejdź do galerii

    Niemcy nakręcili tu film "Anonima" ©Paweł Relikowski

    Ponad 400 filmów, tysiące kostiumów i rekwizytów. Po korytarzach wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych przechadzali się Andrzej Wajda, Beata Tyszkiewicz, Zbigniew Cybulski czy Kalina Jędrusik. Właśnie zaczynają się obchody tej szacownej instytucji, w której wyprodukowano jedną czwartą wszystkich polskich filmów.

    Trudy z rękopisem
    - Najwięcej problemów było z "Rękopisem znalezionym w Saragossie" - opowiada Tadeusz Kosarewicz, scenograf. - Nie skłamię, gdy powiem, że przy budowaniu średniowiecznych miast w samym sercu stolicy Dolnego Śląska pracowało nawet 300 osób - wspomina.

    Wyzwanie było nie byle jakie, bo z polskiej rzeczywistości na filmowym ekranie trzeba było stworzyć średniowieczne miasteczka. W pracach nad scenografią brał udział sztab osób - studenci ASP i konserwatorzy zabytków, stolarze, sztukatorzy, malarze, a nawet żołnierze i więźniowie.
    - Żyliśmy jak Cyganie - opowiada dziś scenograf. - Ciągle na planie - dodaje.
    W reżyserowanym przez Wojciecha Hasa filmie zagrała plejada polskich gwiazd - m.in. Zbigniew Cybulski, Gustaw Holoubek czy Leon Niemczyk.

    Ale "Pamiętnik..." to niejedyna superprodukcja nakręcona we Wrocławiu. Potężne dekoracje do "Lalki" Wojciecha Jerzego Hasa, które udawały ulice Warszawy, wybudowano przecież na Krzykach: tony drewna, setki rąk do pracy. Wytwórnia tętniła wtedy pracą.

    Bufecik u pani Waci

    Kosarewicz trafił do WFF-u w 1960 r. Dwa lata wcześniej poznał Sylwestra Chęcińskiego, późniejszego reżysera "Samych swoich" (też kręconych przez wrocławską Wytwórnię), który szukał statystów do filmu.
    - Ale nie byłem stworzony do statystowania - śmieje się dziś scenograf.
    Pierwszym filmem, przy którym Kosarewicz pracował, był "Zerwany most" Jerzego Passendorfera. Był asystentem u boku Ryszarda Potockiego, ojca aktorki i reżyserki Małgorzaty Potockiej.
    Trudno też zapomnieć o bufeciku "U Waci", czyli pani Wacławy, przysadzistej kobiety o gołębim sercu, która w barze mieszczącym się w Wytwórni Filmów Fabularnych serwowała doskonałe pierogi.
    Pracowali tu: Andrzej Wajda, Beata Tyszkiewicz, Zbigniew Cybulski czy Kalina Jędrusik.
    - A na śniadanie była jajecznica z morzem dodatków: papryką, pomidorami, szynką czy pieczarkami - wspomina operator Stefan Kurzyp, który w Wytwórni zaczął pracować w latach sześćdziesiątych.

    Połączyła ich kabała

    Doskonale stołówkę Waci pamięta też Wanda Ziembicka (obecnie radna wrocławska) - jadała tam pyszne i tanie zupy. To tutaj, w WFF, na planie filmu "Lalka", w którym zagrała m.in. Beata Tyszkiewicz, przyszła dziennikarka poznała swojego późniejszego męża Wojciecha Jerzego Hasa.
    Pani Wanda statystowała w "Lalce", bo ucząc się w technikum księgarskim dorabiała, żeby móc kupić książki. Z reżyserem połączyła ją kabała. Wanda Ziembicka uprawiała ją z powodzeniem, a Has powiedział do Wojciecha Solarza (drugiego reżysera, który w "Lalce" wystąpił jako żydowski skrzypek): "Dawaj tu tę czarownicę".
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama