Spektakl "Sło". Peszek śmieszy i bulwersuje

    Spektakl "Sło". Peszek śmieszy i bulwersuje

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Teatr, który zaskakuje i prowokuje. Aktorzy wykonali kawał dobrej roboty.
    Wychodząc z najnowszej premiery Wrocławskiego Teatru Lalek pod tytułem "Sło" (co jest nowomodnym skrótem od nazwiska Słowacki), popatrzyłem w oczy starszym teatralnym bywalcom i niemal jednocześnie wyrzuciliśmy z siebie dwa wyrazy: po peszkowemu.

    Cóż to znaczy? Znaczy to, że istnieje coś takiego jak styl aktora i reżysera Jana Peszka. W skrócie: teatr Peszka.

    Peszek nigdy nie grał jak wszyscy aktorzy, zawsze wyróżniał się oryginalnym sposobem ekspresji.
    Z pewnością wpływ na to miało spotkanie z krakowskim zespołem MW2 i tekstami Bogusława Schaeffera w roku 1965, po które jako aktor i reżyser sięgnął jako pierwszy. Potem były kolejne, coraz bardziej twórcze spotkania ze scenariuszami krakowskiego kompozytora i teoretyka sztuki.

    Schaeffer specjalnie dla Peszka napisał grany przez aktora od trzydziestu trzech lat monodram "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego". Punkty pokazujące jego inność wyznaczały też role Saint-Justa w "Thermidadorze" Przybyszewskiej i postać Jeszua Ha-Nocri na scenie Teatru Polskiego we Wrocławiu w latach siedemdziesiątych, ale przede wszystkim kilka interpretacji roli Gonzala w "Trans-Atlantyku" Gombrowicza - zawsze w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Wreszcie autorska "Bula Bula", w której wystąpiła aktorska rodzina Peszków (prawie w komplecie) pod sam koniec ubiegłego wieku.

    Wypisałem to wszystko, gdyż obaj aktorzy - Tomasz Maśląkowski i Sławomir Przepiórka - grają jakby jego sznytem. Innego wyjścia nie mają, bo głos i usta Peszka na maleńkim ekranie dizajnerskiego telewizorka cały czas ich instruują, kontrolują i dyscyplinują. Jeśli ktoś nigdy nie widział niczego, co Peszek zrobił, to ten spektakl może dziwić. Ruch, sytuacje, aktorskie relacje czy zaczepianie publiczności nie mieści się w żadnej konwencji teatralnej. Poza Peszkową.

    Aktorzy grają pysznie, choć uwiarygodnić te wszystkie szaleństwa wydaje się wręcz niemożliwe. W tych dziwactwach nie ma ani jednego fałszywego momentu. Za to bywa śmiesznie, prowokacyjnie, zaskakująco, irytująco i filozoficznie.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama