W końcu gospodarze byli wiceliderem XI grupy wrocławskiej B klasy, a goście, rozgoryczeni dwiema minimalnymi porażkami w poprzednich kolejkach, byli głodni punktów. Nie wystarczyło to jednak na dobrze dysponowanych graczy Różanki, którzy zwyciężyli 3:1 (1:0).
Mecz był rozgrywany na stadionie Polaru Wrocław przy ul. Niepodległości 6. Dlaczego tak daleko od osiedla, z którym utożsamiają się zawodnicy KS Różanka?
- W zeszłym sezonie graliśmy na rodzimym obiekcie, położonym w Lasku Osobowickim. Dziś jednak nie spełnia on wymogów koniecznych do rozgrywek B klasy, dlatego szukaliśmy innego rozwiązania. Na całe szczęście naprzeciw nam wyszedł urząd miasta i udostępnił nam obiekt Polaru prawie za darmo - komentuje prezes KS Różanka Michał Figaszewski.
Problem obiektu to zwykle niejedyne zmartwienie dla nowo powstałego klubu. Potrzeba przecież sprzętu sportowego czy pieniędzy na wynagrodzenia dla sędziów.
- Sami ponosimy te koszty, ale ponieważ wszyscy zawodnicy pracują, to ciężar się jakoś między nas rozkłada - wyjaśnia z uśmiechem wiceprezes klubu Paweł "Kleszcz" Kleszczewski. - To wszystko jest kwestią motywacji, a nam się po prostu chce grać w piłkę - dodaje z uśmiechem.
W klubach z B klasy rozgrywkowych istotną rolę odgrywa szkolenie młodzieży.
- To jest nasz podstawowy cel. Musimy dać jakieś zajęcie tym chłopcom, żeby nie siedzieli w parkach na ławkach z piwkiem w ręku. Od przyszłego roku chcemy uruchomić sekcję trampkarzy, ale do tego potrzeba już poważniejszych pieniędzy. Nie możemy tutaj polegać tylko na ewentualnym dofinansowaniu z miasta. Chcemy przyciągnąć sponsorów, przygotowaliśmy nawet folder reklamowy, jakiego pewnie nawet Śląsk nie ma, więc nie ma mowy, żeby się nie udało - pełen optymizmu zapowiada prezes Figaszewski, ściągając bramkarskie rękawice w przerwie spotkania z Krynicznem.
Z ławki dowiadujemy się, że prezes na co dzień gra jako defensywny pomocnik, ale ponieważ pierwszy bramkarz nie mógł przyjść, a drugi jest kontuzjowany, to nie mógł zawieść drużyny i stanął w bramce. Jak się okazało, całkiem skutecznie.
Mimo straty sześciu punktów do lidera, włodarze klubu wierzą, że awans jest realny.
- Jak każdy, stawiamy sobie cele sportowe, jeśli uda nam się przejść do A klasy, to pieniądze na grę tam na pewno się znajdą - zapowiadają zgodnie.