Sto lat dla Łucji Burzyńskiej!

    Sto lat dla Łucji Burzyńskiej!

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    W "Wieczorze Trzech Króli". Teatr Polski. Rok 1972
    1/3
    przejdź do galerii

    W "Wieczorze Trzech Króli". Teatr Polski. Rok 1972 ©Archiwum Łucji Burzyńskiej

    Drobna, filigranowa, z temperamentem. Jedna z najlepszych wrocławskich aktorek - Łucja Burzyńska. Ktokolwiek widział na scenie panią Łucję, jest pod wrażeniem jej osobowości. A jeśli ktoś ma szczęście znać ją prywatnie, ceni osobisty urok.

    Łucja Burzyńska z urodzenia jest poznanianką. W rodzinnym mieście tuż po wojnie, bo w 1946 roku, skończyła Studio Dramatyczne.
    Młoda Łucja do Studia Dramatycznego trafiła przez woj-nę.
    Świetnie znała niemiecki, w 1945 roku bronił się jeszcze Berlin, więc brano młodych do wojska. Łucja w czasie poboru spotkała koleżankę, którą przed wyjazdem na front ochroniło Studio Dramatyczne. Od pani Szczurkiewiczowej, szefowej, dostała ręcznie napisaną notkę, że jest uczennicą, ale jeszcze nie dostała legitymacji.

    Chodziła od biurka do biurka, ostatni pan zapytał o szkołę: "Co to jest?". "Jak Bóg da, będę aktorką" - odpowiedziała Łucja odważnie. Jej ojciec nie chciał, żeby została aktorką, ale chyba jeszcze bardziej chciał ją ochronić przed kierunkiem Berlin.
    - Szkoła mnie wyreklamuje z wojska, idę jutro na ósmą - zadecydowała Łucja.

    Ojciec chciał, żeby się wypisała po jakimś czasie, ale potem był zadowolony, że wybrała taki zawód. Może po wojennej zawierusze będzie choć trochę spokoju? Ojciec przed wojną pracował w Towarzystwie Ubezpieczeniowym Westa, w 1939 roku pojechał do Warszawy z papierami, żeby nie dostały się w obce ręce. Wrócił całkiem siwiuteńki.
    Jak Bóg da, będę aktorką...
    W czasie wojny Łucja pracowała w sklepie, potem w pracy przeszkodził jej paraliż nerwu trójdzielnego, a wyleczył ją Niemiec, który miał zakaz kurowania Polaków, ale najwyraźniej postępował zgodnie z sumieniem.

    Potem trafiła do fabryki samolotów w podpoznańskich Krzesinach. Źle żywiona, chorowała na żołądek, a litościwy szef wpisał ją na listę "zasłużonych dla Deutsche Reichu". Niepełnoletnia dziewczyna potrzebowała podpisu ojca, by się znaleźć na liście uprawniającej do normalniejszego życia, ale polska patriotka nie chciała lepszego życia, więc ojciec listy nie podpisał. Wojna nie skończyła się w maju 1945. Łucja Burzyńska pamięta, jak radzieccy żołnierze zgwałcili i zabili jej koleżankę.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama