"Hurra!" - nowa płyta Kultu

    "Hurra!" - nowa płyta Kultu

    Dariusz Szreter

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    "Hurra!" to próba powrotu Kazika do źródeł. Nowe piosenki zabrzmią niedługo we Wrocławiu.
    Dla fanów Kultu, którzy nie zdążyli jeszcze kupić ich najnowszej płyty, a pod groźbą klątwy Kazika nie odważyli się wcześniej ściągnąć jej nielegalnie z sieci, mam dwie wiadomości - dobrą i złą. Dobra jest taka, że "Hurra!" jest najlepszym albumem zespołu od co najmniej 10 lat. Zła natomiast jest taka, że wbrew tytułowi płyty, sytuacja grupy wciąż jest daleka od hurraoptymizmu.

    Wyjściem z impasu, którego wyrazem był tzw. dyptyk hiszpański (płyty "Salon Recreativo" i "Poligono Industrial"), okazało się rozstanie z jednym z filarów grupy, Krzysztofem "Bananem" Banasikiem. Brzmienie waltorni Banana od 20 lat było firmowym znakiem Kultu, a on sam, także jako gitarzysta i kompozytor, wyrósł na numer 2 w zespole.
    To on był producentem wspomnianych "hiszpańskich" płyt. Zastąpili go aż dwaj instrumentaliści - gitarzysta Wojciech Jabłoński oraz puzonista Jarosław Ważny. W roli producenta nowego krążka wystąpił sam Kazik.

    W odnowionym składzie zespół wszedł do studia z założeniem nagrania płyty bardziej bezpośredniej w przekazie, nawiązującej do początków kariery zespołu. Do pewnego stopnia to się udało. Otwierająca płytę "Maria ma syna", a także "Nowe tempa", "Marysia" czy "My chcemy trzymać w garści świat" (z refrenem podejrzanie przypominającym "Go West" Village People), są pełne pierwotnej energii, która emanowała z wczesnych koncertów i nagrań Kultu. "Podejdź tu proszę" brzmi jakby wyjęty z najlepszej płyty zespołu - "Spokojnie" z 1988 roku, tyle że zagrany jest z dużo większą swobodą i wirtuozerią.
    Kazik Anno Domini 2009 niepokojąco często krąży w pobliżu banału.
    Klasą dla siebie jest "To nie kraj moich snów". Rozlewające się brzmienie organów, ciężkie akordy Mrowca, cyzelowane solówki Jabłońskiego i punktująca w refrenach sekcja dęta, w której zastąpienie waltorni puzonem nie razi aż tak, jak można by się spodziewać - wszystko to każe oceniać muzyczną zawartość płyty bardzo wysoko. Gdyby muzycy potrafili przeprowadzić bardziej surową selekcję i zamiast 15 wybrali na krążek 9-11 piosenek, bylibyśmy blisko ideału. Ale po spełnieniu jeszcze jednego warunku...

    Chodzi o teksty Kazika. Lider Kultu do tej pory uchodzi za jednego z najlepszych rodzimych tekściarzy. W utrzymaniu tego miana nie zaszkodziło mu nawet nagranie dwóch płyt z piosenkami ojca, Stanisława Staszewskiego, obrazujących przepaść między literackim talentem juniora i seniora, na korzyść tego ostatniego. Językowe nieporadności rekompensował jednak Kazik siłą emocjonalnego przekazu i trafnością spostrzeżeń. Szczególnie w latach 80., kiedy w takich kawałkach, jak "Polska", "Wspaniała nowina", "Hej czy nie wiecie", "Patrz" czy "Arahja" kilkoma wersami trafiał w sedno spraw, o których nikomu innemu nie przyszłoby do głowy śpiewać. Ale i Kazik lat 90. bywał obserwatorem i krytykiem nowego systemu i postaw ludzkich.

    Niestety, to już historia. Kazik Anno Domini 2009 niepokojąco często krąży w pobliżu banału. Wątki religijne brzmią nieprzekonująco, jajcarskie ("Marysia", "Idiota stąd") są nieszczególnie śmieszne, a liryka to już kompletna porażka. Jak można było napisać: "Znowu siedzę w pokoju coraz bardziej najebany, ty w tym czasie udajesz, że ścierasz kurz ze ściany. Razem a nawet osobno żyjemy pod dachem jednym tu"? Czyżby Kazik zapomniał, jak pięknie z podobnym tematem zmierzył się jego tata we "W czarnej urnie"?

    Stosunkowo najlepiej wypada Kazik publicysta. "Amnezja", "Nie mamy szans" i "Chodźcie chłopaki" celnie punktują takie zjawiska, jak wyzysk na rynku pracy czy mitologizowanie przeszłości. Niestety, akurat one wypadają najsłabiej muzycznie.

    Po płytach "45-89" i "Your Eyes" Kazika krytykowano za próby śpiewania po angielsku. Szkoda, że "Hurra!" nie zostało nagrane w tym języku. Albo jeszcze lepiej po węgiersku. Wtedy spokojnie można by ten album ocenić o dwie gwiazdki wyżej.

    Kult
    "Hurra!" S.P. Records, cena ok. 30 zł


    Wygraj bilety na koncert

    Mamy dwa podwójne bilety na wrocławski koncert Kazika z zespołem w ramach pomarańczowej trasy Kultu. Aby wygrać jeden z nich, wyślij SMS-a o treści gw.kult.imię i nazwisko (bez polskich znaków). Na SMS-y czekamy we wtorek w godz. 10-14 pod numerem 7303 (3,66 zł z VAT). Wygrywa nadawca co drugiego SMS-a. Zwycięzcy zostaną poinformowani SMS-em zwrotnym.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      fajny tekst

      stachowiak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 6

      Okazuje się, że można napisać trzeźwą recenzję płyty Kultu, bez powtarzania banałów o teściarskim "talencie" Kazimierza Staszewskiego, osoby tak nieznośnej i pretensjonalnej, że trawi ją już chyba...rozwiń całość

      Okazuje się, że można napisać trzeźwą recenzję płyty Kultu, bez powtarzania banałów o teściarskim "talencie" Kazimierza Staszewskiego, osoby tak nieznośnej i pretensjonalnej, że trawi ją już chyba tylko studencka publiczność juwenalii. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      "Hurra!" mnie zawiodła

      andrzej1311 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 6

      Dobry Kult skończył się dla mnie na Your Eyes". Jeszcze "Muj wydafca" w części był OK. Po zapowiedziach o płycie "Hurra!" powrotu do prawdziwego, dobrego Kultu zakupiłem w empiku wzmiankowany...rozwiń całość

      Dobry Kult skończył się dla mnie na Your Eyes". Jeszcze "Muj wydafca" w części był OK. Po zapowiedziach o płycie "Hurra!" powrotu do prawdziwego, dobrego Kultu zakupiłem w empiku wzmiankowany tytuł. Puściłem sobie muzyczkę i co? I nic - stare płyty kultu coś miały, od razu łapało się to coś. Potrafiłem od razu powiedzieć, że ten kawałek czy tamten zostaje na dłużej.Ta płyta rozczarowuje - z żalem to stwierdzam. Jak wybrałbym z niej ze 2 kawałki. Niestety bardziej przypomina mi ona ostatnie produkcje płytowe Kultu i Kazika w różnych odmianach scenicznych niż grupy Kult znanej mi z czasów winyla "Kult" czy "posłuchaj to do ciebie".zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama