Ważne
    E-obiecanki cacanki

    E-obiecanki cacanki

    Bernard Łętowski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Kandydaci do samorządu Bolesławca i Zgorzelca obiecywali darmowy internet.
    Darmowy internet dla mieszkańców - to było sztandarowe hasło wyborcze Piotra Romana, prezydenta Bolesławca, oraz Rafała Gronicza, burmistrza Zgorzelca. Spodobało się zwłaszcza młodym ludziom, którzy chętnie poparli kandydatów i zagłosowali na nich. Ale jak się okazało, srodze się zawiedli. Wkrótce miną 2 lata od wyborów, a bezpłatnego dostępu do sieci nie ma.

    W Bolesławcu co prawda pojawił się hotspot w Rynku, ale korzystać z niego można sporadycznie i tylko w niektórych miejscach. Iga Kołacz, młoda mieszkanka Bolesławca, marzyła, że usiądzie na ławeczce w Rynku i będzie słać mejle do przyjaciół.
    - Nie ma na to szans. Sygnał jest zbyt słaby - narzeka Iga.

    Wiesław Ogrodnik, zastępca prezydenta miasta oraz członek Prawa i Sprawiedliwości - partii, która obiecywała bolesławczanom darmową sieć, zapewnia, że internet będzie dostępny.
    - Ale nie potrafię powiedzieć, czy uda nam się go zrobić do końca kadencji - przyznaje szczerze. Twierdzi, że gdyby darmowa sieć objęła całe miasto, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta mógłby ukarać samorząd za naruszenie ustawy o konkurencji.

    W Zgorzelcu po obietnicach darmowego internetu nie ma ani śladu. Właśnie rada miejska zlikwidowała w tegorocznym budżecie wydatki na ten cel.
    - To nie jest odejście od planów, tylko zmiana koncepcji - zapewnia burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz. - W grudniu ubiegłego roku ogłosiliśmy przetarg na tak zwany internet socjalny. Nikt się nie zgłosił.
    Teraz magistrat chce zapłacić zewnętrznej firmie za udostępnienie internetu w określonej części miasta i na tej podstawie wysondować, jakie byłoby zainteresowanie .

    W innych miastach obietnice skończyły się na hotspotach o małym zasięgu. W Legnicy z radiowego łącza o prędkości 1 Mb/s mogą korzystać jedynie bywalcy kawiarni wokół Teatru im. Modrzejewskiej.
    Urzędnicy zapewniają, że internet można odbierać za darmo w promieniu 100 metrów od placówki. Jednak już na placu Powstańców Wielkopolskich (to niespełna 50 metrów od teatru), posiadacze laptopów nagle gubią zasięg.

    Również na jednym hotspocie skończyły się obietnice w Wałbrzychu. Darmowy dostęp do internetu obiecywał tu przed ostatnimi wyborami samorządowymi Mirosław Lubiński, kandydat na prezydenta miasta. Jego pomysł przejął obecnie urzędujący prezydent Piotr Kruczkowski, który darmowego hotspota uruchomił przed wyborami. Zasięg bezprzewodowego internetu ogranicza się na razie do Rynku.

    To, że darmowa sieć może działać w całym mieście, pokazuje przykład Szklarskiej Poręby. Mając błogosławieństwo samorządu, prywatna firma uruchomiła tu sieć hotspotów dostępną dla turystów i mieszkańców. Firma podpisuje umowy z pensjonatami, hotelami i restauracjami. Potem udostępnia łączność drogą radiową.
    Współpraca: KAB, TOW, ARS

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo