Handel, ale renomowany

    Handel, ale renomowany

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wszystkim, którzy płakali ze śmiechu, słuchając telefonicznego dialogu między Benkiem Rappaportem (Edward Dziewoński) a Kubą Goldbergiem (Wiesław Michnikowski), chciałem przypomnieć tylko dwa zdania:
    - Jest interes do zrobienia - mówi do słuchawki Rappaport.
    - Interes? Ile można stracić? - pyta nieufnie Goldberg.
    Ja też cierpię na chroniczny brak zaufania do interesów do zrobienia, bo już wiem, ile można stracić. Dlatego, na przykład, szerokim łukiem omijam wszelkie galerie. Zakupy robię w małych osiedlowych sklepikach, gdzie nikt mnie nie naciąga na nieustające promocje, na których naciągany wychodzi jak Zabłocki na mydle.


    Toteż nie zakupy przyciągnęły mnie do domu handlowego Renoma po mocnym liftingu i rozbudowie, a konferencja prasowa poświęcona Nocy Teatrów. To było kilka miesięcy temu, a okazją były występy młodych teatrów na dachu największej wrocławskiej galerii z okazji Roku Grotowskiego.

    Wtedy poznałem Tomasza Chenczkego, prezesa Centrum Development & Investments, który zarządza Renomą, a w czasach studenckich współkreował różne kulturalne przedsięwzięcia, więc się nie zdziwiłem, iż wybrał kulturę z wyższej półki w przeciwieństwie do większości galerii, które karmią swoich klientów polskimi niby-gwiazdami.

    Nie dziwi mnie więc, że w nowej części tego handlowego giganta możemy zobaczyć instalacje oryginalnego gdańskiego plastyka Jarosława Flicińskiego, designerskie lampy zaprojektowane przez warszawskie studio Puff-Buff czy świeżo namalowany na ścianie od strony Podwala mural "Faeton, Amor i Hermes" jednego z najbardziej kontrowersyjnych młodych artystów - Karola Radziszewskiego.
    Normalne też jest, bo tak powinno być między mądrymi i dobrymi sąsiadami, że na skwerku koło Renomy swój bajkowy przystanek, na którym bedzie przystawał z aktorami słynny wrocławski Bajkobus, założył już w maju sąsiad zza miejskiej Fosy, Wrocławski Teatr Lalek.
    Nie dziwi mnie, że w Renomie możemy zobaczyć instalacje oryginalnego plastyka Jarosława Flicińskiego.
    Trudno uwierzyć, że można tyle napisać o kulturalnych przedsięwzięciach miejsca, które głównie kojarzy się z handlem. Owszem, handel jest handlem, a te wybrane przeze mnie artystyczne przedsięwzięcia prawdziwych pieniędzy Renomie nie dadzą, ale dobrą renomę na pewno tak. Piszę to wszystko z wielkim zdziwieniem, bo takich mecenasów sztuki brakuje najbardziej. Nie tylko we Wrocławiu.

    Na koniec zostawiłem sobie największą bombę. Na parkingu domu okolonego ulicami Czystą, Podwale i Świdnicką powstaje oficjalna stała scena Wrocławskiego Teatru Lalek mająca około dwustu miejsc. Do tej pory centra handlowe wpuszczały do siebie na stałe tylko komercyjne kina.
    Co tu kryć, Renomę pamiętam, gdy była jeszcze tylko Powszechnym Domem Towarowym z pocztą, największymi w mieście delikatesami i restauracją węgierską na parterze, w siermiężnych latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pogratulować dobrego stylu!

      zoom (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 21

      Takie inicjatywy zasługują na wyrazy uznania. Najwyższego.
      Wnoszą europejski styl i poziom w naszym mieście.
      Tam ceni się sztukę, bo ona podnosi prestiż i wnosi do życia społecznego to...rozwiń całość

      Takie inicjatywy zasługują na wyrazy uznania. Najwyższego.
      Wnoszą europejski styl i poziom w naszym mieście.
      Tam ceni się sztukę, bo ona podnosi prestiż i wnosi do życia społecznego to coś....czyli pierwiastek duchowy.
      Słusznie zauważa autor, że Renoma dba o renomę w najlepszym stylu.

      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama