Kierowca autobusu ze Świdnicy stanie przed sądem

    Kierowca autobusu ze Świdnicy stanie przed sądem

    Małgorzata Moczulska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    W Sądzie Rejonowym w Świdnicy rusza proces kierowcy autokaru, którzy w marcu tego roku spowodował bardzo poważny wypadek. Ucierpiało w nim 40 uczniów.
    61-letni Janusz G. nie zachował odpowiedniej ostrożności i - wbrew zakazowi wjazdu - chciał przejechać drogą pod wiaduktem przy ul. Śląskiej w Świdnicy. W efekcie wbił się autem w metalową konstrukcję.
    Siła uderzenia była tak duża, że ścięta została połowa dachu, do wysokości siedzeń. Popękały wszystkie szyby. Jedna z nauczycielek wypadła przez przednią szybę na ulicę.

    - Nie zauważyłem znaku zakazu, nie wiem, jak to się stało - mówi oskarżony. - Taka tragedia. Całe szczęście, że nikt nie zginął, bo nigdy bym sobie tego nie wybaczył - dodaje.
    W autokarze byli uczniowie Szkoły Podstawowej w Bystrzycy Dolnej. Jechali na szkolną wycieczkę do świdnickiego teatru. Wszyscy trafili do szpitala. Trzy osoby przeszły poważne operacje. Do dziś są rehabilitowane.

    - Mężczyzna został oskarżony o nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym oraz o narażenie na utratę zdrowia i życia 40 osób - mówi Marek Rusin, prokurator rejonowy w Świdnicy. - Grozi mu za to kara do 5 lat więzienia.

    Oskarżony przyznał się do winy i mocno odchorował wypadek. Przez kilka tygodni był pod opieką psychologa. W dniu zdarzenia był trzeźwy. To doświadczony kierowca. Autobusami jeździł od 30 lat.

    Jak twierdzą śledczy, zawinił jednak nie tylko kierowca, ale także urzędnicy, którzy niewystarczająco oznakowali wiadukt. Biegli stwierdzili bowiem, że konstrukcja powinna być oznakowana, a nie była. Dodatkowo, tylko jeden znak zakazu ruchu dla pojazdów o wysokości powyżej 2,9 m, stojący prawie 400 metrów przed wiaduktem, to również za mało.

    Śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków przez urzędników świdnickiego magistratu i starostwa, trzy miesiące temu zostało przekazane do jednostki w Wałbrzychu. Prokurator Rusin tłumaczy, że nie chciał, by ktoś posądzał go o stronniczość.

    Urzędnicy po tragedii wyciągnęli wnioski. Wszystkie wiadukty w mieście zostały dodatkowo oznakowane, bez względu na to, kto jest ich właścicielem. Nie czują się jednak winni. Podają za to przykłady kilku aut, które w ostatnim czasie, mimo dodatkowych znaków, też wbiły się w wiadukt. - Ich kierowcy zignorowali znaki, mając nadzieję, że zmieszczą się pod wiaduktem - tłumaczy Katarzyna Czepil ze świdnickiej policji.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama